poniedziałek, 16 lutego 2015

Coś za coś

Staram się bardzo, żeby mój ultramaratoński zapęd jak niejmniej dotknął dziewczynek. 5x w tygodniu biegam kiedy już śpią, tylko w niedziele z rana wychodzę na 1,5-2 godziny.
Gotuję 2 obiady. Staram się mieć tyle siły i cierpliwości ile miałam zanim zabrałam się za realizację tego szalonego projektu. Ale w jednym poległam z kretesem: z karmieniem Pyzuni. Mleko się skończyło. Pyza lubi pojeść, potrafi nieraz wciągnąć większą porcję niż ja. Mleka też by sobie konkretniej skubnęła, ale cóż, kiedy nie ma. Dziś, po trwającym godzinę międleniu się laktatorem nie udało się udoić nawet 40 ml.
Pyza złości się, że aprowizacja zawodzi, i powoli zaczyna mieć dosyć tematu. A ja, po niecałych 14 miesiącach karmienia żałuję, że to już koniec. Bo chciałoby się jeszcze. 
A żeby ponuro nie kończyć czegoś, co tak naprawdę jest po prostu nowym początkiem, wrzucam fotkę moich aniołeczków ;).

środa, 11 lutego 2015

Ultramatka z urokiem

Znowu mniej mnie tutaj ale tym razem przynajmniej mam dobry wykręt :D!
Postanowiłam przebiec ultramaraton. 
Jak do tego doszło? Ano w moim najlepszym stylu - znów zadziałał "jaknieurok" ;).

Jakiś czas temu ostatecznie rozsypała mi się gospodarka wodna. Proces autoimmunologiczny, który wcześniej spożył moją trzustkę, właśnie skończył z podwzgórzem. Trochę poleżałam w szpitalu (wysypiając się przy tym na oba boki ;) ) a pod koniec grudnia wyszłam do domu z rozpoznaniem Diabetes insipidus - ośrodkowa moczówka prosta. Choróbsko, które kazało mi wypijać po 7-10, czasem 12 litrów w ciągu doby a potem pokątnie sikać na klombach. Rzadki fart, zupełnie w moim stylu, bo przypadłość ta dotyka 3 osoby na 100.000. W postaci autoimmunologicznej znakomicie mniej.

Jak Ty dajesz radę? Posypały się pytania. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak udowodnienie światu i, chyba w pierwszej kolejności sobie samej, że "znakomicie, dziękuję".
Znacie na to jakiś lepszy sposób, nie wymagający wyprawy w Himalaje, niż przebiegnięcie 100km? Ja nie, dlatego postanowiłam w czerwcu zmierzyć się z ultramaratonem. 

A teraz trenuję zawzięcie żeby mieć szanse podołać przedsięwzięciu :). Można o tym poczytać o tutaj. Każde kciuki na wagę złota!