poniedziałek, 26 stycznia 2015

Bułka wie swoje!


Bułka: Mama, ja chciała bić sirenka (Mamo, chciałabym być syrenką)
Matka: Chciałabyś mieszkać pod wodą i mieć rybi ogonek?
Bułka: Nieeeee-eee... Duzie cycuszki!

Wiadomo nie od dziś, że dzieci są bardziej spostrzegawcze niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Ale żeby aż tak?


Syrenka z biustem stąd.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Matka i jej zespół ;)

- Dzień dobry, co u ciebie słychać?
- Odłóż to! Dziękuję, wszystko dobrze, a u ciebie? Jeszcze nie siusiaj!
   Nie siusiaj, nie siusiaj... już możesz.
- W prządku, wszyscy zdrowi.
- Wyjdź z dziury! Bardzo się cieszę.
   Macie jakieś plany na najbliższy weekend? Wypluj szyszkę!
- Mamy, ale za to w kolejny jesteśmy wolni.
- Cudownie! Zejdź ze stołka!

Dziś znowu usłyszałam, że kiedy rozmawia się ze mną przez telefon, można odnieść wrażenie, że cierpię na zespół Tourette'a ;)

czwartek, 15 stycznia 2015

O Pyzie, która urosła

Obiecałam sobie, że napiszę żeby nie przepadło. I tak nie nigdy nie dowiem się kiedy Pyzunia postawiła pierwszy krok, kiedy wyrósł jej czwarty ząb. Miałam zapisać ale zamiast tego poszłam spać. Albo rytmicznymi krokami odmierzałam przedpokój ze smutnym zębołakiem na rękach. A może składałam kolejną miskę prania? Nie pamiętam. Nawet nie wiem kiedy zniknęło miejsce na tę uważność i wyczekiwanie, które tak wyraźnie naznaczyło pierwszy rok Bułeczki. Pyza urosła nie wiadomo kiedy, niejako przy okazji codziennej krzątaniny. Gdzieś między gotowaniem a zmianą pościeli, zorientowałam się nagle, że mój bobasek zniknął. Że w jego miejsce pojawiła się pyzata dziewczynka, która w drugi rok życia wkroczyła na własnych nogach, (chociaż nadal wygodniej jej na czterech), wyposażona w cztery, ostre jak szpileczki zęby i celując pulchnym paluszkiem oraz rzucając stanowcze "da!", postanowiła zawładnąć wszystkim, czym bawić się absolutnie nie powinna.
Pyza to pogodne stworzenie o rumianych policzkach, tłuściutkich paluszkach, wielkich oczach okolonych długaśnymi rzęsami i okrągłej główce, na której pojawiają się pierwsze loczki. Ogólnie można odnieść wrażenie, że wszystko co może być u malucha okrągłe, takie właśnie u niej jest. 
Mimo swoich prawie 10 kg, nadal najbardziej na świecie lubi siedzieć u mamy na rękach, wczepiona jak rasowy makak, co się przekłada na lordozy i inne kifozy, ale ja miałam nie o tym. Rozłąkę znosi bardzo źle. Nawet szybki prysznic matki okupiony jest rzewnymi łzami, obficie zraszającymi drzwi łazienki.
Apetyt Pyza ma niezgorszy. "Mniam mniam" padło z jej ust zdecydowanie wcześniej niż "tata". Zjedzenie przy niej czegokolwiek to duża sztuka. A dzięki swojemu podjadactwu można już w zasadzie stwierdzić, że je to co reszta rodziny. Nadal się jeszcze karmimy, chociaż coraz rzadziej i pewnie już niedługo Pyza zarzuci cyckanie.
Z Bułką dogadują się wybornie, co nie oznacza, że nie dadzą sobie od czasu do czasu po razie ;).
Ale to już zupełnie inna historia.