piątek, 28 marca 2014

Mysz w suchotach

Mało nas tu było ostatnio bośmy się rozchorowały. Najpierw ja dostałam grypy i 5 dni łaziłam z gorączką pod 40C, potem zaraziły się dziewczynki. Kiedy wszystkie zaczęłyśmy się mieć lepiej przyszła faza bakteryjna co u mnie zaowocowało zapaleniem zatok, krtani i oskrzeli a u dziewczynek kolejną falą gorączki. 
Szczególnie moje pierwsze w życiu zapalenie krtani przebiegło uroczo: wiosna, przysięgam, wybuchała dookoła, a ja zamiast krzyczeć ze szczęścia, piszczałam jak mysz w suchotach ;). Łzy stawały oczach, w płucach rzęziło, a ze ściśniętego gardła wydobywało się cichutkie pi, pi, pi.
Ale wierzę, że sprawa nie potrwa długo i za moment ryknę pełną piersią jak tur, a chwilę później opiszę jak nam się tu inaczej żyje z kotami, kaczkami krzyżówkami, kwiatkami i powietrzem pachnącym ziemią.
Tymczasem żegnam się i pędzę zdrowieć.

8 komentarzy: