piątek, 14 marca 2014

Matka w ruinie

Przeprowadzka na swoje przyniosła nam bardzo wiele dobrego. Temat na wiele pozytywnych i tryskających optymizmem postów.
Przyniosła też jedną rzecz, na którą, jak się okazało, kompletnie nie byłam gotowa: duże lustro na drzwiach szafy.
Pierwszy raz zobaczyłam co zostało z mojego ciała po ciążach i nie był to miły widok.
O ile Bułeczka potraktowała mnie ulgowo, wycinając na wieczną pamiątkę 2 rozstępy na tyłku, o tyle Pyza zachowała się jak wyborczy wiec albo szalikowcy na pikniku nad wodą - zostawiła ślady swojej bytności wszędzie, gdzie tylko mogła.
Patrzę na siebie i widzę ruinę.
Uda pokryte gęstą siecią pajączków jakich nie powstydziłaby się siedemdziesięciolatka i plackami wybroczyn wielkości połówki dłoni (kombinacja ciąży, cukrzycy i leków przeciwzakrzepowych, wygląda to naprawdę źle).
Wielkie, paskudne żylaki pod kolanem.
Fałda skóry na brzuchu.
Celulit wszędzie, nawet na łydkach.
Tyłek tak zryty rozstępami, że żałość bierze. Rozchodzą się spod majtek promieniście jak błyskawice od młota Thora.

Na sadło w pasie i bułki na udach nie prawa narzekać bo sama sobie na nie uczciwie zapracowałam i wierzę, że wcześniej czy później ogarnę sprawę, ale reszta niszczy morale.
Dobrze, że chociaż biust ocalał, tak na pociechę.

Wychodzi na to, że w moim przypadku kobiety i matki dwóch cudnych dziewczynek nie dało się pogodzić w jednym organizmie. 
Ale jeśli już jestem przy organizmach to czują ogromną wdzięczność, radość i ulgę, że żyję w czasach w jakich żyję. Głupia bym była, gdybym nie doceniła tego, że sprowadzenie na świat moich małych skarbów odbyło się naprawdę niewielkim kosztem. Oczywiście porównując się do Claudii Schiffer mogłabym  opłakiwać złożone w ofierze uda ale ostatnio, zupełnym przypadkiem, obejrzałam "Stalowe magnolie" i dotarło do mnie, że nawet jeśli trochę mi tęskno za byciem kobietą to naprawdę mogłam gorzej trafić.

7 komentarzy:

  1. "że nawet jeśli trochę mi tęskno za byciem kobietą" to powinnam być dumna z siebie !
    Kochana przeszłaś tyle, że mogłabyś to rozdzielić na 15 innych kobiet i jeszcze by narzekały !
    Nie będę pisała, że wygląd nie ma znaczenia, bo ma. Ale wkładasz wiele pracy w siebie i na pewno będzie lepiej :*
    Poza tym - Twoje dwie cudowne córki są warte wszystkiego i wiesz o tym najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam rozstępy, zdefasonowany pępek i brzuch, ale nie spędza mi to snu z powiek, jestem szczęśliwa, ze mimo Hashimoto udało mi się urodzić dwóch fajnych synków nie lecząc się latami i że los oszczędził mi bolesnych przeżyć, które sa udziałem wielu moich koleżanek z forum Hashimotek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zadbaj o siebie, fajny, nowy ciuch, wizyta u fryzjera, domowe spa, manicure u kosmetyczki- rozstepy i bycie super mama nie wykluczaja, by dbac o siebie w inny sposob i dac sobie odrobine hedonistycznej przyjemnosci.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja opłakuje moje cycki z super 75C zrobiły się po porodzie paskudne 80E z rozstępami :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Matulciu trzymam za Ciebie kciuki, skoro ja- ze słomianym zapałem- potrafiłam zrzucić jakieś 35kg, brzuchowy zwis, wielorybie uda i ogromny zad, to i u Ciebie nastąpią spokojniejsze dni, kiedy patrząc za siebie, z całą pewnością stwierdzić- odwaliłam kawał dobrej roboty;D Wierzę w to głęboko, spoko babka jesteś=]

    OdpowiedzUsuń
  6. To wszystko przybladnie i częściowo się powchlania. A z resztą poradzi sobie kosmetyka estetyczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Łączę się w bólu, ja od dwóch lat zbieram siłę na ogarnięcie się i wierzę ze keidyś to nastąpi haha!

    OdpowiedzUsuń