niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy ład

Z naszego chaosu zaczyna się powoli wyłaniać coś na kształt regularności i względnego uporządkowania. Tu trzeba zaznaczyć, że nie jest to porządek, który miałby cokolwiek wspólnego z tradycyjnie przyjętymi rodzinnymi normami, rytmem dnia i nocy czy innymi takimi detalami. 
Tego co u nas stopniowo nastaje nie zobaczy się w reklamie pampersów ;). 

Każde z nas śpi o trochę innej porze. Szczyt aktywności Pyzuni przypada na 2-4 w nocy, Bułka zasypia o 23 i śpi do 8-9 a my - rodzice, staramy się robić tak, żeby zawsze był na posterunku ktoś, kto będzie zaganiał towarzystwo.
Jemy dosyć hmmm... przypadkowo. W tym ja - matka karmiąca wcześniątko (najczęściej przypięte do piersi w charakterze broszki) - w pewnym stopniu dietetycznie - cukrzycowo i dosyć skromnie bo niestety próby rozszerzenia diety kończyły się całkowitą porażką. Bułka jada bezglutenowo, Pyzunia nieustannie,  a Dumny Ojciec wszystko co mu podleci.
Mieszkanie wygląda jak krajobraz po bitwie na zabawki.

Ale nic to, grunt, że jakoś się kręci i nawet zmierza w dobrym kierunku:
Pyzunia robi się coraz bardziej pyzata.
Udało się przekonać Bułkę, że już więcej nie zniknę. Przez pierwsze dni po moim powrocie bała się spać i nie chciała odejść ode mnie na krok. Teraz daje radę mi pomachać i wyjść z babcią na spacer :).
Nie namawiana przez nikogo przychodzi głaskać i całować siostrę (i tylko czasami próbuje jej zalutować klockiem).
Zapalenie nerwu zaczęło odpuszczać.
Ćwiczę mięśnie brzucha i są tego pierwsze efekty.
A wczoraj Dumny Ojciec ufarbował mi włosy, koniec ze szpitalno-połogowym lookiem!

Z perspektywy mojego ponad dwutygodniowego doświadczenia w podwójnym macierzyństwie muszę powiedzieć, że to przedsięwzięcie najprawdopodobniej wykonalne a na pewno bardzo nagradzające. Zwłaszcza kiedy ma się swoje wtulone, ufne maleństwa a nie ma się już trzycentymetrowych odrostów ;)

13 komentarzy:

  1. hahhaha...jak zwykle szczerzę się do monitora czytając Twojego posta :D
    mam nadzieję, ze Pyzunia jednak dostosuje się do siostrzyczki i będą spać w podobnym czasie ;)
    sił i zdrowia życzę :)
    P.S. odrostów, jak widać, nawet kobieta w połogu nie zdzierży ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie :) Układajcie się powoli, bo dajecie mi nadzieję, że można. Z tym, że ja bez Dumnego Ojca będę sobie musiała w większości radzić, ten tylko na weekendy. No ale jakoś musi być. Buziaki dla wszystkich, zwłaszcza dla dzielnych pań!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szpitalno-popologowy look heh :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale to brzmi :-) Byłam ciekawa, jak Bułeczka zniosła wszystkie te perypetie, buziak dla niej :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło się czyta, że u Was tak fajniutko..trzymajmy się zasady, że wszystko kiedyś minie, bo dzieciaczki rosną :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Byle do przodu :)
    Miłko jesteście niesamowici :)

    Magda

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tą broszką to mi się podoba:) oby ład, Wasz ład, nastał szybko i nie popuszczał!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko się unormuje i w końcu wypracujecie wspólny rytm :) Będzie coraz lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. HAHA wlasnie tak sobie wyobrazam pierwsze tygodnie z drugim dzieckiem (no moze poza trzymaniem odpowiedniej diety), kiedys z lezką w oku bedziecie to wspominac, takze trzymaj sie i na pewno dasz rade!

    OdpowiedzUsuń
  10. jak dobrze, że jesteście sobie razem z domku. Pomijając rosochate wenflony i lampki nocne z poprzedniego postu to teraz już chyba wszystko dobrze, bo macie siebie i ten swój nowy ład :) zdrówka Wam życzę i dużo radości na ten Nowy Rok:)

    OdpowiedzUsuń