piątek, 17 stycznia 2014

Noc żywych trupów

Może odrobinę przesadziłam z dramatyzmem. Tak naprawdę to noc jednego półżywego trupa. Potem dzień. I znowu noc. A wszystko przez przejściowe (mam nadzieję) problemy z synchronizacją.

Bułka wstaje rano rozćwierkana i radośnie poznaje świat do wieczora z dwugodzinną przerwą na odespanie drzemeczki. Pyzunia dla odmiany całe dnie przesypia jak kamień, co wydatnie ułatwia opiekę nad Bułką (ostatnio głównie "czytanie" o ulicy Czereśniowej i wspólne wykonywanie układów tanecznych do piosenek z youtube'a) a także gotowanie, pranie i inne takie. "Jaka ona grzeczna", "nie ma dziecka", "nie płacze, nie marudzi, tylko naje się i śpi", zachwycają się dziadkowie. Pyza tymczasem zbiera siły i, kiedy o 21 Bułka grzecznie zasypia, wchodzi do gry. Rozpoczyna się festiwal niespiesznego pojadania, odbijania, ulewania, przebierania, skwierczenia, siedzenia na rękach, prężenia się i sadzenia kup, który trwa średnio do 3 nad ranem. Potem krótka przerwa regeneracyjna i o 5 Pyza jest gotowa do drugiej rundy kończącej się o 7-8. Po nocnych szaleństwach Pyza pada wyczerpana a Bułka jak radosny skowroneczek szykuje się do objęcia dziennej zmiany. Na szczęście na pierwszy ogień idzie Dumny Ojciec, który ubiera, szykuje bułkowe śniadanko i zabawia pociechę dając mi godzinę lub dwie błogosławionego snu. Potem idzie do pracy a ja rada nierada zakasuję rękawy.

Ale kiedy widzę uśmiechającą się przez sen Pyzunię i Bułkę, która z wysuniętym ze skupienia językiem, coraz wdzięczniej macha łokciami i kręci kuperkiem w rytm kaczuszek, nie oddałabym ani minuty.

Za to bez żalu rozstałabym się z ziemistą cerą, workami pod oczami i zasypianiem na stojąco, więc trzeba trochę pracować nad pyzowym rytmem dnia i nocy. Jakieś pomysły?

8 komentarzy:

  1. Ja wiem ze to pewnie banalnie zabrzmi i zapenwe już o tym myślałas, ale może po prostu więcej aktywności dla Pyzy w dzień. Może jak ją przetrzymasz jakiś czas choc będzie Ci chciala zasypiać i tak pomęczysz siępare dni to zobaczysz efekty w nocy. Zupelnie nie pamietam już jak to było z Zosią ale ona raczej od początku preferowała spanie w nocy i aktywność w dzień.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Bobo poszła od początku stycznia do pobliskiego przedszkola (ma 2 lata i 4 miesiące). Od pierwszego dnia jest zachwycona, bo mają tam masę atrakcji, lubi przebywać z innymi dziećmi, nawet apetyt ma większy niż w domu. Tym sposobem 8.30-14.00 mogę spać z nowodorkiem/wykonywać niespiesznie domowe czynności. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam takiego problemu więc nie mam sprawdzonych metod na przestawienie dziecka na odpowiednią część doby :| Ja na szczęście jak Fabiś pojawił się na świecie mogłam troszkę odpocząć razem z nim w ciągu dnia bo Mila do przedszkola już chodziła...
    Trzymam kciuki aby wszystko się szybko u Was unormowało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bez pomysłu,ale za to z podziwem: pięknie się "pracą" córcie Twoje podzieliły;)

    OdpowiedzUsuń
  5. pamietaj wszystko przejdzie :) domyślam sie że jesteś padnięta jak nie wiem...ale tak słodko to opisujesz..cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mirliśmy to samo, tylko bez kręcacego kuperkiem starszaka. Z igim jakoś to odczekaliśmy, samo przeszlo po chyba 3 tygodniach, teraz zakasałabym rękawy i chyba jednak przestawiała na tryb dzienny. Zabawianie, budzenie przez lżejsze ubranie, ciemność w nocy itd.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. sto lat dla Marysi, dawno nie zaglądałam, a tu się tyle dzieje. Zdrowia i pociechy z obu córeczek, no i upragnionej porcji snu każdego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A moze staropolska metoda daj malej wieczorem do ssania szmatke nasaczona wodka? OK, tylko zartowalam :-) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń