poniedziałek, 18 listopada 2013

O tyłku, który daje do zrozumienia

Uczelnia, miejsce uczęszczane również weekendami, tłum i mało kameralna atmosfera a mojemu tyłkowi zabrało się na emancypację. 
Ja rozumiem, że pozwalałam sobie na zachcianki, które mogłam sobie darować ale czy te spodnie, moje ostatnie ciążowe spodnie, musiały trzasnąć właśnie w takim miejscu? No i czy musiały koniecznie zrobić to przez środek pośladka, tak żeby ludzie mogli spokojnie nasycić oczy widokiem mojej falbanki od majek?
Tyłku, ja naprawdę zrozumiałam już po ostatniej porcji rozstępów! 
Przecież robię co mogę!

18 komentarzy:

  1. no właśnie tyłku, ona robi co może, miej litość:))

    OdpowiedzUsuń
  2. dobre!!! :) Kochana robisz co mozesz?? Czyli co?? Bo ja nic nie robię, ale chyba powoli czas zaczac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczę i oganiam dietę. Jak widać tym czasem bez efektu ;)

      Usuń
  3. aż prosi się, żeby napisać - jak to dobrze, że miałaś majtki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie babcine pantalony! Bo wtedy to faktycznie lepiej by było bez :P

      Usuń
  4. Notatka ku pamięci - nie nosić w ciąży stringów!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wiem, ze Ci na pewno nie bylo do smiechu ale dawno juz nie wybuchnelam tak szczerym, beztroskim smiechem cos czytajac :-) :*

    OdpowiedzUsuń