czwartek, 3 października 2013

Na pelikana

Na początek rozdziawia się paszczękę, potem przebiega się kłusem przez kuchnię nabierając pod poliki znaczne ilości przypadkowych produktów spożywczych, by za chwilę przebierając nogami nad głową wystartować do lotu w stronę dziecięcia sprowadzającego na siebie nieuchronną katastrofę.
Połykanie zrealizuje się w następnej wolnej chwili.
Znacie?

5 komentarzy:

  1. Dobre ;) U mnie króluje jedzenie w ukryciu ;) Jak Fabi widzi, że jemy to od razu nas objada - nawet jak jest w trakcie swojego posiłku albo dopiero co po zjedzeniu swojej porcji ...

    OdpowiedzUsuń