niedziela, 6 października 2013

Matka technokratka

Czasami, kiedy Bułka razem z Pączusiem dadzą już trochę w kość (przeważnie nocami i na ranem) i zaczynam się niebezpiecznie zbliżać do oddania się marazmowi i jojczenia jak mi ciężko, z pomocą przychodzi mi kontekst historyczny. Może nie tak od razu dosłownie przybiega i pociesza, ale dodaje otuchy i skłania do zmiany perspektywy.
Nie mówię o rzeczach wielkich i doniosłych, z których zresztą cieszę się za mało i za rzadko, że nie ma wojny, jest dach nad głową, ubranie i jedzenie.
Wbrew pozorom największego pozytywnego kopniaka dostaję wtedy od rzeczy wcale drobnych. Od pralki, kuchenki gazowej, malaksera, czajnika elektrycznego, ciepłej wody (!) w kranie (!), odkurzacza i mopa. 
Od żelazka nie, bo prasowania już chyba nigdy nie polubię.

Kiedy myślę sobie o mojej babci, która tak jak ja siedziała z dzieckiem w domu i dała sobie radę piorąc ręcznie albo we frani, paląc pod kuchnią (i w piecach), pomykając po schodach z wiaderkami popiołu, mieląc ręczną maszynką, trąc na tarce, szatkując, ręcznie szyjąc i cerując i jeszcze zdążyła poczytać, na samą myśl, że jojczenie było blisko, robi mi się jakoś głupio.
Więc zamiast jojczeć myślę sobie, że uwielbiam te wszystkie drobne pomagacze (po takim wstępie myślę, że nie jest już tak wielkim szokiem, że wyznaję uczucie sprzętowi AGD ;)), które sprawiają, że siedząc z Bułką w domu mogę wygospodarować sporą chwilę dla siebie na nieróbstwo*, uczenie się nowych rzeczy, rozrywkę i co mi się tylko uwidzi.
Fajnie mi! Serio!

* Powoduje to niestety, że obecne "ruszanie się w domu" to jednak trochę co innego niż kiedyś, ale to osobny temat, który rozwinę, niech no tylko się połóg skończy ;)

7 komentarzy:

  1. Oj tak łatwo zapomnieć, że inni mają lub mieli gorzej ;) Mam tak samo i jak do mnie dociera, że wcale tak źle nie mam jak mi się czasem wydaje to robi mi się baaardzo głopio ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny sposób myslenia:)))))) Mogę podkraść? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O taaak, te małe cuda techniki na prawdę ułatwiają nam życie, a umiejętność cieszenia się z rzeczy małych pozwala mi przezwyciężyć wiele kryzysów:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zdrowa perspektywa! Ja dzisiaj przeczytawszy artykul o ukamienowaniu 23 letniej matki dwojga dzieci za posiadanie telefonu komorkowego tez pomyslalam ze w sumie to nie mam tak zle :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobnie! Nie raz i nie dwa wlasnie w momencie, kiedy czulam, ze zaraz zaczne ględzic, narzekac, nagle zaczynalam dostrzegac wszystko z innej perspektywy - moja mama miala nas dwie (w odstepie poltora roku) pieluchy tetrowe prala we frani (poczatek lat '80), potem jeszcze pewnie gotowala lub w odwrotnej kolejnosci sie to odbywalo, nie miala nawet takiego sprzetu jak suszarka na pranie - rozwieszala je na specjalnie rozciaganej pod sufitem - od pieca kaflowego do czegos tam na podobnej wysokosci na drugim koncu pokoju zylce a pewnie predzej - sznurku. Avy ogrzac mieszkanie piecem kaflowym musiala ona lub tato po wegiel do piwnicy schodzic, pamietam ten wegiel w metalowym wiadrze.. Nie wiem jak to znosila nerwowo ale podobno na samym poczatku gdy wprowadzili sie do mieszkania, gdy rano wstawala przed praca, szla do kuchni zrobic kawe (pewnie jesli akurat miala.. jesli na kartki byla kawa) mysz przeleciala jej po blacie kuchennym.. brrrrr
    A mieszkali w kamienicy w centrum nieduzego ale niemalego tez miasta.
    No i te kartki.. wez tu zaplanuj zakupy, obiady ..

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Masz rację człowiek czasami narzeka na swoje zycie a nie docenia tego co ma. Ja tez naleze do osob ktore poprawiają sobie tym humor. Mysle jakie to szczescie ze jestem zdrowa, ze mam rodzine, dach nad głowa, wode w kranie, jedzenie w lodowce i sklep pod nosem. Jak pomysle o ludziach ktorzy zyja w krajach nekanych wojna i kataklizmami to az by sie chcialo Boga po stopach całowac za swoje zycie!
    Pozdrawiam optymistycznie

    OdpowiedzUsuń
  7. ja mam tak samo jak zaczynam narzekać zaraz się prostuję i myślę jak kiedyś było, jak moja mama miała ciężko jak inni mają ciężko..daje sobie kopniaka w tyłek i już się nie martwię

    OdpowiedzUsuń