wtorek, 24 września 2013

O pryszczu na brodzie, rozstępach na tyłku i wietrze we włosach


Moja ciążowa fizjonomia, powiedzmy sobie wprost, nie zniewala wdziękiem. Nie dość, że nabrałam bardzo młodzieńczej, nastoletniej wręcz cery, to jeszcze rozrosłam się przeokrutnie. Mam już 8,5 kg na plusie a każdy internetowy kalkulator przyrostu wagi sugeruje, że zasadniczo mogłabym się trochę opanować, najlepiej jakieś 2 miesiące temu. Zresztą co tam kalkulatory, gorzej, że przyłączyło się do niego lustro a chwilę później również moje ciążowe spodnie i rajstopy w rozmiarze 4, które z niewiadomej przyczyny uparły się kończyć jakieś 10 cm niżej niż dotychczas. Ale ostateczny cios zadał mi mój własny tyłek. O ile w ciąży z Bułeczką wyglądał jakbym usiadła na akordeonie to teraz sama już nie wiem jaki instrument muzyczny dałby podobne efekty wizualne. Może koto? Albo cytra w okolicy kołeczków?

Dość, że postanowiłam opanować apetyt, zanim cała zmienię się w sino-prążkowano-nakrapianą zebrę. Z pumperniklem w jednej garści a warzywami na parze i jogurtem naturalnym w drugiej, ruszyłam ku mniej opasłemu jutru. Nie żebym zaraz chciała się odchudzać czy coś, ale mogłabym nabierać kształtów w mniej zawrotnym tempie.
Dla formy i ogólnej poprawy dobrostanu spaceruję sobie też w miarę regularnie z kijkami ("co, narty ukradli?").
Jakoś tak mam, że jesień nastraja mnie do działania, tym bardziej, im bardziej ciemno i wilgotno się robi. Uwielbiam mgliste, chłodne wieczory i te moje spacery. Taka mała nagroda za wytrwałe mamowanie, nie zawsze do końca zasłużona ale zawsze wyczekana.
Od kiedy zaprzęgłam do współpracy gps przespacerowałam w ten sposób 8 godzin i 40 minut, pokonując dystans ponad 43 kilometrów. Efektów dla figury nie ma najmniejszych. Ale za to dusza tyje!

11 komentarzy:

  1. Obserwuję z uśmiechem (choć dotąd raczej milcząco;), jak Bułeczka rośnie (jest dokładnie w wieku mojego synka) i kibicuję Pączusi.

    I dla pocieszenia może napiszę, że ja w ciąży przytyłam chyba z 30 kg - w połowie wyglądałam tak, że wszyscy pytali, czy to już za chwilę. Wszelkie kalkulatory mnie przerażały, a nawet jak jadłam zdrowo i bez cukru, to waga szybowała w górę... Więc uznałam, że nie ma sensu się męczyć nie jedząc słodyczy:), skoro efektów nie ma. A teraz po tych ekstra kilogramach nie ma śladu. Jedyną znajomą mi osobą, która tyła w ciąży zgodnie z kalkulatorami, jest moja przyjaciólka, która wymiotowała przez całą ciążę codziennie i nie jadła właściwie nic. Więc to ściema;).

    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie jesień rozleniwia i nic mi się nie chce :( Trzymam kciuki aby udało Ci się zwolnić z przybieraniem na wadze ;) Ja zarówno w pierwszej jak i drugiej ciąży przybrałam koło 30 kg i pamiątką po nich są niestety mega rozstępy :|

    OdpowiedzUsuń
  3. Buhahahah, dokładnie mam takie same odczucia.
    Jeszcze czasem w nocy jak próbuje się zdrapać ze sterty poduszek i stożka/rożka ciążowego mam wrażenie, iż jestem jak foka, gruba wielka, tocząca się foka...

    Będę bacznie śledzić, i serdecznie zapraszam do siebie
    www.ciazowomi.wordpress.com

    POZDRAWIAM !!!
    Misako

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakos mi sie w to uwierzyc nie chce :-) dla mnie wszystkie ciezarne sa sliczne i kazdej z kolei zazdroszcze.
    Ps. Zmienilam nazwe bloga. Teraz jestesmy pod hejmisiek.blogspot.com, wczesniej aboutbeingmama :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dusza niech tyje sobie w najlepsze!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. tytuł mnie rozwalił...a później czytając tekst myślałam że umrę ze śmiechu...czuję się podobnie..w żadne spodnie sie nie mieszczę, zaczynam ledwo wchodzić nawet w leginsy:/ a to dopiero 18 tydz....podziwiam cię za kijki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale to takie fajne tycie, Pączusiowi służy! Tyj sobie, tyj, ja tam ciążę lubiłam za to, że sie bezkarnie i bez wyrzutów sumienia obżerałam :p W następnej też będę, a co! I już się rozstępów nie będę bała, bo mam ich tyle, że kilka w tę czy we wtę różnicy nie zrobi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szanowna Pani,
    jestem studentką kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i jednocześnie mamą dwumiesięcznej Marianki. W związku z przygotowywaniem pracy magisterskiej prowadzę badania dotyczące blogujących rodziców. Byłabym wdzięczna za wypełnienie poniższej ankiety. Zajmie to nie więcej niż 5 minut.
    http://www.ankietka.pl/ankieta/123351/blogi-rodzicielskie.html
    Dziękuję!
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. uhuhu...no to, że tak powiem grubo:P ale wiesz, możliwe, że to wszystko ładnie zejdzie po porodzie:D Za kilki podziwiam też,...ja sie stale zebrać nie mogę://///shame on me.....

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakbym czytała o własnej pupie;)

    OdpowiedzUsuń