piątek, 13 września 2013

Gruby człowiek i może

Jakoś tak się przyjęło myśleć, że przyszła mama z trudem się przemieszcza i głównie leży na lewym boku. Przyjęło się też myśleć, że mama obecna byłaby się przemieszczała bardzo sprawnie gdyby nie to, że potyka się o własne worki pod oczami i leżałaby na lewym boku, albo innym dowolnie wybranym, ale nie ma kiedy.
Strach pomyśleć o części wspólnej tych dwóch zbiorów! Ale ja miałam nie o tym.

Jak egzotycznym widokiem jest ciężarna w ruchu miałam niedawno okazję się przekonać na własne oczy i uszy. Wyszłam sobie wieczorkiem do parku na spacer z kijkami. Ludzie biegali, rowerowali, rolkowali i pili piwo na ławeczkach. Sportowy zapał widać było gołym okiem. "Patrz ile ich tu jest! Za 20 lat będzie jeszcze więcej, jeżdżą, biegają, a tam widzisz, laska z kijkami..." dobiegł mnie po wieczornej rosie baryton z ławeczki a w świetle latarni mignął wycelowany we mnie palec. Laska! Że niby ja! Wypięłam pierś, urosłam z 5 centymetrów, poprawiłam technikę i dumnie minęłam ławeczkę kiedy zza moich pleców rozległo się bolesne ryknięcie: "o k^$@a! Ja pi&%lę! Widziałeś jej brzuch?!".
Yyyy...
Wydaje się, że panowie po piwku widząc osobę mojej postury w ruchu zinterpretowali zlokalizowane wokół pasa krągłości za wodobrzusze albo inną ciężką patologię.
Zresztą nie oni jedni przyglądali mi się z podejrzliwością. No bo jak to? W ciąży? Na własnych nogach?

Ale nie dałabym już rady wysiedzieć na grubiejących czterech literach. A, że Dumny Ojciec stworzył mi dogodne warunki po temu, spaceruję sobie wieczorami z książką na uszach i błogim spokojem w sercu. To zdecydowanie mój ulubiony i przy okazji bardzo wydajny sposób na reset :).


16 komentarzy:

  1. spacerowałam i pływałam cały drugi i trzeci trymestr, tylko że u nas to nie aż takie dziwne... ale za to jak świetnie się człowiek czuje! moja druga połowa śmiała się, że w ciąży wreszcie pojawiły mi się łydki ;D pamietam tylko jeden niemiły komentarz - że jestem gruba (nie byłam) i że mało przepłynęłam (25 basenów w 3 trymestrze nie wydaje mi się mało, ale to mnie...) cóż wziełam poprawkę na brak kindersztuby u tej podobno znajomej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie każdy lubi z siebie inwalidę zrobić w związku z ciążą. Ja jeszcze w trzecim trymestrze chodziłam na wyprawy po lasach i po niskich górach. Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre dobre :-D
    podziwiam Twój zapał, mi się w ciąży nie chciało. Spacerowalam tylko po to żeby cukier obniżać :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę :) Ja jestem w stanie wyturlać się codziennie na max 30 min spacerku z mężem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj taaak, reseciki są potrzebne, a jeszcze jak człowiek może sobie wyjść na samotny spacer to już w ogóle ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. O mały włos nie obudziłam Hanki w trakcie czytania...Padłam ze smiechu:D:D:D panowie musieli mieć rewelacyjne miny:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mieszkam w małym, stutysięcznym mieście i szczerze powiem, że kobieta w ciąży nie wzbudza żadnej sensacji, gdy uprawia nordic walking, marszobieg, chodzi na basen czy praktykuje jogę, a nawet korzysta z siłowni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajnie - chwila oddechu i relaksu na świeżym powietrzu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chodziłam z kijkami w pierwszym trymestrze, to był miły czas... niestety po jednej takiej wycieczce dostałam plamień i wylądowałam w szpitalu. Skończyło się rumakowanie i wyszło, że trza było jednak leżeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czesc Miłka.

    Dziś wpadłam na Twojego bloga i od razu przejrzałam całego :) Masz cudną rodzinę!!! gratuluję córci Bułki i nowego mieszkańca Twojego brzucha Paczusia. Ja również jestem w ciąży nasz Bąbelek jest dziewczynką. Aktualnie jestem w 20 tyg. Tez budujemy dom. Też mamy nadzieje ze przez najblizsze 25 lat będziemy mieć za co płacic ratę do banku. No ale kto nie ryzykuje...

    Mam nadzieje ze wszystko Wam się ułoży. No i nam tez. Moc pozytywnych fluidów i pozdrowien Aga i Maja

    OdpowiedzUsuń
  11. W zdrowym ciele zdrowy duch, a jak mama szczęśliwa, to i dziecko takie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nieźle, przez chwilę starałam się wylookać czy aby to nie jest kawałek linii metra :P
    Zazdroszczę tej energii i możliwości. Nasz dwupak zmuszony do kiszenia się na kanapie :( , ale jak wystartuje w 9 miesiącu to chyba dojedę do ciebie do domu :P
    misako ;*

    OdpowiedzUsuń