poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Jak nie urok... (to już sama nie wiem)

To miał być post o zgadze i rozstępach na tyłku, których chwaliłam się, że nie mam, jak okazało się - przedwcześnie. Znaczy się o typowych, ciążowych pierdołach.
Co prawda już od 2 tygodni czułam przez skórę, że być może mam poważniejsze powody do niepokoju niż czerwone kreski tu i tam, ale starałam się temat starannie zamiatać pod dywan, co nawet zgrabnie mi wychodziło, bo bawiłam się wyśmienicie, z rzadka tylko wpadając w panikę, kiedy wieczorem Pączuś zbyt długo zwlekał z kopsaniem.

Co powinno było dać mi do myślenia? Mój przepięknie wyrównany cukier. A konkretnie przepięknie wyrównany cukier przy znaczącym spadku zapotrzebowania mimo opychania się frytkami, naleśnikami z białym serem, rybami w cieście grubym na 2 palce, surówkami skąpanymi w majonezie, lodami-świderkami i pączkami z różą (a trzeba powiedzieć, że były przepyszne). Z dnia na dzień z 35-40 jednostek na diecie w miarę racjonalnej zaszłam do 15-20 jednostek na diecie nadbałtyckiej i to właśnie wtedy, kiedy zapotrzebowanie powinno rosnąć. To na pewno z powodu ruchu na świeżym powietrzu! - myślałam sobie naiwnie.

No ale dzisiaj, w poradni, przyszło mi wysłuchać głosu rozsądku. Pączuś żywy, serduszko bije, ale sam spadek zapotrzebowania nie wygląda dobrze. 
W opcji bardzo optymistycznej może to być pseudo remisja cukrzycy.
Wersja realistyczna nie nastraja do świętowania: wszystko wskazuje na to, że zrobił się zakrzep albo wystąpiły inne problemy z łożyskiem, skutkiem czego Pączuś nie dostaje tego co powinien i na nic mu moja insulina. Siedzi bidulinek, burczy brzusiem i chudnie.
W związku z tym, że przyjmuję już wszystkie leki jakie potencjalnie mogą pomóc w sprawie (w tym kwas foliowy w ilości 34-krotnie przekraczającej normalnie zalecane dawki, witaminy B6 i B12, luteinę, acard i clexane) pozostaje mi trzymać kciuki, być dobrej myśli i czekać.

19 komentarzy:

  1. O kurka. No to trzymam kciuki za bidulinka! I wysyłam moc dobrych myśli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślę moc pozytywnych fluidów odstraszających zatory, zakrzepy i inne gówna wszelakie! Rośnij Pączusiu, rośnij! ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak nie urok... ehh!!!! Trzymam kciuki za powodzenie misji dokarmiania Pączusia. Trzeba być twardy rogal a nie miętka bułka (bez skojarzeń). Będzie dobrze, zobaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie DOBRZE, na pewno będzie DOBRZE! Kochana, nie myśl, odpoczywaj - po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam baaaardzo moooocno kciuki aby pączuś miał wszystko czego potrzebuje w stosownych ilościach, aby wyniki się poprawiły, abyś spokojnie dotrwała do 9miesiąca z dużym wielkim ogromnym brzuchem:) Ściskam :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Musi być dobrze. Ślę do Was pozytywne myśli i z całej siły trzymam kciuki aby wszystko ułożyło się jak najlepiej i na następnej wizycie okazało się, że Pączuś jednak rośnie zdrowo!

    OdpowiedzUsuń
  8. O w morde. Ale moze jednak wersja optymistyczna...? Kibicuje z oddali.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę... Trzymam mocno kciuki!!!Musi sie udać, MUSI!

    OdpowiedzUsuń
  10. My trzymamy kciuki a i z Bozią pogadamy!!!!! Kurcze ma być dobrze i już!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem pewna, że to przejściowe. Trzymam kciuki. I nie pisz mi tu o frytkach i naleśnikach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No kurcze no musi być dobrze!! Pączuś trzymaj sie dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja trzymam kciuki z całych sił i milion pozytywnych myśli przesyłam:**

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana trzymam kciuki! Zaraz się coś tam odetka, przepłynie i Pączuś będzie najedzony!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mocno trzymam kciuki za Ciebie i Pączusia! Wszystko będzie dobrze! ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oh, Miłko, trzymam kciuki za Pączunia :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki za wszystkie ciepłe słowa i kciuki. Jak na razie zawsze działały niezawodnie, mam nadzieję, że pomogą i tym razem

    OdpowiedzUsuń