czwartek, 18 lipca 2013

O wszystkim po trochu

Razem z Pączusiem dumnie wkroczyliśmy w drugi trymestr, jedna trzecia za nami. Dobre wyniki usg pierwszego trymestru dały mi chwilę oddechu od napadów paniki. Powoli zaczynam wierzyć, że wszystko dobrze się skończy. Mam już 2 kg na plusie i 95 cm w obwodzie brzucha.
Jeśli jeszcze ktoś ma jakieś typy co do pączusiowej płci to obstawiajcie szybko (w prawym, górnym rogu) bo lada moment nie wytrzymam i wypaplam :).

Dzisiaj kupiłam pierwszą rzecz do naszej nowej kuchni - zlew. Uparłam się na biały bo wyjątkowo nie lubię zacieków na stalowych a czego bym nie zrobiła one tam zawsze są. Wyszłam z założenia, że umywalka wygląda schludniej, mimo, że wszyscy plują na nią pastą do zębów, może i ze zlewem kolor zdziała cuda?
Sporo jeszcze wyborów, kupowania i roboty przed nami.
Mam nadzieję, że wyrobimy się ze wszystkim i Pączuś prosto ze szpitala pojedzie do swojego własnego domku.

Krótkie nerwy nie pozwalają mi ostatnio kontynuować cyklu opowiastek o teściu. Nie żeby nie było o czym pisać ale mam spore wątpliwości czy to jeszcze byłoby zabawne. 
Zaczynam odliczać dni do wyprowadzki. Odrobinę lata mi lewa powieka.

A Bułeczka w tym całym ciążowo - przedremontowym zamieszaniu ma się świetnie, ślicznieje, mądrzeje i się wydłuża. Stopka prawie się jej wyprostowała, humor dopisuje. Nie mówi wiele, głównie tata, to da (daj to), nia-nia (mniam mniam) i maaaaamaaaa, bardzo przeciągle, w tonacji mol. Na wesoło nadal jestem dla niej tatą ;). Z coraz większą biegłością wcina łyżką i widelcem, i bardzo chętnie próbuje swoich sił w piciu z dorosłego kubka.

Ostatnio prawie nie rozstaje się ze swoim rowerkiem biegusem dla najmłodszych. Opanowała cały szereg manewrów: sprawnie skręca, jeździ na wstecznym, zawraca a nawet odpychając się obiema nóżkami na raz sunie z rozwianymi włosiętami i donośnym śmiechem . Tylko patrzeć jak zacznie driftować ;).

Ale i tak ze wszystkiego na świecie najbardziej lubi jeździć na tacie i z nim hopsać zapewniając tym samym odpowiednią dawkę zaprawy fizycznej ;). Najbardziej motywujący trener osobisty ;)

14 komentarzy:

  1. Dobrze się czyta o dobrych wieściach:) Trzymam kciuki za przeprowadzkę i uspokojenie się powieki:P

    Pączus niech rośnie w siłę:)

    A co do Bułki to rozwija się wzorcowo:)))) rowerek jest rewelacyjny:) My na swój czekamy, na razie Hanik korzysta z Ignasiowego:) U nas różnica jest taka, że Hanka się ostatnio rozwija lingwistycznie:) Swoją drogą muszę o tym napisać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obstawiam chłopca skoro tak szybko znacie płeć ;) Pewnie już coś odstawało między nóżkami Pączusia i stąd ta wiedza - u nas właśnie tak było ;)
    Rowerek też u nas się sprawdza :) Cieszę się, ze podpatrzyłam go u Ciebie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobne zdanie jak wyżej czyli agula :D chłopak jak nic. Tak czuję w serduchu choć mogę się mylić oczywiście :) cieszę się, że u Was wszystko dobrze :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre wiesci są zawsze dobre:)

    Zmieniam typowanie: będzie chłopiec:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakochałam się w tym zdjęciu Taty z Bułką :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chłopak będzie :) Parka jak marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To zabierajcie sie za nowe gniazdko dla Pączusia a ja czekam na potwierdzenie płci!!:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chłopaka obstawiam:)

    Cudnie Bułka "ujeżdża" tatę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo szybko Wam płeć okazał :-) U nas o było gdzieś w połowie ciąży. Bułeczka jak zwykle urokliwa, fajna z Was rodzinka, jeszcze trochę i uwolnicie się od Teścia :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię tu czasem zaglądać, ale jest fakt, który zawsze budzi we mnie ferment.
    Muszę przyznać, że trochę dziwi mnie fakt, że wspominasz sarkastycznie rodziców swojego męża. Przecież gdyby nie on, nie byloby go na świecie. Może trochę więcej szacunku?
    Druga sprawa -dodajesz zdjęcia, tracisz więc anonimowość w blogowaniu. Co, jeśli ktoś z Twojej miejscowości zna Twoich teściów, przeczyta to i im powtórzy? To przykre i trochę aroganckie.

    Pozdrawiam,
    Zuzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tak sarkastycznie wspominać rodziców mojego męża. Niestety są tak podłymi ludźmi, że w ogóle o nich nie wspominam na swoim blogu :D

      Całe szczęście, że autorka bloga jest w stanie podejść do swoich teściów w taki sposób ;)

      Usuń
    2. Ja też uważam, że to trochę dziwne, to jednak są rodzice. Nieważne jacy są, gdyby nie oni, nas by tu nie było... Więc dobre wychowanie podpowiada, żeby czasem nie pisać nic.
      Ale to tylko moje, subiektywne zdanie.
      Poza tym blog przyjemny, trzymam też kciuki za brzuszkomieszkańca, moja Jedyna jest na podobnym etapie ciąży, ale jeszcze nie wiemy, jaka płeć będzie nam ofiarowana przez los.

      Adam

      Usuń
    3. Pewnie lepiej byłoby o sprawie nie wspominać i przeważnie się to udaje, ale jako, że to mój pamiętnik a teść jest osobą z którą spędzam całe dnie, czyli bardzo istotnym i barwnym elementem mojego i Bułki otoczenia, czasami ciężko się powstrzymać.

      Ze względu na publiczny charakter tego miejsca nie napisałam i nie planuję ujawniać co zaowocowało moją latającą powieką, ale jeśli chcesz mnie tak stanowczo oceniać napisz na priva i daj szansę w bardziej kameralny sposób odpowiedzieć na zarzut. Być może zmienisz zdanie.

      Usuń
  11. Cudownie się czyta takie dobre wieści (oprócz teścia...).

    OdpowiedzUsuń