piątek, 5 lipca 2013

A u nas (w skrócie)


Bułka 
Zaliczyła kardiologa na 4 z plusem, szmery nadal są, ekg nadal nie nadaje się na wystawę, ale sytuacja jest bezpieczna i kolejna kontrola czeka nas dopiero za 2 lata :). Wszystko wskazuje na to, że to nic poważnego tylko genetyczny śmietnik po mamie.

Pokasłuje i marudzi (pewnie po szczepionce) oraz psoci na potęgę. Dla przykładu wczoraj, z łatwą do rozpoznania, cwaną miną, pędziła w szkodę. Kiedy próbowałam ją dogonić przyspieszyła a ja nie wyrobiwszy się na zakręcie wyłoiłam się na kafelkach. Zanim zdążyłam się zebrać z podłogi i dobiec na miejsce, wspięła się na krzesło, po nim na stół, gdzie złapała za marker (na szczęście nie tak permanentny jak piszą) jednym sprawnym ruchem pomazała monitor a kolejnym domalowała sobie hitlerowski wąsik.

ja 
Nadal chora na zapalenie oskrzeli, dalej kaszlę jak ze studni (i nadal nie mogę nic na to wziąć), ale już chyba trochę mniej donośnie. 
Pierwszy raz w życiu z własnej woli rzuciłam się na rosół. Oprócz tego grane są nektarynki oraz chleb z serem żółtym i ketchupem (jak na mnie - ogromna egzotyka).
Tym razem orderu za cukier nie będzie, cieszę się jeśli się wyrobię w granicach 50-190. Na razie dołożyłam 10j i dziarsko wskoczyłam na średnio 34j /dzień.
Nacieram się i oskrobuję naturalnymi kosmetykami ufundowanymi przez ciocię Olę (ciociu Olu, wielkie dzięki!). Efekty mnie zachwycają. Dumny Ojciec nie zauważył różnicy.
Nadal siniaczę się Clexanem, na szczęście przeważnie mniej spektakularnie niż do tej pory. Mam w związku z tym pewien przewrotny plan, ale na razie się nie wygadam.
Jestem mniej senna. Nie mam mdłości.
Wybrzuszyłam się na tyle, że ustępują mi miejsca w tramwaju. 
Drugi trymestr coraz bliżej.

Przytyłam 1,5 kg a obwód brzucha wynosi już 92 cm. Dowieźli nowe cycki w miejsce tych, które zniknęły po karmieniu ;).
  
Pączuś
Siedzi przyczajony i nie sprawia kłopotów. Ma już ponad 4 cm i ślicznie rośnie, nawet szybciej niż by to mogło wynikać z wcześniejszych usg. Mam nadzieję, że nie za sprawą chleba z serem i ketchupem.

5 komentarzy:

  1. 'dowiezli nowe cycki' ;D z tym uciekaniem mamy to samo, i w marketach chowa sie pod wieszakami z ubraniami ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też by się nowe cycki przydały;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Miłko, a gdzie zdjęcie wybrzuszenia i nowych cycków? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, ten wąsik - ma Bułeczka fantazję :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale wymiary Pączusia liczysz chyba bez nóg? Pamiętam, że na zakończenie pierwszego trymestru dzidziulki liczą sobie ok 10 cm :-) Nawet są takie plastikowe modele i mam jeden :-)

    Co ja zrobię jak mi Ania dorośnie do Bułkowego etapu psot... chyba muszę kupić skarpetki z ABSem, dla siebie oczywiście, bo mam dużo płytek w domu do ewentualnego wyłajania się:-)

    OdpowiedzUsuń