poniedziałek, 24 czerwca 2013

Się zachciewa

Kiedy chodziłam z Bułką na pokładzie raczej nie miewałam szczególnych preferencji pokarmowych, pewnie w dużym stopniu dlatego, że do końca 6 miesiąca większość jedzenia miałam okazję obserwować dwukrotnie. Jedyne co mnie dopadło to łaknienie spaczone pod postacią pagophagii czyli przymusu pochłaniania lodu, najchętniej syntetycznych wodnych lodów i niebieskiego sorbetu (temat jest nadal aktualny ale póki co poprzestaję na zamrożonym rozcieńczonym soku owocowym do chrupania).

Teraz mdłości nie dają się we znaki a pewne potrawy budzą u mnie zaskakująco duży entuzjazm.

Jako urodzona ostoja zdrowego rozsądku od tygodnia codziennie siedzę wpatrzona w parujące ziemniaczane bulwki i łykam łzy wzruszenia nad ich cudownym smakiem. Dziękuję losowi i moim hojnym rodzicom za szybkowar, który pozwala mi zrealizować ziemniaczane pragnienia w 10 minut licząc od wstawienia na gaz. Wdycham upojny zapach siekanego koperku i topiącego się masła. A do tego wszystkiego przeżywam stany euforyczne nad kefirem, obecnym ostatnio w mojej kuchni w gargantuicznych ilościach. W życiu nie zgadłabym, że tknę tę podejrzaną białawą ciecz z własnej woli. I, że byłabym wylizywała kubek gdyby mi się tylko do niego głowa zmieściła.

Szczęściem te warzywno- nabiałowe fiesty nie odbijają się bardzo na cukrze, który, mierzony godzinę po posiłku, już od 3 tygodni mieści się w granicach 90-170 (średnia 118mg/dl) z jednym, jedynym spadkiem do 46 mg/dl. Zdecydowanie jest to mój życiowy szczyt ogarnięcia tematu.
Do tego Clexane chyba zaczyna działać bo zamiast małych, 4 milimetrowych czarno-fioletowych, wystających guziczków wyskakujących w miejscach wkłucia, zaczęły mi się dzisiaj pojawiać na brzuchu normalne siniaki.

Mam nadzieję, że Pączuś doceni warunki, przedłuży umowę i będziemy się razem jeszcze wiele miesięcy opychać ziemniaczkami z kefirem.

21 komentarzy:

  1. Oby pączuś poszedł na układ z mamą:) Ja pochłaniam słodycze, chociaż wcześniej mogłyby dla mnie nie istnieć w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również dołączam do trzymania kciuków!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie się zastanawiałam jak tam Twój organizm daje radę z tymi ziemniaczkami :-). Gratulacje dla niego :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo to ja się piszę na imprezę zakrapianą kefirem - uwielbiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak fajnie opisane:) Ja też codziennie coś białego muszę - maślankę, kefir, jogurt obojętne ale muszę :)) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Generalnie uwielbiam baaa kocham ziemniaki! Więc cieszy mnie Twoja euforia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jak dobrze czytać, że masz apetyt :) Pączuś na pewno Ci za to podziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę nie zapominać, że masz wiernych czytelników, którzy kontrolują Twoje każde słowo i chętnie wypomną Ci Twoje ciążowe zachcianki na kiełki roślin :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, faktycznie, były kiełki :)
      Chociaż te kiełki to mam bardziej uogólnione i zawsze je chętnie wpycham jesienią i na zimę ;)

      Usuń
  9. Trzymamy kciuki za nowego lokatora, jestem pewna że pączuś zostanie na dłużej gdzie mu będzie lepiej ;-D

    OdpowiedzUsuń
  10. A opychajcie się na zdrowie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie odrzuca od wszystkiego co niezdrowe, a ochoty mam podobne do Twoich - a to ziemniaki z fasolka i kwasna smietana, talerz lub 3 dobrej zupy, kanapeczki z mega kwasiornym ogorem i kawal swojskiej kielbasy...I o dziwo waga stoi w miejscu, a dzieciaki rosna zdrowo. Moze wlasnie tak powinna u mnie wygladac dieta ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co zrobić żeby ziemniaki z szybkowara były smaczne? Mi jakoś niekoniecznie smakują. Może za długo je robię? (faktem jest że samych ziemniaków nigdy tak nie gotowałam. Zawsze w zupie jakiejś i zawsze były niedobre. Doszłam nawet do tego, że nastawiałam w garze całą zupę, a dopiero potem dodawałam ziemniaki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gotowałam nigdy starych ale młode robię tak:
      skrobię, myję, wrzucam do szybkowara, zalewam wodą tak gdzieś do pół bulwki, solę, zamykam i gotuję 6 min odkąd zacznie syczeć.
      I wiesz, co? wydaje mi się, że wychodzą smaczniejsze niż z wody

      Usuń
    2. sprawdzę w takim razie. A masz jeszcze jakieś patenty na dania z szybkowara? Ja robię tylko zupy dla dzieciaków. Ewentualnie marchewkę gotuję

      Usuń
    3. miałam w planach posta w którym mogłabym wylać moją miłość dla szybkowaru, bardzo się cieszę, że dałaś mi pretekst :).
      Postaram się wrzucić niebawem :)

      Usuń
  13. :))) cudnie się czyta tego posta:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie tylko tego, wszystkie mi się świetnie czyta :-) Trzymam bardzo za Was kciuki! Nie spotkałam jeszcze nikogo,kto tak pomysłowo i dowcipnie ogłosiłby stan odmienny ;-) Buziaki dla elokwentnej Bułeczki:-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten Twój styl wyrażania myśli:D Uwielbiam!

    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję za kciuki w imieniu swoim i Pączuszka :)

    OdpowiedzUsuń