środa, 5 czerwca 2013

Jakie ma ładne... yyyy... oczka!

Wyobraźcie sobie plac zabaw albo inne zoo, w każdym razie jakieś miejsce wypełnione świdrującym piskiem i rojące się od maluchów. 
Wyobraźcie sobie fikające, pulchne nożyny, umorusane buźki, duszone w łapkach kukurydziane chrupki (czasem z panierką) i matki wpatrujące zakochane oczy w swoje progenitury.
Wyobraźcie sobie, że siedząca obok matka zagaduje was uprzejmie (mimo, że jesteście, dajmy na to, typami aspołecznymi a poza tym w danej chwili słuchacie audiobooka) i chwaląc przecudną urodę waszego malucha, woła swojego berbecia, po czym wlepia w was wyczekujące oczy. Śliczny, prawda? Całe szczęście jeśli ów berbeć faktycznie jest słodki jak sam cukier kryształ i budzi zasłużoną falę komplementów. Gorzej jeśli ma sporo wdzięku i uroku, ale na reklamę gerberka raczej by się nie nadał. Zapada niezręczna cisza. Mózg pracuje gorączkowo, oczy przebiegają malca od góry do dołu szukając dobrego punktu zaczepienia dla niewymuszonego pochlebstwa. Jakie ładny yyy... guz na czole? Obsmarkany nosek? Włoski natarte chrupką? yyy... Krzywe ząbki... yyy... Oczka! Oddech ulgi. Jakie on(a) ma śliczne oczka! Toż to wykapana mama! Buuuułka, nie właź tam! Przepraszam, muszę pędzić!
I pędzę.
Miało być pięknie a znowu wyszedł obciach pierwszej wody. Bo mimo, że wiem, że wszystkie dzieciaczki to cudy nad cudami, skarby mam, słoneczka, pączuszki, królewny i królewicze, mimo pewnego placozabawowego obycia, nie wyrobiłam w sobie tego, bardzo ułatwiającego życie, refleksu ani swobody w gawędzeniu z mamami na ławeczkach. Taki ze mnie wybrakowany egzemplarz.

12 komentarzy:

  1. Ojj tam! nie każdy musi być rozmowny i towarzyski! Świat aspołecznych odmieńców tez potrzebuje! ;) Myślę, że jak potrzeba, to pogadać też się z Tobą da! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się :) Nie sądziłam, że na placu zabaw mamy są takie towarzyskie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię czasem pogadać na placu zabaw ale raczej tak ogólnie a nie o wyglądzie dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myslalam, ze jestem typem spolecznym, dopoki nie zamieszkalam w UK. Bo zagadywanie do kazdego i o wszystko to juz dla mnie duuuuza przesada (co tutaj jest normalne)...A dzieci rzeczywiscie nie wszystkie ladne, ale szanuje bezgraniczne uwielbienie rodzica w takim przypadku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie prawda z tym wybrakowanym egzemplarzem - ja od początku nie znoszę pogawędek z innymi mamami w parku czy na placu zabaw :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo i ja też! Gdyby nie to, że Baśka uwielbia towarzystwo innych dzieci na placach, najchętniej chodziłabym na puste :p

      Usuń
  6. hihi:) mimio TWojego aspołecznego charakteru mysle ze my byśmy się dogadały:) też cenię sobie chwilę ze słuchawkami na uszach i książką w ręku gdy Zosia drzemie i udaję głuchą i ślepą na ludzi dookoła

    OdpowiedzUsuń
  7. Bez sensu:-p w życiu nie zagadnęłabym kogos tylko po to, żeby moje dziecko pochwalił. Chore:-p

    OdpowiedzUsuń
  8. ja do gadatliwych też nie należę, wolę samotne spacery, a placow zabaw nie lubię:/

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie się większość maluchów podoba, więc nie mam problemów z komplementami, choć parę razy pomyliłam płeć, no kurczę, co z tego że na różowo, jak ta dziewczynka autentycznie wyglądała na chłopca ;))))

    OdpowiedzUsuń