środa, 8 maja 2013

Przyczepka rowerowa okiem matki


Sezon rowerowy pełna gębą, ciągnie w plener, przyczepki kuszą, pojawia się sporo pytań i kwestii do rozważenia. Niestety mimo, że w sieci krąży sporo informacji, niektóre z nich ciężko uznać za sprawdzone. Nie jestem żadnym autorytetem w temacie ale dorzucę swoje trzy grosze (a co!) i postaram się opisać jak z mojej perspektywy wygląda rowerowe wożenie Bułki i do jakich wniosków mnie to wożenie przywiodło.


Na początek (żeby mieć to już za sobą) kwestia prawna:
Ustawa z dnia 1 kwietnia 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami (Dz.U. 2011 nr 92 poz. 530) dopuszcza przewóz dzieci w przyczepkach rowerowych jak również poruszanie się rowerem z przyczepką po drogach rowerowych.

Fotelik czy przyczepka?
Trudne pytanie. Zależy od naszych planów związanych z podróżowaniem z dzieckiem i często od możliwości finansowych. Nie używaliśmy fotelika ale ze względu na większą łatwość przechowywania i manipulacji jak również bardziej ludzką cenę, wydaje mi się on bardzo dobrym rozwiązaniem na krótsze trasy.
My jednak zdecydowaliśmy się na przyczepkę a oto co braliśmy pod uwagę podejmując decyzję:
  1. bezpieczeństwo (przyczepka stanowi klatkę przeciwkapotażową, system mocowania zapobiega jej przewróceniu, nawet gdy rower leży, nisko umieszczony środek ciężkości zwiększa stabilność)
  2. większy komfort malucha w dłuższej trasie (maluch może jechać ze swoimi ulubionymi zabawkami, bidonem z wodą, przekąską)
  3. ochrona przeciwdeszczowa/ przeciwwiatrowa / przeciwsłoneczna
  4. przestrzeń bagażowa na bobograty: kocyki, jedzonka, pieluszki, zabawki
  5. możliwość wybrania się z maluchem na kilkudniową wyprawę (ciężko pogodzić fotelik i sakwy)
Jeśli komuś podobnie jak nam zamarzy się przyczepka powinien wiedzieć, że niektóre jej cechy mogą wydatnie podnieść komfort użytkowania.
Na co zwrócić uwagę przy wyborze przyczepki?
  1. duże kółka, im większe tym lepsze, koniecznie pompowane
  2. małe, odłączane, przednie kółeczka, które można zabrać ze sobą i korzystać z przyczepki jak z wózka np. na placu zabaw albo w zoo
  3. pozycja malucha (powinna być wygodna i umożliwiająca komfortowe odespanie drzemki, najlepiej półleżąca. Jeśli siedzenie nie zapewni dziecku wystarczającego podparcia podczas snu warto rozważyć kupienie lub uszycie podpórki pod głowę typu rogal-aureola. Będę taką szyła dla Bułki więc jeśli nie wyjdzie bardzo szkaradna na pewno pokażę ;))
  4. bezpieczeństwo (pasy dostosowane do wzrostu i wymiarów dziecka, konstrukcja stanowiąca klatkę przeciwkapotażową, miejsce mocowania chorągiewki sygnalizacyjnej - przyczepka za żywopłotem czy innym murkiem może nie być widoczna dla kierowców więc moim zdaniem warto o to zadbać.)
  5. dobra wentylacja (zwłaszcza przy zamkniętej osłonie przeciwdeszczowej np. siateczkowe plecy lub/ i dodatkowe wywietrzniki)
  6. amortyzacja. Jest to opcja dostępna przeważnie w przyczepkach z górnej półki ale warta rozważenia. Nasza przyczepka jest amortyzowana i przy nierównościach Bułka się w niej kołysze a nie telepie, obawiam się, że przy braku amortyzacji dla zachowania komfortu malucha trzeba by było na standardowej nawierzchni typu kostkowa ścieżka rowerowa jeździć naprawdę powoli.
Waga przyczepki przy niedługich wycieczkach bez podjazdów, wbrew pozorom nie jest krytyczna.

Jak zaplanować wycieczkę?
  1. Podzielić trasę na odcinki
  2. Jeśli odcinek jest długi, robić przerwy (warto mieć ze sobą kocyk :))
  3. Zorganizować atrakcje dla dziecka (które nie koniecznie doceni kontemplację krajobrazu). Warto zadbać o to, żeby po przejechaniu przewidzianego dystansu wylądować w jakimś fajnym miejscu, na placu zabaw, w parku, nad jeziorem, w zoo czy w parku rozrywki.
  4. Pilnować termoregulacji (przy otwartej osłonie dziecko jest owiewane powietrzem ale w przeciwieństwie do nas się nie rusza, więc trzeba pilnować żeby nie przemarzło, przy zamkniętej osłonie z kolei, nawet mimo dobrej wentylacji bocznej i tylnej łatwo maluchowi zafundować szklarenkę)
  5. Dostosowywać prędkość do nawierzchni. Przyczepki z racji dużych pompowanych kółek radzą sobie z nierównościami zdecydowanie lepiej niż wózki co nie oznacza, że zapewnią dziecku komfort niezależnie od prędkości. Jeśli nasza przyczepka nie jest wyposażona w amortyzację niezłym pomysłem jest kupienie do niej grubych, terenowych opon (np. do bmx'a) i ich miękkie pompowanie. Jeśli mamy podwójną przyczepkę a wozimy w niej jedno dziecko, amortyzator może nie pracować właściwie z powodu za małego obciążenia. Butelka, lub dwie, wody mineralnej, wrzucone pod siedzenie powinny załatwić sprawę :).
  6. Patent Dumnego Ojca: szerokokątne lusterko rowerowe pozwoli mieć stały podgląd na przyczepkę wraz z cenną zawartością :)
Często powtarzany jest zarzut, że wożenie dzieci w przyczepce to realizowanie ambicji rodziców kosztem dziecka, które tylko nudzi się i wytrząsa na wertepach.

Bułeczka kiedy widzi wyprowadzany bułkomobil pokazuje go paluszkiem, śmieje się w głos i tupie nóżkami, żeby ją szybciej wsadzać :). Wózek ani tym bardziej samochód nie wzbudzają u miej takiej eksplozji uczuć ;).

Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której dziecko faktycznie się męczy zarówno w przyczepce jak i w wózku czy chuście. Z tych trzech pewnie z przyczepką najłatwiej wykazać się brakiem wyobraźni. Ja jednak jestem optymistką i wierzę, że rodzice, którzy czytają ten tekst będą wozili dzieci w taki sposób, żeby wszyscy byli zadowoleni :).

21 komentarzy:

  1. w Niemczech nawet niektórzy wożą dziecko przyczepką jak wózkiem. bardzo są tu popularne, mnóstwo razy już widziałam ludzi jadących rowerem z przyczepką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zasadzie więcej widuję przyczepek niż fotelików!

      Usuń
  2. Jakbym miała faceta co by tą przyczepkę ciągał to bym kupiła :( A tak to rower poza zasięgiem (jednak zbyt się boję, że się wywrócę z fotelikiem) :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyczepką wcale się nie jeździ ciężko, ja Bułkę przeciągnęłam po wykrotach i obie przeżyłyśmy :).

      To zdecydowanie mniejszy wysiłek niż jazda z czymś ciężkim na wysokości bagażnika, wiem na pewno bo woziłam sakwy :)

      Usuń
  3. super, dziekuje za wpis! informacja się przyda, ja bardzo chciałabym wrócić do jazdy na rowerze a mam wrażenie ze Zosia jeszcze może za mała na siedzonko z tyłu roweru. Jakoś mam wrażenie ze kreciłaby się na boki i próbowała z niego wyjść. a z ciekawości od kiedy (od jakiego wieku malucha) można uzywac takiej przyczepkI? wydaje sie byc tak wygodnie ze nawet dla noworodków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko powinno stabilnie siedzieć. Dla młodszych siedzących dzieciaczków są dostępne podpórki pod głowę i boczki, które stabilizują ich pozycję i odciążają kręgosłup. Dla niesiedzących dzieci można dokupić hamaczki ale producent odradza ciąganie za rowerem i rekomenduje wykorzystanie przyczepki jako wózek.

      Mnie się wydaje, że warto podejść do sprawy ze zdrowym rozsądkiem bo wiele zależy od tego jak szybko, jak długo i po jakim podłożu jedziesz. Jeśli poruszasz się powoli, a przyczepka jest zdecydowanie lepiej amortyzowana niż wózek, różnica polega tylko na tym z której strony zamocowany jest napęd ;).

      Usuń
  4. Dziecko nie powinno jeśc ani pić nawet jadąc autem w foteliku, więc argumentu że ma podczas jazdy pod reką przekąski czy bidon z piciem nie zaliczam na plus...
    reszta brzmi super, szkoda, że to taki duzy koszt. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym samym pomyślałam:)
      Jan ma zakaz picia i jedzenia podczas jazdy samochodem. Boję się, że się zadławi, a zanim się zatrzymamy, wyciągniemy z fotelika - to nawet myśleć nie chcę, co może być...
      A Ty się nie boisz?

      Usuń
    2. W przyczepkach można wozić znacznie starsze dzieci niż Bułka.
      Aktualnie Bułka nie je i nie pije w drodze, ale kiedy będzie miała 6 lat myślę, że to ogarnie.

      Usuń
  5. Super, zazdroszczę wam takiej pasji, ja na rowerze ostatnio w gimnazjum chyba jeździłam... a przyczepka wygląda tak wygodnie, że z chęcią sama bym w niej zasiadła :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie chyba bardziej mimo wszystko przekonuje fotelik, nie wiem jakoś tak przyczepka za rowerem wydaje mi się taka 'bezbronna'

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne to to , ciekawe jak mój Wito by na takie cudo reagował

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za informacje :)

    A ważenie przyczepki za rowerem na drodze asfaltowej to pewnie nie jest bezpieczne co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce nie wiem bo można jeździć od niedawna i nie znalazłam badań na ten temat, natomiast badania prowadzone na zachodzie pokazują, że jest to zdecydowanie bezpieczniejsze niż wożenie dziecka w foteliku.

      Usuń
  9. Ale kusisz...szkoda, że nie mamy garażu, bo pewnie już dawno by tam rowery stały, nie mówiąc o przyczepce...Jak dla mnie jedyny minus to dyskomfort jaki bym czuła jadąc po ulicy(nie wszędzie są ścieżki rowerowe), ale to chyba tyle:) Bo cała reszta przedstawia się tak, że nic tylko wycieczki na świeżym powietrzu organizować=]

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie cena jest zaporowa, przynajmniej u nas, więc mamy fotelik, ale nie lubię z nim jezdzić, bo włącza mi się projekcja własnej niestabilności. Choć w życiu na rowerze wywróciłam się raz, gdy najechało na mnie auto.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna sprawa z tą przyczepka. niestety u nas nie byłoby jej gdzie chować a poza tym cena :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakbym jeździła na rowerze, tobyś mnie na zakup namówiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za post, ja planuję wkrótce wpis o nowym foteliku - ze wszystkim się zgadzam co piszesz. Po mieście fotelik rewelka, w dłuższe trasy na pewno przyczepka. Tylko ja się zastanawiam, czy wypożyczenie nie jest jednak korzystniejsze, gdy ma się tak mało czasu na dalekie wyprawy jak my.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy post. Sama nie jezdze ale czesto w gorach widzialam rodzicow korzystajacych z takiego rozwiazania i bardzo mnie ten temat intrygowal. Przyznam, ze obawe o bezpieczenstwo dziecka mialam raczej w tym kontekscie, ze jezdzili oni po kretych gorskich drogach - Obok motoryzacyjnych wariatow.. wiem co mowie - naogladalam sie ich przez 5 lat...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy, krótki, ale rzeczowy wpis :) My wozimy swoje dzieciaki w przyczepce i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Dzięki temu możemy spędzać aktywnie czas także z naszymi przyjaciółmi, którzy nie posiadają dzieci.

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń