czwartek, 23 maja 2013

O "trudnym okresie" który trzeba przetrwać

Raczej nie skarżę się na siedzenie z Bułką, wręcz przeciwnie, lubię to i sprawia mi to wiele frajdy. Czasami zagadnięta o to co u nas słychać, opowiadam w zbyt dużych chyba szczegółach o tym, że Bułka biega, grzebie w szafkach, wspina się na wszystko, zwłaszcza na stół, a kiedy już się tam wespnie, posypuje siebie i otoczenie tym, co wpadnie w jej łapki (np. kleikiem ryżowym czy solą), o tym, że uwielbia oblizywać podeszwy butów, pumeks babci i wyjadać mole z lepu.
Wtedy słyszę przeważnie (zwłaszcza od bardziej doświadczonych mam), że "to taki trudny okres" i, że "trzeba go przetrwać".
I tu dochodzimy do sedna sprawy:

Bułka od maleńkości, na każdym etapie stwarzała jakieś trudności. Na początku dzień mylił jej się z nocą, potem przyszły kolki,  mega kupy i przewijanie z kąpaniem, zęby, brak zapału do leżenia na brzuszku, alergie na wszystko po kolei, siadanie i padanie* i inne takie. Ale na każdym etapie nagradzała te niedogodności w jakiś unikalny i zupełnie fantastyczny sposób

Bywam czasem zmęczona, fakt, ale o wiele częściej zafascynowana i zachwycona Bułczęciem i jego nieoczywistymi pomysłami (no, może poza tymi z oblizywaniem i wyjadaniem, które staram się, w miarę możliwości, tępić). I wcale nie chcę przetrwać tylko się nacieszyć póki mogę, bo coś mi podpowiada, że za chwilę czeka mnie kolejny "trudny okres" do "przetrwania" ;).

*to jedyny etap z którego mogłabym bez żalu zrezygnować bo zawał był blisko

17 komentarzy:

  1. mam podobne odczucia, wcale nie chcę przetrwać, chcę czerpać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. my mamy teraz etap 'wejdę na stolik i na widok mamy radośnie ruszę w jej stronę a ona tak zabawnie przybiegnie żeby mnie złapać'... nie muszę mówić, jakie mam tętno po tym ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam podobne wrazenia, bo po kazdym takim "ciezkim okresie" dziecko pokazuje wachlarz nowych umiejetnosci, co wynagradza matce "cierpienia" ;) Warto wiec przetrwac i cieszyc sie rozwojem dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywista oczywistość :) Dobrze to ujęłaś, nie ma sensu czekać, trzeba cieszyć się z tego co jest tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
  5. ludzie jakos z góry zakładają męczeństwo no i lubią się w nim wspólnie pławić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jasne, że dla niektórych to niedogodność, a dla takich jakiś dziwnych jak my ludzi jest to absolutnie fantastyczna nowa umiejętność. Ja na każdym kroku słyszę 'dopiero się zacznie gdy..." , albo "zobaczysz jak będziesz tęskniła gdy Zosia tylko leżała" i tym podobne. a ja krzycze na głos na całe gardło jak bardzo kocham fakt że moje dziecko jest mobilne i sobie guzy nabija i jak bardzo nie moge doczekać się gdy będzie chodzić. Ot taka nienormalna matka ze mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plus jeden, załóżmy jakiś klub matek nienormalnych albo co ;)

      Usuń
  7. Zgadzam się! Chwilo (okresie), trwaj!

    OdpowiedzUsuń
  8. o tak, zgadzam się w pełni! Każdy dzień inny, miesiące mijają z prędkością światła, łapmy ile się da :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na fali mojego zainteresowania molami muszę powiedzieć że jakbym przyłapała Adaśka na wyjadaniu ich z lepu to bym mu chyba wyszorowała buźke octem. Bleeeeeee.

    OdpowiedzUsuń
  10. A wiesz, my dopiero zaczynamy ten "trudny" okres a ja jestem zachwycona. Dla mnie najgorsze były trzy pierwsze miesiące, bo mała dużo spała, a więc i dużo zasypiania, częste karmienia, latanie na szczepienia, a to szpital a to inne atrakcje, teraz to przy tamtym praktycznie sielanka. Jasne, że dzieckiem trzeba się zajmować, ale to jest zupełnie inne zajmowanie. Nareszcie wchodzimy ze sobą w jakieś interakcje, bawimy się, śmiejemy i płaczemy razem. Nareszcie czuję, że mam prawdziwe dziecko, a nie lalkę do obsługiwania (czy muszę dodawać, że w dzieciństwie nie lubiłam bawić się lalkami?) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ee tam "trudny okres":) Bułkowe umiejętności są fantastyczne:)

    OdpowiedzUsuń
  12. pomysłowe masz dziecko, bez wątpienia :) podoba mi się Twoje podejście i do małej i do tematu o którym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio jestem przytłoczona faktem, że jak ktoś się mnie pyta co u mnie słychać nie mam nic innego do powiedzenia poza tym co słychać u mojego dziecka...

    A Ty, Mamusia, mądrze piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię Twoje podejście ciekawsko- naukowe ;)
    A "trudny okres" jest zawsze, więc ogólnie to mamy przesrane i tyle ;P

    OdpowiedzUsuń