czwartek, 4 kwietnia 2013

Bułka i zakazany raj

Stało się! Bułka odkryła grzeszną przyjemność grzebania w kuchennych szafkach.
Trzeba powiedzieć, że odkrycie to zrewolucjonizowało naszą codzienność. Nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć tym, że Bułka biega (z pchaczem) luzem po mieszkaniu a ja mając ją na oku mogę zrobić coś, cokolwiek. Tymczasem  wróciłyśmy do opcji "zostaw to, zajmijmy się czym innym" tyle, że w nowym, bardziej niszczycielskim, nieprzewidywalnym i wymagającym od matki bardziej wzmożonego zabawiania wydaniu. A biedna Bułka do tej pory nie może pojąć dlaczego odmawia się jej tej odrobiny przyjemności, którą może dać tylko zanurzenie się w szafce do pasa  i miotanie za siebie produktami spożywczymi.
Dzisiaj moment mojej nieuwagi wystarczył, żeby na podłodze wylądowały masło orzechowe, ocet 10% i mąka żytnia pełnoziarnista.
Wszystko to razem nasiliło moją podejrzliwość w przedłużających się chwilach ciszy. Kiedy tylko ustają Bułkowe ćwierkania spodziewam się najgorszego.
Swoją drogą interesujące, że dzieci opanowały do perfekcji przyzywanie rodziców rozpaczliwym wyciem a nie wpadły na to, że martwa cisza jest o niebo skuteczniejsza ;).

19 komentarzy:

  1. Broniliśmy się przed zabezpieczeniami na szafki, ale swojego czasu się poddaliśmy- Adi był wszędzie- dosłownie;)

    ps. Ostatnie zdanie super- pozwolę sobie podkraść- w "..." oczywiście ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha u mnie Mrówki lubią bawić się garnkami i latają z wałkiem chociaż do szafki z mąką itp też chętnie by się dorwały:) Ostatnio na topie jest włażenie na stół i szafki przez Zosię co mnie przyprawia o zawał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj u mnie jest to samo, kiedy słyszę zbyt długo ciszę to aż drżę.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie cisza oznacza, ze igi ze Skupionym Dziobkiem dlubie w czyms wymagajacym nieslychanej precyzji ;)
    Uśmiałam się, widzac oczami wyobrazni Bułkę ciskającą za siebie z pasją mąkę. Garść za garścią, 2 kilo :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A no właśnie, racja z ta ciszą:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Martwa cisza przeraża i mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie perspektywa grzebania w szafkach też mnie przeraża,zwłaszcza ze my dosyć nisko mamy wszystko - od lodówki po półki z produktami spożywczymi i to takimi wysypującymi się jak mąka czy makaron. Myślę o jakiś zabezpieczeniach, choć nie jestem ich fanką ale bez nich nic chyba w kuchni nie zrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja pozwalam buszować w szafkach w kuchni, ustawiłam na dolnych półkach rzeczy nietłukące, niesypiące się i zjadliwe ;) a także Tosi ciastka, deserki i zastawę, i się bawi w najlepsze a ja mogę pichcić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raz dorwała się do mąki, rozsypała trochę, z namaszczeniem moczyła w niej paluszek i oblizywała raz za razem :D i kiedyś chapnęła czosnek, ale był ryyk, szybkie mycie zębów natychmiast:D :D a jak jest cisza to znaczy, że Tosia grzebie w kontakcie, palcem lub śrubokrętem... Jedyne zabezpieczenia które mamy w domu to właśnie na kontaktach...

      Usuń
  9. No cóż u nas zabezpieczenia poszły w ruch. Oczywiście pozwalam Lence od czasu do czasu zaspokoić ciekawość baa nawet wyjmę jej coś z pełnej skarbów szafki czym może się zadowolić choć po części ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasz Misio najbardziej grawitował do szafki ze śmietnikiem. Raz zaległa ta właśnie złowieszcza cisza, a ja akurat siedziałam na ubikacji (Nawet Matka czasem musi :)). Gdy po 30 sekundach wypadłam z łazienki Misio w najlepsze grzebał w śmietniku właśnie. Wtedy na szafce wylądowało zabezpieczenie. Takie z Ikei. Resztę ma w dostępie, oczywiście są tam tylko "bezpieczne" rzeczy. Tymi dostępnymi szafkami bardzo szybko się znudził. Grawitacja do miejsc zakazanych trwała znacznie dłużej :)
    Takie samo wylądowało uwaga!!! na toalecie. Misio pasjami lubił nurkować w kibelku :)

    Mina gości bezcenna kiedy nie mogli dostać się do muszli w nagłym wypadku :)

    Tymi dostępnymi szafkami bardzo szybko się znudził. Grawitacja do miejsc zakazanych trwała znacznie dłużej :)

    Uwielbiam anegdoty o twoim Teściu, często do nich wracam na poprawę nastroju :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Kto wie - może Bułka zapoznaje się z przyrządami kuchennymi, bo będzie z niej wyborowa kucharka? :D

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie jest dokładnie taki sam etap... A ja narzekałam na dziecko niemobilne ;) ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tu się nie powinnam wymądrzać, gdyż moj dzieć to sobie grzecznie leży, tam gdzie się go zostawiło, ale z tego co obserwowałam u znajomych to oni najczęściej zabezpieczali wszystkie szafki oprócz jednej, gdzie umieszczali dosyć bezpieczne przedmioty, które dla urozmaicenia co jakiś czas wymieniali. Może się tylko przechwalali, ale to chyba działało...

    OdpowiedzUsuń
  14. Hehhe :) ja musiałam wszystko co potencjalnie "niebezpieczne" poprzekładać na wyższy poziom ;) To co zostało na dole roznoszone jest po całej chacie. Jak czegoś szukam to najpierw zaglądam do pralki. Raz mój maż nie zajrzał. Zrobił pranie wraz z zawartością dodaną - szamponem dla dzieci i herbatą ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. brawooo...to musiało wkońcu nastać:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Teraz już będzie tylko... ciekawiej :)

    OdpowiedzUsuń