środa, 27 marca 2013

Pięćdziesiąty piąty lutego

Chyba na żadną wiosnę nie czekałam tak jak na tę, tak długo i tak intensywnie.
Bułka chyba też na coś czeka bo energia ją roznosi, wykrzykuje ile gardło pozwala, cud, że jeszcze nikt nie zadzwonił w tej sprawie na niebieską linię. Nie może usiedzieć na miejscu, pędzi z pchaczem, że tylko pięty migają. A ja za nią, równie szybko, tylko z mniejszym entuzjazmem.

Mądrość ludowa mówi, że dzieci drą się na zmianę pogody. Tego się trzymam.

3 komentarze:

  1. Ooo to moja wczoraj tak się darła, jakby co najmniej lato i 30 stopni miało nadejść! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja mam nadzieję że to darcie to na wiosnę. Bo jak nie to nie wiem :-)

    OdpowiedzUsuń