piątek, 1 marca 2013

Bułka chodzi(ła), matka jeździ i tyje, a teść raczy się herbatką

Bułka chodzi
We wtorek Bułka ruszyła z kopyta. Wstała i poszła jakby nic innego w życiu nie robiła. Przedefilowała przez pół pokoju zaciskając piąstki i kręcąc kuperkiem. Szła aż jej uwagę przykuła książeczka o "Piesku Hałasku". To był koniec chodzenia. Bułka usiadła i wróciła do zabawy. Od tego czasu chodzenia nie stwierdzono. Mały leniuszek przemieszcza się na czworakach albo  na kolanach, a na pytanie czy stanie na nóżkach stanowczo kręci głową. Zbędne wygibasy!

matka jeździ
Cykloza mi się nasiliła. To co pierwotnie miało być jazdą próbną na Zielonej Gęsi, przekształciło się w regularny początek sezonu. Kilometraż na razie niezbyt imponujący bo 7,6 km z pierwszym razem, przedwczoraj 16,6 km, ale tyłek już okrzepł, więc pozostaje tylko kwestia wytrwałości babci.

i tyje
Liczenie, mierzenie i ważenie, sprawdzanie w tabelkach i zapisywanie się opłaciło: od prawie dwóch tygodni, nie licząc paru drobnych wpadek, utrzymuję cukier w granicach 60 - 140. Wcześniej bywało sporo więcej, nadmiaru organizm pozbywał się na skróty, ja opychałam się do nieprzytomności i szczerze dziwiłam się ludziom, którzy nie potrafili skontrolować swojej wagi. No bo skoro ja jem takie kopy* to co oni muszą jeść?

Teraz wszystko mi się wyjaśniło. Mimo, że zmniejszyłam porcje, insulina starannie pakuje każdą zbędną kalorię w brzuch i tyłek "a ja rosnę i roooosnęęęę". Jeszcze chwila a będę jak wal szary. Głodny wal szary. Głodny wal szary na stepperze.

teść raczy się herbatką
A odbywa się to następująco (żeby nie było niepotrzebnych uogólnień przedstawię na wczorajszym przykładzie): 
  1. wstawiam wodę
  2. stoję przy czajniku i czekam aż się zagotuje
  3. przychodzi teść
  4. zagląda do czajnika i stwierdza, że wody jest za mało
  5. dolewa świeżej wody do gotowanej przez mnie
  6. ma dobre chęci - myślę sobie - chce, żeby starczyło dla nas obydwojga. Doceniam
  7. woda wrze
  8. teść bierze czajnik, zalewa sobie herbatkę w kubku, który spokojnie mógłby służyć za nocnik
  9. a resztą wody zalewa sobie zupkę chińską
  10. wstawiłam sobie wodę na herbatę - próbuję oponować, zresztą zupełnie niepotrzebnie bo wody i tak już nie ma.
  11. to trzeba było mówić - odpowiada teść - myślałem, że tylko tak stoisz i patrzysz na czajnik.
Nalałam wody do czajnika i jak przystało na prawdziwego czajnikowego wojerystę, z przyjemnością obejrzałam po raz trzeci jak się gotuje. A od dzisiaj pogłębiłam relację z czajnikiem i kiedy tylko teść się zbliża od razu nawiązuję z nim fizyczną więź ;).

* np. dużą pizzę z telepizzy

24 komentarze:

  1. teść nadaje się na bohatera osobnego bloga. jestem jego wielką fanką... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi dobre :) ja bym go chyba zagryzła

      Usuń
  2. muszę wziąć z ciebie przykład i solidnie zabrać za jakąś formę ruchu, bo tez dupsko mi rośnie :/ dzisiaj poszukuję jakiegoś taniego roweru biegowego, żebym z synkiem mogła razem eskapady wyprawiać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co? Uwielbiam Twojego teścia, no po prostu fenomenalny człowiek haha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. o tak! czajniki to zapewne obiekty westchnień i kontemplacji :)
    Gratuluję świetnych cukrów! Jestem z Ciebie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)! Szczerze powiem, że sama też jestem trochę dumna z siebie :)
      Mogłabym Cię niedyskretnie zapytać ile bierzesz jednostek na wymiennik?

      Usuń
  5. Brawo dla Bulki! Twoj tesc to juz czlowiek-legenda ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Teść rządzi jak zawsze i popieram całym jestestwem pomysł na bloga o teściu! Mój też niczego sobie... historii milion można by opowiadać

    OdpowiedzUsuń
  7. Z historyjek o Twoim teściu można by napisać książeczkę z dowcipami ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Łapałabym za uchwyt:D


    Cukier super:D
    I Bułka wyśmienita:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo.. Nie tylko ja zaobserwowałam nabieranie krągłości na wiosnę? :)
    Ja od przyszłego tyg biegać z sąsiadką zaczynam (od przyszłego bo czekam aż mi babskie dolegliwości się skończą) a w maju w końcu na mym osiedlu dorobię się siłowni! :)
    Bułeczka aparatka, jak już raz poszła to pójdzie niedługo pełną parą. Misiek narazie stawia 3-4 kroczki i pac na pupę, boi się tchórz mały.
    O teściu nie wspomnę, bo na prawdę nadawałby się na osobny blog :) Zawsze zafundujesz tymi anegdotkami kupę śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Brawa dla Bułeczki!! Pewnie będzie biegać niedługo. A Jasiek-leniwiec robi po dwa kroki i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rezerwacja czajnika nie wchodzi w grę...

    Gratulacje dla Bułki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bułka na pewno zacznie chodzić już tylko na nóżkach... a Ty nie nadążysz za nią :)
    A teścia nie komentuje... już nie raz mówiłam, że uwielbiam go po prostu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. gratuluję cukrów- dobra robota, jednak samodzielne ważenie pokarmów jest niezastąpione :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawooo dla Bułeczki:))) dobry Teść:DDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Brawooo :D gratulacje dla Bułki !
    Co do teścia :D historie z nim związane są dobrym materiałem na skecze :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Kurczę, a mi nic nie przybywa, może za mało na rowerze jeżdżę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo za mało insulinki bierzesz ;)

      Usuń
  17. Bułka to mądra istota, wie, że coś potrafi i to jej wystarczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przebrnęłam przez połowę zdjęć na moim komputerze:D Wpis zabawowy jest, zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahaha:)) Nie ma to jak dobra kuchenna komunikacja:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Oł je! Jak dawno nie było nic o teściu! Nie życzę Ci tego, ale jeśli się kiedyś od nich wyprowadzicie, to będzie dla nas niepowetowana strata!

    OdpowiedzUsuń
  21. Teść mi zawsze humor poprawi, choć oczywiście Tobie to pewnie psuje w takich chwilach, ale uwielbiam anegdotki o nim :-) Ps. Przypomniało mi się, że fajnie czyta się "Prowincję pełną..."Katarzyny Enerlich, jeśli byś przypadkiem miała czas, a nie wiedziała co lekkiego, ale niebanalnego do końca poczytać :-)

    OdpowiedzUsuń