środa, 27 marca 2013

Spacer na nóżkach :D

Doczekałam się!  Bułka zaliczyła pierwszy spacer na własnych odnóżach :)
 To nic, że jeszcze nie wszystko stopniało jak należy, zabawa była przednia!

A po powrocie Bułka zapomniała, że niczego się nie trzyma i przedefilowała przez cały pokój :)

Pięćdziesiąty piąty lutego

Chyba na żadną wiosnę nie czekałam tak jak na tę, tak długo i tak intensywnie.
Bułka chyba też na coś czeka bo energia ją roznosi, wykrzykuje ile gardło pozwala, cud, że jeszcze nikt nie zadzwonił w tej sprawie na niebieską linię. Nie może usiedzieć na miejscu, pędzi z pchaczem, że tylko pięty migają. A ja za nią, równie szybko, tylko z mniejszym entuzjazmem.

Mądrość ludowa mówi, że dzieci drą się na zmianę pogody. Tego się trzymam.

niedziela, 24 marca 2013

"Dlaczego nie chodzisz na nóżkach?"

Bułce stuknęło 14 miesięcy. Ostatnie dwa miesiące nie przyniosły żadnych przełomowych zmian. No może poza jedną: coraz więcej osób dopytuje się czy Bułka już chodzi. Jeśli pytają mnie - pół biedy, zdecydowanie mniej podoba mi się, kiedy komentarze w stylu "a czy ty nie powinnaś już chodzić na nóżkach?", "dlaczego nie chodzisz na nóżkach", "duże dziewczynki chodzą na nóżkach, co ty jesteś mała dzidzia?" i inne "na nóżkach" w różnych wersjach i odmianach, kierowane są wprost do zainteresowanej.

Niestety nic poza kneblowaniem nie jestem w stanie na to poradzić więc tak już chyba zostanie.

Tymczasem Bułka rozszerzyła terytorium na całe mieszkanie. W swoim pokoju przemieszcza się jak lubi, a po pozostałej części, na mocy zawartej z matką umowy, (ze względu na BHP) jeździ na rowerku biegowym lub chodzi za pchaczem rozwijając przy tym szalone prędkości.

Ja natomiast nadal staram się zrobić coś z moją sylwetką ale jak dotychczas nie mogę się pochwalić sukcesem. W odruchu desperacji wzbogaciłam moją salę tortur (a w zasadzie salę prac syzyfowych) w kupiony za szaloną kwotę 15 zł twister. Pokładam w nim wielkie nadzieje. Przecież ludzie miewają talie, prawda?

Nie zniechęcam się, tuptam wytrwale na stepperze i robię salsopodobne wygiby oglądając przy tym (znowu) serial BBC "Duma i uprzedzenie". 

Marzę o wiośnie, rowerze i pierwszym spacerze na nóżkach.

czwartek, 21 marca 2013

O czajniku i innych klątwach

Teść mnie testuje.  Znowu. I znowu z udziałem czajnika.

Wstawiłam wodę i poszłam odłożyć Bułkę do pokoju. Wracam, patrzę, teść się podkrada. 
- Czy mógłby tata poczekać chwilę, zaleję tylko herbatę bo wstawiłam wodę.
- Dobrze. - mówi teść po czym podnosi czajnik w kierunku swojego kubka-nocnika - Za mało wody - myśli na głos - wstawię więcej.
- Czy mógłby tata chwilę poczekać, ta jest już zagotowana, zaleję i zaraz tata sobie wstawi.
- Dobrze. - mówi teść po czym nalewa do czajnika wody z kranu
- Czemu tata to zrobił? - nie wytrzymuję
- O co ci chodzi? - obrusza się teść - przecież wstawiłem więcej!
- O to, że miałam już zagotowaną wodę - kontynuuję dyskusję, którą dawno już powinnam była skończyć
- Przecież wstawiłem, zaraz się zagotuje!
Nie wytrzymuję, wychodzę, po 2 minutach słyszę zza drzwi: Widzisz, już się zagotowała! I nawet dla ciebie trochę zostało!

Uważam, że tym samym zasłużył sobie na ujawnienie następującej historyjki:

Dawno, dawno temu, latem, teściowi urodziło się wnuczę. Teść postanowił odwiedzić je w szpitalu. Właśnie zbierał się do wyjścia kiedy zorientował się, że do pełnego wylansu brakuje mu jeszcze jednego elementu. Zamknął się w łazience. Po niedługim czasie poleciała stamtąd seria obrzydliwych klątw a zaraz za nią wyleciał teść w czarnym T-shircie z białym znakiem Zorro ("Z") na piersi. 
Cóż zaszło? Ano teść postanowił pachnieć jak kwiatek, w tym celu podebrał dezodorant Dumnego Ojca ale nie zorientował się, że był to antyperspirant z talkiem. Koniec.

środa, 20 marca 2013

Wszystko się wydłuża tylko cierpliwość się kurczy

Zapiski kłusownika się wydłużają,dzień się wydłuża, bułkowe spacery po mieszkaniu (nadal za rączkę) się wydłużyły, ba, nawet włosy na bułkowej głowie trochę jakby podrosły i można już oficjalnie napisać: kręcą się :). Wszystko gotowe na nadejście wiosny. No to niech już może nadchodzi? Hę?

W tym roku Marzannę trzeba będzie chyba utopić w przeręblu. 

piątek, 15 marca 2013

Jest pompowo! :D

Mam* ją! Od wczoraj! I nadal się szczerzę :)
Jestem podłączona do pompy insulinowej:
Nie dość, że działa bosko a kalkulator bolusów razem z bazą tymczasową zasługują na order uśmiechu, to jeszcze wbrew moim wcześniejszym obawom da się z tym spać :D!

* no, może nie do końca mam, bo na razie jest u mnie tylko na 3 miesiące 

poniedziałek, 11 marca 2013

Buła-dusiciel i T1

Bułka nadal nie chodzi, nadal nie mówi ale za to rozwija się na innych polach: obowiązkowe czułości przerodziły się w rytuał o niezwykle zawiłej choreografii: buziaczek, prukanie na szyi, całus w stopę, prukanie na szyi, całus w drugą, prukanie na szyi, teraz rączki, brzuszek, boczek, prukanie na szyi itd. Bułka większość z tego harmonogramu pamięta i stanowczo egzekwuje przy każdym przewijaniu.

Ostatnio bywa złośliwa. Nikt jej tego nie uczy, nikt jej za to nie chwali a tu proszę. Wcześniej dzieliła się jedzeniem: 2 groszki do brzucha, groszek dla mamy. Teraz doszła do wniosku, że znacznie zabawniej jest oglądać jak matka otwiera paszczękę, a w kluczowym momencie groszek zabrać, szybko zjeść i zanosić się diabolicznym śmiechem.

Mam problem z zaklasyfikowaniem ostatniego nowego przejawu bułkowej ekspresji: siedząc na rękach Bułka wyciąga przed siebie rączki, z całej siły zaciska dłonie na szyi nosiciela, tak na wesoło, bez złości. Buła-dusiciel. Na razie, roboczo, uznałam to za ekspresyjne okazanie ogromu miłości do rodziców.

A ja po kilku latach picia i sikania i po 1,5 roku chodzenia w "cukrzycy ciężarnych" doczekałam się rozpoznania: cukrzyca T1 (wyjątkowo leniwie się rozwijająca aż do całkowitego zdechnięcia trzustki). Cieszę się, że wiem, chociaż do końca miałam nadzieję, że to jednak MODY.

czwartek, 7 marca 2013

Zapiski kłusownika

Na początek dykteryjka z brodą do ziemi:

"Wykładowca: - Opowiem wam teraz anegdotę, którą opowiadam prawie wszystkim grupom. Otóż w czasach PRL, wiecie, ścisła cenzura, w pewnej wsi koncert chciał dać zespół o pięknej nazwie "Przejebane". Niestety, źle by to wyglądało na plakatach, więc sprytny sołtys tejże wsi postanowił zmienić nazwę na "Nie Jest Dobrze". Historyjka kończy się happy endem, zespół się zgodził, koncert był udany. A teraz przechodzimy do głównego powodu, dla którego to słyszycie. Moi drodzy, sprawdziłem wasze prace:
- Nie jest dobrze. "
 wygrzebane w rodzynki.net

Otóż weszłam na stepper i nie jest dobrze. Tym razem to nie żarty! W dziewiątym miesiącu ciąży miałam lepszą kondycję niż teraz. Kompletnie się rozmemłałam i oklapłam, a wiosna coraz bliżej. Nie planuję się odchudzać ale chciałabym trochę:
a) zadbać o zdrowie
b) korzystniej ulokować sadełko (bo chwilowo wyglądam jak pająk kosarz: duży brzuszek, chude kończynki, średni efekt)
c) zejść z insuliną do 25 - 30 jednostek na dobę jeśli się uda, ale bez przymusu
Plan jest taki: postaram się prowadzić dzienniczek. Może moja motywacja będzie się wzmagać pod pręgierzem opinii publicznej? A może jeszcze ktoś dołączy?
  
24.02 - rower 7,4 km, całkowity dystans: 7,4 km
27.02 - rower 16,6 km, całkowity dystans: 24 km
01.03 - rower 23,4 km, całkowity dystans: 47,4 km
02.03 - rower 19,8 km, całkowity dystans: 67,2 km
05.03 - rower 31,4 km, całkowity dystans: 98,6 km

7.03 waga 59 kg, wzrost 168, BMI 20,9, WHR 0,79
talia (jaka talia? nazwijmy to miejscem 2 cm nad pępkiem): 77 cm, brzuch (na wysokości pępka): 86 cm, biodra: 98 cm, udo: 55 cm, łydka: 33 cm

07.03 - stepper 25 min, 1100 kroków
08.03 - stepper 33 min, 2000 kroków, razem 58 min, 3100 kroków
09.03 - stepper 19 min, 1100 kroków, razem 1:17, 4200 kroków
12.03 - stepper 30 min, 2000 kroków, razem 1:47, 6200 kroków
13.03 - stepper 29 min, 2000 kroków, razem 2:16, 8200 kroków

15.03 waga 57,7 kg, wzrost 168, BMI 20,5, WHR 0,76
talia: 74 cm (-3 cm :)), brzuch (na wysokości pępka): 84 cm (-2 cm :)), biodra: 98 cm, udo: 55 cm, łydka: 33 cm

15.03 - stepper, 34 min, 2400 kroków, razem 2:50, 10600 kroków
(niechże wreszcie będzie ciepło, mróz i śnieg w połowie marca? Kto to widział? Chcę na rower)  
18.03 - stepper, 40 min, 2600 kroków, razem 3:20, 13200 kroków
przy codziennym ruchu i po przejściu na pompę dobowa dawka spadła o 1/3, do 20j :D
19.03 - stepper, 55 min, 3300 kroków, razem 4:15, 15000 kroków
20.03 - stepper, 33 min, 2000 kroków, razem 4:48, 17000 kroków
21.03 - stepper, 32 min, 2000 kroków, razem 5:20, 19000 kroków
22.03 - stepper, 30 min, 2000 kroków, razem 5:50, 21000 kroków
(może by ta wiosna jednak się pofatygowała?)
23.03 - stepper, 35 min, 2000 kroków, razem 6:25, 23000 kroków
24.03 - stepper, 33 min, 2000 kroków, razem 6:58, 25000 kroków

24.03 waga 59,5 kg (+0,5 kg), wzrost 168, BMI 21,1, WHR 0,79
talia: 77 cm, brzuch (na wysokości pępka): 85 cm (-1 cm), biodra: 98 cm, udo: 55 cm, łydka: 33 cm
Mam niejasne wrażenie, że robię coś nie tak. Od przyszłego tygodnia do steppera dołączy twister

25.03 - stepper, 34 min, 2200 kroków, razem 7:32, 27200 kroków
26.03 - stepper, 32 min, 2100 kroków, razem 8:04, 29300 kroków
            twister 10 min
27.03 - stepper, 28 min, 2000 kroków, razem 8:30, 31300 kroków
            twister 15 min, razem 15 min
29.03 - stepper, 29 min, 2200 kroków, razem 8:59, 33500 kroków
            twister 20 min, razem 35 min
30.03 - twister 10 min, razem 45 min
03.04 - twister 30 min, razem 1:15
04.04 - stepper 26 min, 1700 kroków, razem 9:25, 35200 kroków
            twister 20 + 10 min, razem 1:45 (ależ to ustrojstwo daje w kość)

04.04 waga 60 kg (+1 kg), wzrost 168 (chociaż tu bez zmian ;)), BMI 21,3, WHR 0,78
talia: 76 cm (-1 cm), brzuch (na wysokości pępka): 85 cm (-1 cm), biodra: 98 cm, udo: 56 cm (+1 cm), łydka: 33 cm
Rosnę i rosnę! Nie do końca o to chodziło. Mąż twierdzi, że nabieram masy mięśniowej. Tego się staram trzymać, tym bardziej, że na brzuchu zaczyna niejasno majaczyć coś jakby mięśnie.

05.04 - stepper 22 min, 1500 kroków, razem 9:47, 36700 kroków
            twister 15 min, razem 2:00
10.04 - stepper 15 min, 1000 kroków, razem 10:17, 37700 kroków
            twister 20 min, razem 2:20
11.04 - stepper 15 min, 1000 kroków, razem 10:32, 38700 kroków
            twister 15 min, razem 2:35

11.04 waga 60 kg (+1 kg), wzrost 168 (chociaż tu bez zmian ;)), BMI 21,3, WHR 0,78
talia: 76 cm (-1 cm), brzuch (na wysokości pępka): 84 cm (-2 cm), biodra: 97 cm (-1 cm), udo: 56 cm (+1 cm), łydka: 33 cm.
Trochę żałuję, że nie robiłam dokumentacji bo centymetry nie napawają optymizmem ale kształt się powoli zmienia :).
12.04 - stepper 15 min, 1200 kroków, razem 10:47, 39900 kroków
            twister 13 min, razem 2:48
13.04 - rower 25 km, 2:00, razem 123 km
15.04 - twister 30 min, razem 3:38
16.04 - twister 25 min, razem 4:03
18.04 - rower 35 km, razem 158 km
22.04 - twister 12 min, razem 3:50
            stepper 18 min, 1500 kroków, razem 11:05, 41400 kroków
24.04 - twister 15 min, razem 4:05
            stepper 23 min, 1800 kroków, razem 11:28, 43200 kroków

24.04 waga 60 kg (+1 kg), wzrost 168, BMI 21,3, WHR 0,75
talia: 75 cm (-2 cm), brzuch (na wysokości pępka): 83 cm (-3 cm), biodra: 100 cm (+2 cm), udo: 56 cm (+1 cm), łydka: 33 cm.

25.04 - twister 20 min, razem 4:25
            stepper 20 min, 1800 kroków, razem 11:48, 45000 kroków
29.04 - twister 35 min, razem 4:40 (twister nr 2 ledwie zipie, pewnie jutro pójdzie do kosza)

03.05 - twister 20 min, razem 5:00 (zepsuła się waga)
04.05 - twister 20 min, razem 5:20 (twister nr 2 nadal się trzyma ale hałasuje jak młockarnia, rozważam zakup całego stalowego)
            rower 30 km, razem 188 km
05.05 - rower 107 km, razem 295 km
07.05 - rower 28 km, razem 323 km
09.05 - twister 20 min, razem 5:40 (nowy twister w drodze)
10.05 - twister 25 min, razem 6:05



środa, 6 marca 2013

Są rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Matka nie powinna stać nad grobem dziecka.
To łamie serce i burzy porządek.
To jest zwyczajnie nie fair.
To widok, którego nie da się zapomnieć.

Dzisiaj był pogrzeb jedynego syna mojej koleżanki. Miał 19 lat.

wtorek, 5 marca 2013

Teść idzie na rekord ;)

Korzystając z bułkowej drzemki upiekłam cebularze z otrąb (smaczna, szybka i dietetyczna przekąska, polecam :)), przeliczyłam ustrojstwo na WW i WBT dla całości i dla porcji, co zajęło więcej czasu niż samo przygotowanie, nastawiłam ciasto chleb, ugotowałam Bułce obiadek. Razem prawie godzina w kuchni.
Bułka zjadała w najlepsze kiedy pojawił się teść.
- Która to już godzina? Muszę zacząć gotować obiad! - zreflektował się i zaczął się raźno krzątać.
Wstawił wodę, wyjął miseczkę i zalał w niej sobie zupkę chińską, po czym skomentował sprawę następująco:
- Widzisz, już gotowe! Potrafię szybciej ugotować obiad! - po czym zwrócił się do Bułki - Gabryyysia, dziadek potrafi szybciej ugotować obiadek. Już ugotowane! Dziadek bardzo szybko gotuje obiad! Bardzo szybko gotuje obiad! - delektował się tym małym sukcesem szukając potwierdzenia na przemian u mnie i u Bułki.
Trzeba przyznać, że w kolejnej konkurencji odsadził mnie o 3 długości.

piątek, 1 marca 2013

Bułka chodzi(ła), matka jeździ i tyje, a teść raczy się herbatką

Bułka chodzi
We wtorek Bułka ruszyła z kopyta. Wstała i poszła jakby nic innego w życiu nie robiła. Przedefilowała przez pół pokoju zaciskając piąstki i kręcąc kuperkiem. Szła aż jej uwagę przykuła książeczka o "Piesku Hałasku". To był koniec chodzenia. Bułka usiadła i wróciła do zabawy. Od tego czasu chodzenia nie stwierdzono. Mały leniuszek przemieszcza się na czworakach albo  na kolanach, a na pytanie czy stanie na nóżkach stanowczo kręci głową. Zbędne wygibasy!

matka jeździ
Cykloza mi się nasiliła. To co pierwotnie miało być jazdą próbną na Zielonej Gęsi, przekształciło się w regularny początek sezonu. Kilometraż na razie niezbyt imponujący bo 7,6 km z pierwszym razem, przedwczoraj 16,6 km, ale tyłek już okrzepł, więc pozostaje tylko kwestia wytrwałości babci.

i tyje
Liczenie, mierzenie i ważenie, sprawdzanie w tabelkach i zapisywanie się opłaciło: od prawie dwóch tygodni, nie licząc paru drobnych wpadek, utrzymuję cukier w granicach 60 - 140. Wcześniej bywało sporo więcej, nadmiaru organizm pozbywał się na skróty, ja opychałam się do nieprzytomności i szczerze dziwiłam się ludziom, którzy nie potrafili skontrolować swojej wagi. No bo skoro ja jem takie kopy* to co oni muszą jeść?

Teraz wszystko mi się wyjaśniło. Mimo, że zmniejszyłam porcje, insulina starannie pakuje każdą zbędną kalorię w brzuch i tyłek "a ja rosnę i roooosnęęęę". Jeszcze chwila a będę jak wal szary. Głodny wal szary. Głodny wal szary na stepperze.

teść raczy się herbatką
A odbywa się to następująco (żeby nie było niepotrzebnych uogólnień przedstawię na wczorajszym przykładzie): 
  1. wstawiam wodę
  2. stoję przy czajniku i czekam aż się zagotuje
  3. przychodzi teść
  4. zagląda do czajnika i stwierdza, że wody jest za mało
  5. dolewa świeżej wody do gotowanej przez mnie
  6. ma dobre chęci - myślę sobie - chce, żeby starczyło dla nas obydwojga. Doceniam
  7. woda wrze
  8. teść bierze czajnik, zalewa sobie herbatkę w kubku, który spokojnie mógłby służyć za nocnik
  9. a resztą wody zalewa sobie zupkę chińską
  10. wstawiłam sobie wodę na herbatę - próbuję oponować, zresztą zupełnie niepotrzebnie bo wody i tak już nie ma.
  11. to trzeba było mówić - odpowiada teść - myślałem, że tylko tak stoisz i patrzysz na czajnik.
Nalałam wody do czajnika i jak przystało na prawdziwego czajnikowego wojerystę, z przyjemnością obejrzałam po raz trzeci jak się gotuje. A od dzisiaj pogłębiłam relację z czajnikiem i kiedy tylko teść się zbliża od razu nawiązuję z nim fizyczną więź ;).

* np. dużą pizzę z telepizzy