piątek, 8 lutego 2013

Osobiste wynurzenie

Kiedy zdarza mi się powiedzieć coś o Małgosi, ciąży albo dzieciach w ogóle, otoczenie przeważnie reaguje zaskakująco zgodnie: nie myśl teraz o tym, powinnaś odpocząć, zajmij się czym innym, zobacz, świat jest piękny.
Sęk w tym, że ja odpocząć nie potrafię i myśleć w ten sposób też nie.
Mimo, że jeszcze miesiąc nie minął, że trzeba odczekać a może tak naprawdę lepiej byłoby odpuścić i się więcej nie katować, ja zupełnie nie potrafię przestać myśleć o maluszku. I nawet nie o to chodzi, że widzę oczyma duszy roześmianą Bułkę w zabawie z rodzeństwem, rowerowe przyczepkowe wycieczki we czwórkę (bo przyczepkę mamy podwójną), wspólne wakacje, dwa obsmarkane nosy do wycierania i dwa razy więcej pieluch do prania. Po prostu jakoś spadłam pod kreskę: byłam ciężarówką która, zamiast wrócić do stanu neutralnego, stała się minus ciężarówką z pustą dziurą zamiast brzucha i całym zapasem gotowości na zmianę takiego stanu rzeczy.

Ostatnio moja desperacja przybrała zupełnie nowe oblicze, nazwijmy je pms'em i liczmy, że to przejściowe: wiedząc, że to niemożliwe (i, że gdyby było możliwe to wcale nie byłoby dobrze) sprawdzam wskaźniki Pearla bo może jednak zadziałają te 2% szansy? Przecież niektórzy wygrywają w totka.

A teraz jeszcze przez cały powyższy bezwstyd i skłonność do duchowego wywnętrzania się (cytując za ulubionym panem profesorem, wykłada pedagogikę, bo zapomniałam wspomnieć) przypaliłam Bułce obiad (pilaw z brązowego ryżu ze szpinakiem i indykiem*). Gotuję od nowa.


* informacje dietetyczne umieszczane pod wpływem regularnie pojawiających się pytań "co ty jej gotujesz?"

12 komentarzy:

  1. Małgosia była, i w Twoim, Waszym życiu musi znaleźć swoje miejsce. To naturalne. Swoją drogą bardzo współczuję. Znam ten ból :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłka, ja uważam, że jesteś bardzo dzielna, już pisałam CI że ja wyłam w głos, wierzę mocno, że się Wam uda

    OdpowiedzUsuń

  3. Nie wiem co ci napisać, bo nie ma słów, które by cię pocieszyły.
    Wiem jedynie, że jesteś bardzo silną kobietą.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ah, wujkowie i ciocie dobra rada. Pewnie że swiat jest piękny tylko że nie w tym rzecz...
    Masz kogoś, z kim mogłabyś pogadać? Kogoś, kto przeszedł przez coś podobnego i potrafi zrozumieć albo przynajmniej wysłuchać udając zrozumienie? Ja dopiero ostatnio doceniłam jak zwykłe wygadanie się (bo przecież nikt nie może tu tak naprawdę poradzić czy pomóc) pomaga. Wygadanie się przed kimś, kto usłyszawszy o moich różnych okołodzieciowych obsesjach nie powie "daj sobie spokój, zrelaksuj się i wtedy na pewno się uda a tak w ogóle to najlepiej zajmij sie szydełkowaniem, to takie uspokajające" ale raczej "tak, znam to, sama też wzruszam się na reklamach Johnson&Johnson/5 razy dziennie sprawdzam owulację/whatever".
    Pomocne może być też danie bliskim "instrukcji obsługi Miłki". Cos na kształt "kiedy robi mi się smutno potrzebuję przytulenia, kiedy mówię o Małgosi chcę abyć po prostu wysłuchał" itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, doskonale Cię rozumiem. Ja miałam kilka osób, z którymi wciąż o tym rozmawiałam, nie potrafiłam inaczej. Masz do tego prawo!

    OdpowiedzUsuń
  6. O Małgosi nie da się zapomnieć czy też nie myśleć. Chociaż była w Twoim brzuszku to już była częścią Waszego życia... Kiedyś na pewno znowu będziesz widziała piękno otaczającego Cię świata. Teraz masz jednak okres żałoby po kochanej córeczce i otoczenie powinno Ci na to pozwolić bez zmuszania Cię do radości... Nie czuj się jednak winna gdy coś Cię cieszy - masz prawo do radości i tego aby życie toczyło się dalej. Po prostu nic na siłę. Mam nadzieję, że zrozumiałaś co chciałam napisać...

    OdpowiedzUsuń
  7. Miłko,
    jesteś bardzo dzielną kobietką.
    Walczysz z przeciwnościami, nie tracisz nadziei.
    I tak trzymaj :) Masz Bułeczkę, a to już wielkie szczęście :)
    Ja jestem dopiero na etapie starań o maluszka.
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie potrafię ubierać emocji w słowa i gdy próbuję pisać coś, czym chciałabym kogoś pocieszyć wychodzi albo żałośnie albo żałośnie patetycznie. Nie będę więc nawet próbować. Ale jestem z Tobą myślami

    OdpowiedzUsuń
  9. Miłko, nie będę próbować pocieszać bo to i tak Ci nie ulży w zmaganiu się z tym co Cię spotkało.
    Jednak wiem, że to co się wydarzyło jest częścią Waszego życia
    i nie da się/nie można tego ot tak wymazać.

    Zastanawiam się też, czy ludzie potrafią rozmawiać o stracie dziecka? Zwłaszcza ci, których to nie spotkało. To temat bolesny i delikatny. Trudno znaleźć odpowiednie słowa. Boimy się reakcji rozmówcy, naszej reakcji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Po takiej stracie ciężko jest się z rzeczywistością oswoić i ja to wiem i ja to znam z własnego doświadczenia.
    Będzie dobrze zobaczysz, a próbować warto. Trzymaj się kochana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic co napiszę zapewne nie poprawi Ci nastroju. Przeżywaj ten czas tak jak Ty uważasz a my trzymamy kciuki by Wam się udało i marzenie o rodzeństwie na Bułki stało się rzeczywistością.

    Ściskamy mocno

    OdpowiedzUsuń