poniedziałek, 21 stycznia 2013

Bułka zawstydza Pollocka

Bułka uhonorowała dziadków własnoręcznie wykonanymi laurkami. Wykazała przy tym wielką stanowczość. Dla każdego z dziadków i babć wybrała odpowiedni zestaw kolorów
i zdecydowanie odrzucała wszelkie sugestie. Nie! Nie, nie, nie! Ta ma być w czerwieniach
i fioletach, bez dyskusji matko, podawaj flamaster!
Efekt poraża głębią ;):
A ja opanowałam niekontrolowane potoki łez i słów i weszłam w kolejne stadium.
Zastanawiam się, szukam, analizuję. Bo może gdybym nie zapomniała wziąć acardu, więcej się ruszała albo lepiej kontrolowała cukry? No i stanowczo powinnam była sobie darować te nieszczęsne frytki. Może była szansa a ja ją zmarnowałam? Prawda jest taka, że mogłam postarać się bardziej.
Wiem, że z tą moją durną, do psa nie podobną cukrzycą powinnam się była bardziej kontrolować bo takie przypadki nie są niczym niezwykłym. A ja głupia frytki zeżarłam.

15 komentarzy:

  1. Milka, przestan sie zadreczac. Z jednej strony latwiej byloby moc wszystko wytlumaczyc - wtedy wydaje nam sie, ze mamy calkowita kontrole nad naszym zyciem. A niestety nie zawsze mamy. Jestem pewna, ze przy Bulce to ty sie az zanadto ruszasz. Sporadyczne zapomnienie leku tez na pewno nic tu nie zmienilo. zrobilas co moglas ale niestety, zdarzylo sie tak jak sie zdarzylo. To nie twoja wina!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszłam sobie na hobbita a ponad 3 godziny po tych nieszczęsnych frytkach było 222. Strach pomyśleć co było wcześniej :/.
      Zupełnie bez kokieterii: nie powinnam była nigdy sobie na to pozwolić. A w ciąży to była skrajna nieodpowiedzialność.

      Usuń
  2. Może uda się Bułkę przekonać do wyprodukowania jeszcze kilku laurek? Moim zdaniem sukces kasowy - murowany.
    A Ty - trzymaj się. Pewnie ciężko jest nie analizować - ale nie ma co szukać winy, bo pewnie jej nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  3. życzę Ci szybko kolejnego stadium i oby to było coś spokojniejszego niż analizowanie.
    Dzieło uważam za wybitne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, kiedys czytalam artykul, w ktorym lekarz powiedzial, ze dzieci, ktore zmarly w brzuszku, gdyby mialy sie urodzic bylyby bardzo chore i nie cieszylyby sie dlugim zyciem. Marne pocieszenie, wiem...Ale mimo wszystko daj sobie prawo do przejscia przez etapy zaloby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz w tym, że Małgosia była zupełnie zdrowa. Nawet ciałko przyjął zakład anatomii prawidłowej. Tylko środowisko miała niezbyt :/

      Usuń
  5. Obrazek śliczny - ma dziewczyna talent :)
    Co do obwiniania - wiem, że łatwo powiedzieć "nie obwiniaj się". Nigdy nie wiadomo co by było gdybyśmy postąpili inaczej w danej sytuacji i najlepiej o tym nie myśleć. Nic już nie zmieni tego co się stało więc postaraj się nie zadręczać. Ja jeszcze teraz czasem w nocy gdy nie mogę spać zastanawiam się nad tym czy mogłam coś zmienić troszkę ponad 2 lata temu. Powtarzam sobie wtedy jednak, że robiłam wszystko aby było dobrze bo bardzo chciałam tego Maluszka ale czasem się nie udaje bez względu na to co robimy... Trzymaj się i naprawdę postaraj się nie obwiniać. Na pewno postępowałaś tak aby Maluszkowi nic złego się nie stało...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie powiem - nie mysl, bo myslec i analizować i tak będziesz. Mysle ze to kolejny potrzebny etap na drodze swoistej żałobie po Małgosi. Zle by było gdybyś odcięła się od tematu i próbowała prezd samą sobą udawać, że nic się nie stało. Ale jak to mówią "czas....." całuje mocno

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana, nie katuj się, nie zadręczaj... Tak się stało i czasu nie cofniesz. Każda z nas musi przejść etap żałoby i to do niej należy, ale masz Bułkę i Męża, nie możesz oszaleć.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też laurkowo :) z tym że farbkami ;)
    Ma talent Bułeczka !
    Nie obwiniaj się tak Kochana :(
    Ściskam Cię bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele ludzi za dzieła takie jak stworzyła Bułka płaci duuuużą kasę. Może to wykorzystaj;)

    Bądź dzielna. Napływu myśli nie powstrzymasz, ale staraj się
    nie brać ich do serca. To nie jest Twoja wina. Wiesz o tym.
    Życzę Ci spokoju i siły. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też się zadręczam, że poszłam do dentysty, stresowałam się, synek mocno fikał i może dlatego skręcił sobie pępowinę...To nie ma racjonalnych podstaw, po prostu tak długo myślałam, już mi przeszło, wiem, że jest szczęśliwy i że go kiedyś spotkamy. A Wy całą swoja gromadkę :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Miłka, przestań. To nie czas na takie przemyślenia! Kluseczka po prostu nie była wystarczająco silna, to nie jest Twoja wina! Cieszę się, że już kontrolujesz łzy, teraz jeszcze uspokój myśli. Jesteś cudowną, wspaniałą matką i tego się trzymaj! Żałoba jest bardzo ciężkim okresem, ale wierzę, że przejdziesz przez nią i dasz radę nie obwiniać siebie.


    Bułeczka artystka!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! Wszystko się ułoży, tylko uwierz w to!
    A Bułka tworzy świetne dzieła ;)

    OdpowiedzUsuń