piątek, 18 stycznia 2013

Bułka negocjuje

Przez jakiś czas miałyśmy z Bułką kryzys migowy. Bułka regularnie migała "mleko" (tak mianuje kaszkę po odstawieniu od maminej mlekodajni, jej autorski pomysł), "koniec" i czasami "woda", sporadycznie wymknęło jej się coś innego ("zupa", "pić"). Całość stanowiła niezbyt imponujący zestaw jak na prawie roczniaka i była, ogólnie mówiąc, odrobinę zniechęcająca. 
Ale dzisiaj Bułka udowodniła, że miganie nie poszło w las:
W związku z moim gorszym samopoczuciem, w ostatnich dniach opiekę nad Bułką roztoczył Dumny Ojciec. Bawili się ze sobą przednio, karmili, usypiali i przewijali. 
Wczoraj Bułka przyszła do niego mokra i przemarznięta więc wykąpał ją w ciepłej wodzie (pomstując przy tym na pieluszki kieszonki - pieluchujemy wielorazowo - które, jak mu się wydawało, nieumiejętnie zapina). Bułka wygrzała się i zapomniała o sprawie.

Dzisiaj, ku szczeremu zaskoczeniu wszystkich, przewijana zamigała (dosyć koślawo) "zmienić".

Jakiś czas później przyszła do Dumnego Ojca piszcząca i nieszczęśliwa. 
Już idziemy "zmienić" pieluszkę - zagadnął Dumny Ojciec.
"Kąpać" - zaoponowała Bułka skwiercząc.
Nie, nie, tak się miga "kąpać" a my idziemy "zmienić"- poprawił ją.
"Kąpać" - Bułka z ponurą miną obstawała przy swoim.
Dumny Ojciec wziął ją na ręce i zorientował się, że znowu jest mokra od góry do dołu. Zgodnie z bułkowym życzeniem poszli się kąpać, po czym zabraliśmy się za krytyczną analizę wycieku.
Okazało się, że pieluszki kieszonki, które jak dotychczas nigdy nas nie zawiodły, nie są winne i tym razem: Bułka wylewała na siebie zawartość wiaderka wiszącego pod zaworem kaloryfera.

Ale odkąd zorientowała się, że z tego całego migania może być jakiś pożytek, nie ustaje w wywijaniu łapkami. Trzeba będzie wprowadzić nowe znaki :).

13 komentarzy:

  1. Super, że tak fajnie wychodzi Wam to miganie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze też chciałam małą nauczyć migać, ale ja to nie jestem konsekwentna :)
    Fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhhh no ja też chciałabym migać z moim maluszkiem ale obawiam się, że mój mąż nie nauczy się migać i nic z tego nie będzie:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ! mój d. by nie zakapal o co chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam na YouTube - NIESAMOWITE !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. My też planujemy miganie - ale zaczniemy pewnie gdy mlody skończy 5 miesięcy

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam, że migacie, muszę dokładniej przejrzeć Twój blog. Czyli to ma sens?? Naprawdę działa? Kurcze, może i ja poeksperymentuję...To musi być naprawdę fajne!

    OdpowiedzUsuń