czwartek, 31 stycznia 2013

Bingo!

Szczera troska i dobre rady to 2 rzeczy dostarczane młodym mamom w obfitości (a nawet z pewnym zapasem). W związku z tym, że nie ze wszystkich dobrych rad możemy jednocześnie skorzystać, a szkoda by było, żeby się całkiem zmarnowały, postanowiłam znaleźć dla nich inne zastosowanie. 
Zainspirowana bingo wigilijnym postanowiłam zaproponować macierzyńską wersję:
Zasady są proste, trzeba zebrać pięć porad  w wierszu lub kolumnie (a odnajdując je na planszy myśleć ciepło o osobie, która nas ową radą obdarzyła ;)). Gracie? (kliknięcie powiększy planszę)

U mnie A1, B1, C1, D1, E1
BINGO! ;).

16 komentarzy:

  1. znam, zna
    ale BIngo nie udało się trafić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A3 B3 D1 D2 D3 No i nie wiem o co dalej chodzi :P

      Usuń
  3. 2A, 2B, 3A, 4C, 5C no i niestety nie Bingo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, a wiesz jaka ze mnie szczesciara, ani jednej rady jeszcze nie zebrałam w tej postaci:) ani od mojej mamy ani od teściowej, same anioły naokoło, a i odległość robi swoje:)

    OdpowiedzUsuń
  5. 3A 3B C1 D3 E2
    Niestety nie trafiłam w BINGO :(

    P.S. To akurat moje ostatnie. Bo przez 10 miesiecy to 3/4 tablicy mam hehe

    Zapraszam do siebie http://projekt-mama-nie-idealna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O większość rad znam... i to niestety z ust mojej własnej rodzonej matki :/

    OdpowiedzUsuń
  7. 1 A B E
    2 E ( z tym, że jest: Ty w tym wieku to już recytowałaś encyklopedię z pamięci. Od tyłu)
    3 A
    4 A B D
    5 B E

    Wszystko, prócz 4D usłyszane z ust mojej mamy... Z którą mieszkam... Tiaaa... Uwielbiam ;)
    Ekstra pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dużo z tego usłyszałam, ale bingo nie wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam bingo (ale to może dlatego, że Karol jeszcze za mały na część opcji z gry). Pewnie do końca roku będę miała całą tablicę

    OdpowiedzUsuń
  10. hahaha dobre u mnie Bingo! Bingo! Bingo! :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, nikt w moim otoczeniu takimi tekstami nie sypie (tylko flejmy na forach czytuję, ale to się nie liczy). Chyba tylko w szpitalu się jedna pani zapytała, dlaczego nie przywiązałam jakiejś czerwonej kokardki do dziecka czy coś. Nie mam pojęcia o co jej chodziło, chyba jakiś przesąd.

    OdpowiedzUsuń