piątek, 25 stycznia 2013

7 faktów z życia Miłki

Gizanka nominowała mnie do Versatile Blog Award, bardzo dziękuję :).


1. Po nocach śpiewam kołysanki. Chociaż śpiewam to zdecydowanie za dużo powiedziane bo ciężko w nich rozpoznać melodię (taki już mój urok) a ostatnio również słowa (z powodu uporczywego ziewania). Improwizowany na poczekaniu tekst odnosi się do mojego aktualnego stanu ducha i w zamierzeniu jest rymowany. 
Boję się dnia kiedy Bułka postanowi coś z tego zacytować ;).

2. Raczej nie przeklinam i trudno mi słuchać osób nadużywających przecinków.

3. Najbardziej lubię jeździć w góry w marcu i kwietniu.
 Nad morze zimą.

Ale marznąć na przystankach nie cierpię, zwłaszcza kiedy przewiewa mi łokcie.

4. Bardzo lubię wschody słońca. I jeździć na rowerze. A najbardziej na wyprawy rowerowe. Wiem, że o tym już było, ale nie mogłam się powstrzymać ;). Aktualnie bardzo tęsknię za moją Brązową Strzałą. Mamy dla Bułki przyczepkę, może zaakceptuje i będzie chciała się z nami wybierać na wycieczki kiedy przyjdzie sezon? 
W głębi duszy marzę o podrzuceniu Bułki dziadkom i wybraniu się na 3-4 dni. Nie jestem do końca wyrodną matką, jeśli Bułka nie będzie się nadawała do takiej długiej rozłąki, wyprawa poczeka. Ale co mam sobie nie pomarzyć?

5. Uważam, że każdy kto może, powinien się zarejestrować w Centralnym Rejestrze Niespokrewnionych Dawców Szpiku. Jeśli jego szpital daje taką możliwość - oddać krew pępowinową (chyba, że chce ją przechowywać komercyjnie). No i oddawać krew jeśli jego grupy brakuje w mroźniach. A co miesiąc jakąś kwotę (nawet bardzo drobną) przeznaczać na cele charytatywne. Bo to bardzo fajnie jak ludzie chcą sobie nawzajem pomagać.

6. Uwielbiam jeść wszystko czego nie powinnam: przecieraki, pyzy, pierogi ruskie mmmmm...
Bardzo lubię polską bieda kuchnię z jej zalewajkami, kaszami i tysiącem odmian ziemniaków z mąką i smażoną cebulą :). Ale curry, pilawy, szakszuki, czulenty i sushi też bardzo chętnie ;).
Lubię jedzenie i gotowanie, nie wiem tylko co bardziej :).

7. Po ciąży prawa stopa powiększyła mi się o jeden rozmiar. A, że stopy mam dosyć długie (ale w granicach normy dla wieku ;)) i baaardzo wąskiea do tego długie palce, często spotykam się z reakcjami typu "Jezusmaria! Jaki pani nosi numer buta?"
Zainteresowanych pragnę poinformować, że kiedyś nosiłam 39 a obecnie 39 albo 40 co zależy od tego czy prawa stopa zechce czy nie zechce współpracować.

Jeśli ktoś ma ochotę wziąć udział w zabawie niech czuje przeze mnie się nominowany :)

6 komentarzy:

  1. o, ja też z tych długo-stopych. Kiedyś Wietnamka z mojego liceum "wróżyła" mi z stóp i uszu. Nie pamiętam co dokładnie w uszach na to wskazywało, ale podobno moje uszy wróżą mi bogactwo. Póki co jakoś tego nie widzę, ale jestem cierpliwa.
    Jeśli chodzi o właścicieli długich stóp - podobno uielbiają być rozpieszczani. I sprawiają wrażenie gardzących innymi, mimo iż w rzeczywistości bardzo się losem innych przejmują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze było poznać nowe fakty o Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne są takie zabawy bo można zawsze dowiedzieć się czegoś więcej o osobach, które tak często odwiedza się w tym blogowym świecie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale ciekawostki - idę do kartoteki zapisać :)

    OdpowiedzUsuń