środa, 19 grudnia 2012

Rybka Mini Mini w teorii i praktyce

Karmienie Bułeczki przy teściu nosi znamiona sportu ekstremalnego, wiedziałam o tym od dawna. Ale wczorajsza sesja przerosła moje najdziksze fantazje. 
Zaczęło się niewinnie:
Bułka w krzesełku kręciła nosem na zupę, zajęta upychaniem sobie do pyszczka bułki i żółtka, jej obecnych żywieniowych hitów. Przyszedł teść. 
- Gabrrylka! Dziadek coś ci pokaże! - zagadnął do Bułki
Zakrzątnął się, pogmerał w lodówce i wyciągnął stamtąd  foliowe zawiniątko. 
Rozwinął torebki ukazując karpia drugiej świeżości, o niezbyt symetrycznej głowie i z "jednym oczkiem bardziej", kapiącego na podłogę jakąś podejrzaną treścią.
Powietrze wypełnił aromat mułu (chociaż niewykluczone, że tylko ja go poczułam, węch mam ostatnio jak rasowy posokowiec).
Mała wyraźnie poczuła się niepewnie, zaczęła migać "koniec" i się krzywić, ale teść, bynajmniej nie zniechęcony, uznał, że jest winny wystraszonej Bułce wyjaśnienia: 
- to jest twoja ulubiona rybka Mini Mini, ta z telewizji! Babunia zje ją na obiadek! - zakrzyknął dziarsko, po czym podetknął Bułce rybie truchło pod sam nos. Tajemnicza ciecz upstrzyła plamkami blat krzesełka wraz z obiadkiem. Bułka po chwili wpatrywania się w karpia jak mysz w grzechotnika ryknęła wielkim głosem i musiałyśmy się szybko ewakuować. 
- Rybka Mini Mini... - usłyszałam między dobiegającymi z kuchni chrupnięciami, mlaśnięciami i innymi odgłosami filetowania. 

Cieszę się z całego serca, że Bułka jest na tyle mała, że po pierwsze nie zrozumiała a po drugie nie zapamięta. Na ten moment wystraszyła się śmierdzącego, ociekającego rybiszona nie wnikając w głębsze warstwy teściowej metafory. 
A ja nauczona tym cennym doświadczeniem będę mogła czekać na niewygodne Bułkowe pytania z gotowymi odpowiedziami.

16 komentarzy:

  1. hehe teść jest niemozliwy :D
    karpia nie jadem wiec powiem tak - Bułeczka wie czego nie jesc :d

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Ty to masz się z tym swoim teściem i jego kuchennymi akcjami... On powinien mieć zakaz wstępu do kuchni po prostu. Dzięki Tobie doceniam swjego teścia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spadłam z krzesła ze śmiechu. Wiem, że na żywo to na pewno nie było zabawne, ale jest tak groteskowe że rozbawia mnie na całego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te Twoje opowieści z teściem w roli głównej... hi hi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. łooo matko to dziadziuś ostro poleciał :D

    moja Gabryśka też lubi rybkę mini mini, ale to nie przeszkadza jej w jedzeniu rybki na obiad :D jakoś tego na razie chyba nie łączy... i jadamy nie tylko filety, czy płaty, a np pstrągi czy okonie pieczone w całości... więc widzi, że to rybka, a nie kawałek mięsa... na szczęście nie składa sobie tego jeszcze w tej dwu i półletniej prawie główce ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. hehehe teść jest spoko.
    Pewnie Tobie nie było do śmiechu, jednak cała sytuacja jest naprawdę komiczna:)
    Biedna Ty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten Twój teść to niezłe "ziółko"... ale jedno trzeba powiedzieć - humoru nam dostarcza z najwyższej półki dowcipowej ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. matko, ja bym go zamordowała... podziwiam Twoje opanowanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Łooo jenyyy!! I ja również podziwiam Twoje opanowanie!
    Od naszej strony to jest śmieszne, ale jakbym codziennie takie akcje miała, to bym wybuchła!

    OdpowiedzUsuń
  10. O masakra. Moja mała bardzo dobrze zapamiętuje więc w takiej sytuacji bardzo bym się zdenerwowała. W ogóle mnie denerwuje celowe irytowanie dziecka. Ja pewno bym jeszcze odpyskowała ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam, że nie ogłuszyłaś. Nie karpia bynajmniej. Jaaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bleee;/ To już kolejna historia z dziadkowym wtrętem podczas karmienia Bułki. Nie wytrzymałabym!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uśmiałam się, choć Wam pewnie nie było do śmiechu ;) Mini mini...;)

    OdpowiedzUsuń
  14. O jaaaa....to chyba już drugi raz, kiedy teściu rozwalił mi konstrukcję...Podziwiam na opanowanie;)

    OdpowiedzUsuń