sobota, 1 grudnia 2012

O walce z czasem i przestrzenią, ale głównie z czasem

Z chaosu, który nastał po pożegnaniu cycka zaczyna się powoli wyłaniać nowy porządek. Nie jest to może porządek optymalny, ale znacznie lepszy niż cokolwiek od czasu wprowadzenia się Kluseczki.

Bułka jada kleiki na mm, kaszki, zupki, warzywa i owoce. Popija wodą.  Picia mm odmawiała bardzo stanowczo i postanowiłam nie nękać jej dalej w tej kwestii bo jedynym efektem jaki przynosiło zaczajanie się na nią z mlekiem (obojętnie moim mrożonym czy mm) była odmowa picia czegokolwiek.
Najbardziej fascynujące, że mm wydaje się jej smakować w zasadzie niezależnie od firmy, byle nie było płynne.

Nowy sposób jedzenia przewrócił do góry nogami nasz plan dnia.
Nocne karmienie z kilku niezobowiązujących popasów zmieniło się w jedno celebrowanie kaszy. Około 4 Bułka wstaje głodna, ja podnoszę powieki na zapałkach po czym idziemy do kuchni szykować, karmić i myć brudny ryjek. Wybudzona Bułka daje się potem ululać tylko Dumnemu Ojcu. Śpi do 8 (wcześniej do 6-6:30).
Bawi się potem kilka godzin, aż się zmęczy. Wtedy zamiast odespać drzemkę skwierczy wymęczona, potem piszczy, aż padnie (a jeśli nie jesteśmy na spacerze, ja padam razem z nią) około 13 na 2 godziny.
Kiedy wstanie mamy znowu kilka godzin laby a potem trudne popołudnie przechodzące w dramatyczny wieczór kończący się noszeniem małej małpeczki na rękach przy wtórze płaczu. Ostatnio tylko tak zasypia.

Wliczając czas przed drzemką i przed nocnym spaniem mogę zaryzykować stwierdzenie, że 1/3 świadomego czasu Bułki upływa na ziewaniu i marudzenio-zasypianiu.

Oprócz problemów ze spaniem pojawiła się jeszcze jedna niespodzianka. Okazało się że, przewijanie kupy kompletnie przerasta moje możliwości. Szczęśliwie do tej pory dobra Bułka zrobiła wszystkie prezenciki w obecności Dumnego Ojca albo teściowej.
Każdy dzień bez konieczności zmierzenia się z małym smrodkiem przyjmuję z ulgą ale konfrontacja jest nieunikniona. Miska już czeka w pogotowiu.

Nie doceniłam też wnoszenia Bułeczki w śliskim kombinezonie i jej klamotów na 4 piętro.

Ostatnio wszystko jest wyżej i dalej. Doba za to zdecydowanie dłuższa niż do tej pory.

12 komentarzy:

  1. Oooo...znamy wnoszenie w śliskim kombinezonie:D Na szczęście u nas droga na dół i do góry odbywa się już na nóżkach Jula:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja cierpnę jak pomyślę, że może mi się np. pokarm skończyć. Cyśka nasza cyca uznaje za przytulankę, jeszcze teraz przy zębach średnio 4 razy na godzinę mula sobie... ehh mam nadzieję, że Bułeczka szybko zaakceptuje nowy stan rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam problemy z przewijaniem Emilki gdy byłam w ciąży :) Musiałam wstrzymywać oddech bo inaczej nie dałabym rady - dobrze, że dawała się szybko i sprawnie przewinąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, no faktycznie, może być ciężko... Ale dasz radę :) Za to później jak fajnie, dzieciaczki będą miały świetny kontakt :D

    Oby Bułeczka jak najszybciej polubiła nowy plan dnia... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oby miska nie była potrzebna:)
    3mam kciuki:) Za parę miesięcy świat wywróci Wam się do góry nogami jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Musiałam mężowi przeczytać, bo choć dramatyczne obrazy to znów w taki śmieszy sposób opisałaś ze aż się śmiać chce... ale oczywiście jednoczymy się w bólu, łatwo na pewno nie jest, ale za to jak ciekawie wam będzie w czwórkę!! a do tego czasu Bułeczka juz na pewno zaakceptuje nowy stan rzeczy i odnajdzie nowy rytm dnia. Zadna zmiana dla dzieci nie jest łatwa, ja widze jak u nas jedna rzecz się zmienia i nagle dramat (ostatnio wykąpaliśmy mała zamiast w pokoju w wanience to w łazience w wannie i ryk był przed zaśnięciem... - jedna rzecz a wytrąca dzieci z rytmu kompletnie, oczywiscie wrócilismy do kąpania w wanience, juz drugi raz nie zaryzykuję!!!:D)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę tak długiej drzemki w ciągu dnia! Dwie godziny robią wrażenie. Gabi śpi tylko godzinkę a ja w tym czasie chodzę na paluszkach ;)

    Ja też nie lubię, jak Gabi chce spać, ale nie może i jest marudna :/ Mam nadzieję, że z czasem przestanie ze sobą walczyć i zacznie normalnie zasypiać :) Czego i Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, wszystko sie ułoży. Bułeczka może potrzebuje więcej bliskości, bo tak, to przy piersi miala Ciebie tylko dla siebie? Sama nie wiem. Trzymam kciuki, żebyście dopasowaly sie obie do nowego rytmu dnia. A Ty się nie przemeczaj!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co prawda to prawda zapachy i drzemki na początku ciąży to zmora:P Dobrze , że tato w pogotowiu!! U na syn zdążył się przestawić na nakładkę z kupą kiedy ja miałam awarię zapachową:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzielne dziewczyny jesteście, wszystko się jakoś ułoży. Najgorzej to chyba z tą kupą, ja też się męczyłam okrutnie przez to.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję świetnego bloga! Zapraszam też do siebie, aktualnie zachęcam do wzięcia udziału w konkursie z nagrodami http://odkrywczamama.blogspot.com/2012/11/wygraj-zestaw-do-wczesnej-nauki.html ! Do zobaczenia i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. trafiłam do ciebie bo ty pierwsza trafiłaś do mnie :D zostaję na dłużej :) wczytuję się powoli w bloga...

    też mieszkam na 4 piętrze i wnoszenie 2latki do przyjemności nie należy...prawie 14 kg bez zimowego ubrania...

    Ja karmiłam 20 (!) miesięcy i również przy zmianie młoda oprotestowała wszelakie mm w płynie :) ale przeszło jej, teraz pije tylko rano i wieczorem po pół szklanki, staram się wyeliminować mleko w ogóle ale ciężko chwilami jest :)

    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń