sobota, 24 listopada 2012

Mówisz i masz

Jeszcze parę dni temu martwiłam się brakiem objawów. No to teraz już się nie martwię. Przedwczoraj przyszły mdłości i wymioty a wczoraj drobny armagedon. Przez cały dzień nie udało mi się nic utrzymać w żołądku, ani jedzenia ani picia. Każdy wypity łyczek oddałam w dwójnasób i to na znaczne odległości. Niezwłocznie. I niestety niezbyt celnie. 
Dopiero w środku nocy udało mi się wypić parę łyków coli. Czytałam wcześniej o tym sposobie na jakimś forum i wydało mi się to wyjątkowo durnym pomysłem, a tu proszę, działa.
Dzisiaj przyjęła się owsianka na wodzie i tektura. Cieszę się, że cokolwiek, bo raczej nie chciałabym powtórzyć wczorajszych sukcesów na zajęciach. Na wszelki wypadek zapakowałam torebki.

Mleko poszło precz. Na szczęście dzisiaj Dumnemu Ojcu udało się wkarmić w Bułkę trochę MM. Mam nadzieję, że uda się również wieczorem, bo głodna Bułka to smutna Bułka, korrida w nocy i dużo haftowania.

15 komentarzy:

  1. No to super,że są objawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że objawy są
    tylko nie fajnie, że tak cierpieć trzeba...
    pozdraiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, ze pojawiły się objawy - szkoda tylko, ze aż tak nasilone :)

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę, że przeczytałaś chłopca z latawcem - jak Ci sie podobał? da mnie rewelacyjna książka, jedna z moich ukochanych, ale głównego bohatera miałam ochotę udusić gołymi rękami
    co do objawów to bardzo się cieszę, że są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopiec z latawcem to książka tak dobra, że do niej raczej nie wrócę. Wywraca człowieka na lewą stronę.
      Ale cieszę się, że przeczytałam :)

      Usuń
  5. aaaaaaaa i widzę że mamy badzo podobny gust książkowy :) Marquea kocham i jestem w trakcie serii Lackberg :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem co przechodzisz, moja objawy wymiotne były bardzo nasilone i to było moim utrapieniem w pracy np:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To rzyganie to znam - pawiowałam sobie przez 2 ciąże :) Ale bardzo miło ze strony Kluseczki, że Cię trochę postawiła do pionu :) Cały czas ślę moje zaklęcia do Was :) Trzymajcie się - zwłaszcza Bułeczka bo smutna Bułka to nie dla mnie przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to bym się cieszyła z braku objawów. W ciąży rzygałam przez prawie 5 miesięcy(schudłam 12 czy 13 kg) a do tego ostatni miesiąc też.
    Bleeee, zazdroszczę szczęściarom, które nie muszą tego przeżywać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miłka, nie zazdroszczę bo jeszcze pamiętam te uroki :/ Ale z drugiej strony, rzyganko oznacza z reguły wysokie HCG :) Ja zaczęłam mdłości mieć około 8tc i tak mnie trzymało do 20tc... A potem mi Tośka na wątrobę siadła i było mi po wszystkim niedobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Świnia jestem, ale cieszę się żeś rzygała :D to znaczy, że jest dobrze!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. a jak dziecię Wam teraz usypia jeśli mleko zanikło? czy już wcześniej usypiała bez cyca i nie jest to dla niej rewolucja?

    OdpowiedzUsuń
  12. No! I niech tych objawów bedzie więcej. Ale tylko tych lekkich!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytam Twoje ostatnie wpisy, niczym wiadomości z frontu. Żal mi trochę Bułeczki, że tak nagle została na lodzie bez swojego mleczka, ale cieszy równocześnie wszystko inne! Obyście mieli tylko dobre wieści. A sny.... no przecież sama wiesz, jak głupie bywają sny ciążowe!

    OdpowiedzUsuń
  14. Kobieto! Bosko! Ale idz po dragi antyrzygulkowe!
    :)

    OdpowiedzUsuń