poniedziałek, 19 listopada 2012

Karmicielka

Weekend spędziłam w szkole. Podobne plany mam na kolejny. Potem chwila laby i znów porywają mnie w swoje szpony psychologia rozwojowa z pedagogiką*. Pierwsze bardzo ciekawe chociaż podane w druzgocących dawkach, drugie wolałabym zmilczeć ale nie wiem czy dam radę ;).

W sobotę osłodę po dniu wypełnionym "prawdziwą prawdą" przyniosła Bułeczka. Dzielna dziewczyna, walcząc ze sobą, oddała mi na wpół zjedzoną, oślinioną chrupkę kukurydzianą.

Kolejna chrupka przyniosła jeszcze większy przełom w naszych relacjach: Bułka odgryzła kawałek, pokazała, że następna porcja jest dla mnie i włożyła mi chrupkę do ust. Ugryzłam. Bułka nagrodziła mnie oklaskami i zabrała się za pozostały kawałek. Po kolejnym kęsie poinformowała mnie, że teraz moja kolej. 

Tak właśnie teraz jemy chrupki: na spółkę.
Wspominałam już, że za nimi nie przepadam?
Ale przyjmuję je z radością i puchnę z dumy w każdą stronę, kiedy sobie myślę jak bardzo nasz układ się zmienia. Dziecko mi dorośleje!

* Zastanawiam się jak cała ta nowo nabywana podbudowa teoretyczna odbije się na biednej Bułce.

13 komentarzy:

  1. jeju, to musiało być wręcz wzruszające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chrupka stanęła mi w gardle a łzy w oczach :)

      Usuń
  2. :) dorosleje i to jak szybko!! Ach A moja Zosia wczoraj pierwszy raz dostała do rączki chrupka kukurydzianego i rozsmarowała go zręcznie po całym ubranku twarzyczce i pobliskich zabawkach, nie mam pojecia czy cokolwiek trafiło do buzi ale zabawy było po pachy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, z chrupkami początki bywają lepkie ;)

      Usuń
  3. Myślę, że się nie odbije. Co prawda minęło już dobre kilka (oj, bardzo dobre kilka) lat od ostatnich zajęć z psychologii rozwojowej w których uczestniczyłam i stąd ten brak efektu u mnie, ale wydaje mi się, że po pierwszych próbach zastosowania teorii do praktyki porzuca się te próby i mimo nabytej wiedzy świat wraca do normy ;)
    Na tej samej zasadzie większość kursów o planowaniu, wykorzystaniu potencjału, dobrych prezentacjach ma tylko bardzo krótkotrwały efekt - ludzie bardzo szybko wracają do starych przyzwyczajeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to i dobrze. Szkoda by było takiej fajnej Bułki na królinkę doświadczalną :)

      Usuń
  4. My też jesteśmy dokarmiani chrupkami ;) Na szczęście ja chrupki lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie lubię oślizgłych i na wpół przeżutych chrupek - ale jem jak mi syn przyniesie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno z wyzwań macierzyństwa - jedzenie chrupek na półmiękko ;)

      Usuń
  6. Jak możesz chrupek nie lubić? Ja będę kupowała zawsze 2 paczki - jedna sobie, jedną dziecku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie z paczki to zupełnie inna sprawa ;)

      Usuń
  7. Super takie jedzenie z dzieckiem! U nas Antoś też ostatnio zaczął dostawać chrupki i ma radochę jak karmi nas lub psa:)) Uroczy widok:)

    OdpowiedzUsuń