czwartek, 8 listopada 2012

Bujać czy nie bujać?

Bułkowa prababcia dała swojemu, dziesiątemu już prawnuczęciu, pewną kwotę na zabawkę. Kwotą tą miałam rozporządzić ja i zrobiłam to dzisiaj rano. Teraz siedzę, przegrzebuję internet i szczerze powiem - sama nie wiem co myślę o swojej decyzji. A wszystko to wina autorytetów, które nijak nie mogą się ze sobą dogadać.

Ale zacznijmy od początku.
Wybierając zabawkę dla Bułki sięgnęłam pamięcią w tę prawie już prehistorię, kiedy byłam bobasem. Jakie zabawki najlepiej utkwiły mi w pamięci?

-Czerwona koparka na korbkę.
-Mała zgniłozielona gumowa piłeczka
-Błękitny ceramiczny zajączek, któremu obtłukłam ucho, zaraz potem moja miłość do niego zgasła
Iiiii.... 
-huśtawka! Miałam dwie ale jako bobas używałam, co pamiętam do dziś, drewnianej na górze, materiałowej na dole, niebieskiej w drobne kwiatki. Uwielbiałam ją całym sercem!

Trzeba powiedzieć wprost, huśtawki, obok krojonego chleba, są najważniejszym wynalazkiem ludzkości. Szybko zdecydowałam, że Bułka koniecznie musi mieć swoją, a najlepiej natychmiast. Na allegro była aukcja: używana kubełkowa huśtawka Little Tikes w przystępnej cenie, do tego koń bujany tej samej firmy w gratisie, zaszalałam i nabyłam.

No i teraz mam zagwostkę: bujać czy nie bujać?

"(...)huśtanie(...) to rodzaj ruchu potrzebny do prawidłowego rozwoju dziecka."

"W brzuchu mamy niemal cały czas się poruszały. Każdy jej krok, każdy ruch powodował ich przemieszczenie. Dlatego po urodzeniu czują się nieswojo, leżąc w stabilnym łóżeczku. To właśnie kołysanie, huśtanie, bujanie jest dla nich czymś naturalnym."

"Badania wskazują, że dzieci, które w pierwszych latach swego życia otrzymały odpowiednią stymulację układu przedsionkowego, są spokojniejsze, mniej płaczą, szybciej rosną i prędzej zdobywają kolejne umiejętności (siadanie, raczkowanie, chodzenie). Lepiej też umieją się koncentrować, a dzięki temu nauka nie sprawia im trudności."

leje wodę na mój młyn neurolog dziecięcy dr N. Med. Grażyna Banaszek  (w tym artykule)

"wibrujące leżaczki i huśtawki to zbyt wiele dobrego na raz.
Układ czucia i innych zmysłów, układ nerwowy w ogóle w okresie rozwoju jest szczególnie czuły na bodźce płynące ze środowiska, dlatego warto nie przesadzać z nadmiarem lub niemożliwymi do manipulowania bodźcami... Stąd niechęć specjalistów do huśtawek i "skoczków" i wibrujących leżaczków."

"Huśtawka może spowodować "przestymulowanie" dziecka, nikt nie jest w stanie okreslić konsekwencji. dziecko można wytrenować do wszystkiego. Pytanie tylko czy o to właśnie chodzi."

przestrzega z drugiej strony Paweł Zawitkowski terapeuta Szkoły Terapii Neurorozwojowej  NDH-Bobath

No i sama nie wiem.
Niby "może spowodować >>przestymulowanie<<".
Ale częstotliwość "bujnięć" w zwykłej huśtawce na sznurkach jest zbliżona do optymalnej dla bobasa: 60-70 ruchów na minutę a o wychyleniu decyduję ja i muszę zaznaczyć, że nie planuję wywijać młynków wyjącą ze zmęczenia Bułką.

Muszę jeszcze sprawę gruntownie przemyśleć. W najgorszym razie huśtawka przeleży 2,5 miesiąca bo dla dzieciaczków, które mają ukończony rok to bezpieczna radocha i pożytek :).

A tym czasem proponuję ankietę (tradycyjnie po prawej): od jakiego wieku bujacie maluchy?

21 komentarzy:

  1. A ja myślę, że huśtawka nie powinna zaszkodzić. Oczywiście stosowana z umiarem. Przecież nie będziesz tam Małej wsadzać codziennie na całe dnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. coooo??? pierwsze słyszę!! my mielismy taki chustawko bujaczek z fisher price od poczatku i sadzalismy tam Zosie gdy nie spała, bujanie ją uspokajało i była chwila żeby skoczyć do ubikacji czy cos do jedzenia zrobić, w zyciu bym sie takim czymś nie przejmowała, dzieciaczki lubią wszelkiego rodzaju tarmoszenie, bujanie, podrzucanie itd, wiadomo w granicach rozsądku ale nie rozumiem jak zwykła huśtawka może zaszkodzić dziecku:) tez pamietam moja jak byłam dzieckiem i uwielbiałam tą drewniana zawieszoną w drzwiach hustawkę i to samo planuję Zosi sprezentwoać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tam u nas na mikołaja będzie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Bez przesady, przecież nie będziesz jej bujała po kilka godzin! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. no chyba, że Bułce tak się spodoba, że się będzie głośno tego domagała :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nam rehabilitant powiedział, że huśtawki dopiero po pierwszym roku życia wcześniej kategoryczny zakaz. Ale Maja miała lekkie napięcie mięśniowe więc może też dlatego.

    OdpowiedzUsuń
  7. my mieliśmy tez bujaczek od początku. Synek do pierwszego roku życia uwielbiał ta kołyskę, uspokajał się a w dzien w niej sypiał. bardzo przydatna rzecz zwłaszcza jak dzieciaczej jeszcze nie porusza się. A teraz jest zdrowy!!! a teraz planujemy kupić taką podwieszaną do sufitu:))

    OdpowiedzUsuń
  8. My kupiliśmy huśtawkę, ale Janek nie zapałał do niej szaloną miłością, więc i tak leży nieużywana i czeka na lepsze czasy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czasem myślę, że internet to zło... przecież wszyscy byliśmy bujani, ja się nie czuję tym skrzywdzona, wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam zamiar kupic na swieta małej hustawke ;) a bujam ją bardzo czesto, czy to na rekach, czy w wozku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam że bujanie dopiero po roku :)
    My huśtawki nie mamy póki co :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też słyszałam, że bujanie stymuluje dzieciaczka w pozytywny sposób... i swoją huśtawkę, zawieszaną w drzwiach, pamiętam do dziś, uwielbiałam ją :D

    Niestety, nasze warunki mieszkaniowe nie pozwalają nam na kupno huśtawki... nawet cholerka, framug nie mamy, dom otwarty ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miłka, za dużo czytasz, daj jej się pobujać!!! Proszę w imieniu Twej cudownej córki :D Domyślam się, jaki model kupiłaś bo mam huśtawkę z LT - i Ania i Tomek korzystali z huśtawki odkąd zaczęli sami siedzieć pewnie; żadna rehabilitantka ani lekarz nie miał przeciwwskazań, za to dzieci miały radochę.

    OdpowiedzUsuń
  14. my bujamy już od dawna...a młody piszczy z radości i krzyczy wyziej, wyziej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem na tak. Bujanie stymuluje rozwój :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem terapeutą integracji sensorycznej i jestem przeciwko bujaniu do ok 2 r.z. Co innego bujanie w kołysce lub na rękach (ruch jest na boki), a co innego ruch liniowy (taki jak w hustawkach i lezaczkach). Często do mnie trafiały dzieci przestymulwane, które nawet w starszym wieku ciągle potebują stymulacji (np. zamiast sie skupic na lekcji bujaja sie na krzesle, bo uklad nerwowy sie tego domaga). o przestymulowanie pisalam u siebie w tym poscie http://liliija.blogspot.com/2012/09/lezaczkowo.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Mamy bujaczek, w którym Anielka buja się od czasu do czasu bardzo delikatnie, bo to jednak nie huśtawka. Lubi to.
    Myślę, że ludzie od zawsze bujali dzieci, choćby na rękach a z tym "przestymulowaniem" Zawitkowski przekombinował :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja też miałam z fishera, takie coś- http://p.alejka.pl/i2/p_new/48/53/fisher-price-hustawka-rainforest-fp-m6710_0_b.jpg
    Wsadzałam w to malucha prawie od urodzenia, na początku lekko bujałam sama, albo leżał sobie po prostu bez ruchu i oglądał rybki albo świat przez okno balkonowe, jak był większy to bujałam go włączając mechanizm.
    Wydaje mi się troszkę, że to zależy czy huśtawka taka pod sufit czy właśnie taki bujak.
    Nasza fizjo (też od NDT Bobath) była przeciwna tylko skoczkowi, mówiła, że ewentualnie ok (najlepiej w ogóle, ale dostałam w prezencie to mi szkoda było, no i maluch kochał tą zabawkę;) ), ale np na czas kiedy jemy obiad (15-20 minut dziennie) i w sumie skoczek nadal mi służy właśnie jako miejsce gdzie malucha umieszczam jak sama jem, żeby się czymś zajął a ja żebym nie musiała połykać jak gęś ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bujać. Ale ręcznie, wtedy na pewno nie przesadzisz.

    OdpowiedzUsuń
  20. Macie może ochotę wziąć udział w candy i wygrać fajną, spersonalizowaną bluzeczkę lub body, z krótkim lub długim rękawkiem? Jeśli tak to zapraszam:
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/uwaga-konkurs-mikoajkowy.html

    A może chcielibyście stać się posiadaczami ciekawej książeczki z bajkami, albo pięknej zakładki do książek ze zdjęciami przez Was wybranymi? Myślę, że to mogłby byc wspaniała pamiątka lub prezent. Spójrzcie sami:
    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/10/mikoajkowe-candy.html


    Serdecznie zachecam do wspólnej zabawy i bardzo przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ale jak? w ramionach to cały czas :-) leżaczek mamy bez wibracji:-)

    OdpowiedzUsuń