czwartek, 18 października 2012

Bułka i jej nowa, dorosła zabawka :)

Bułka znów obrosła w dobra. 

Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad pchaczem dla niej. Chciałam żeby był to samochodzik, zwierzak albo inny wynalazek z siodełkiem na którym Bułeczka mogłaby z czasem jeździć wierzchem. Jednak kiedy przyszło co do czego, podjęłam decyzję w swoim najlepszym stylu, czyli na wariata. W efekcie Bułka wzbogaciła się o pchacz - panel firmy Fisher Price z tego sklepu.

Pchacz jechał do nas a ja zastanawiałam się, czy nie będę żałowała tego braku siedzonka. Jednak zaraz po otwarciu pudełka mój nastrój wydatnie się poprawił. Okazało się, że pchacz jest stabilny, ładny, solidnie wykonany a dla mojego niespełna dziewięciomiesięcznego bobasa opcja z panelem okazała się niesamowicie nęcąca. Bułka (mimo rosnącej prawej górnej dwójki i ogólnie podłego nastroju) dorwała się do swojej nowej zabawki i przepadła.
Z wielką lubością badała wszystkie zakamarki, obracała, przesuwała, dłubała, gmerała i przekładała, najpierw dynamicznie - oburącz a potem systematycznie - pęsetkowo.
Wieczorem, po powrocie z pracy, Dumny Ojciec postanowił pomóc Bułce przetestować zabawkę w "dorosłej" wersji. Do samodzielnego biegania z pchaczem Bułka będzie musiała jeszcze trochę podrosnąć, bo na razie ma tylko jeden tryb - cała naprzód, głowa szybciej niż nogi.
Niemniej przyhamowana postawiła pierwszy raz w życiu 5 kroków pod rząd (!!!) a nową wersją przemieszczania się jest zachwycona do tego stopnia, że musieliśmy od razu złożyć pchacz do pozycji panel, bo nie dało się jej powstrzymać przed kolejnymi próbami. Myślę, że w niedalekiej przyszłości zawojuje z nim całe mieszkanie.
A ja już teraz cieszę się kawą i spokojem bo Bułka siedzi jak zaklęta bawiąc się po cichutku przy panelu, która który ma same mechaniczne elementy (taka jakaś jestem niemuzykalna, że lubię niegrające zabawki.;)).

15 komentarzy:

  1. Mamy identyczny. Nie mniej jednak Mały toleruje go tylko w wersji "pchacz" :) Sam panel go nie nęci.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tam lubię jak coś gra, byle nie było to męczące granie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna zabawka dla maluszka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też zdecydowanie preferuję zabawki, które nie grają i nie piszczą w dodatku;)
    Zabawka wygląda naprawdę ciekawie chyba będę musiała też nad czymś takim się zastanowić.

    OdpowiedzUsuń
  5. suuuper, moze sciagniemy pomysl!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Taki pchacz chyba jest bardziej stabilny niż samochód-pchacz. My mamy takie właśnie autko i ono nie było zbyt stabilne gdy Fabian przy nim maszerował zanim nauczył się samodzielnie chodzić...

    OdpowiedzUsuń
  7. W domu mamy pchacza innej firmy, ale z tego mieliśmy okazję korzystać u znajomych. Bardzo podoba mi się wizualnie, ale jednak wolę jak coś tam brzdąka w tle. A radość malucha w czasie pchania i stawiania tych pierwszych kroków bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny pchacz :)super, że wzbudza takie zainteresowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja tez chyba niemuzykalna i w ogóle bez gustu, bo grającym zabawkom mam ochotę wyciągnąć baterie albo chowam je w kąt. szczęściem mamy takich bardzo mało! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. haha, chyba każda mama taka niemuzykalna, że wszelkie piszcząco-grające zabawki wysłałby najchętniej w kosmos ;) Po zdjęciach widać, że Bułeczka zachwycona :)

    Kurczę, wyskakuje mi komunikat, że masz wirusa na stronie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo lubię fisher price:)
    a Bułeczka duża dama:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy ona Wam tak urosła!!! szok!! :) Piękna jest :)
    FP ma fantastyczne zabawki!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mamy córki w podobnym wieku i też zastanawiam się nad nową zabawką, co to bym mogła chociaż obiad zjeść po powrocie z pracy =) Rozumiem, że z samego sklepu też Jesteś zadowolona (?)

    OdpowiedzUsuń