czwartek, 6 września 2012

Co ma bobas "TAM" "NA DOLE"?

Przebieram bobasa i opowiadam: wkładamy rączkę do rękawka, nóżkę do nogawki, czapeczkę na główkę. Przewijamy, zdejmujemy pieluszkę, myjmy pupę i yyyy... no właśnie. 
Teraz bobas ma 7 miesięcy i takie tematy jeszcze mogę zmilczeć ale chyba nie warto bo i tak w końcu wypłyną a do tego Bułka gotowa zacząć się zastanawiać w jakim celu ta damskościowa konspiracja.

Jakiś czas temu teściowa po przewinięciu bobasa zawyrokowała, że dobrze wytarty a "wszystkie fałdy" czyste. To mi dało do myślenia. Oczami wyobraźni zobaczyłam kilkuletnią Bułkę która mówi, że idzie myć "wszystkie fałdy". Albo, co gorsza, "TAM", "NA DOLE".  O w życiu! Postanowiłam odważnie podejść do tematu już teraz, żeby nazewnictwo osłuchało mi się na tyle, że kiedy Bułka zacznie więcej rozumieć, będzie brzmiało dla mnie naturalnie.
Bo jak na razie nie brzmi. Pochlebiam sobie, że taka jestem postępowa ale cały ten postęp w zetknięciu z niemowlęcymi genitaliami traci na rozpędzie.
Z racji wykonywanej pracy nie boję się głośno mówić penis, prącie, pochwa, wagina czy nawet mój znienawidzony srom (bo czegóż tu się sromać), wulwa, moszna, brać i wybrać. Tyle, że żadna z tych rzeczy nie rośnie przecież na małych, uroczych niemowlakach.

Pisia i sisia razem z ekipą siusiaka, siuraka i sisiaka sugerują tylko jedną funkcję, na ten moment w sam raz, ale docelowo się nie nadadzą. Coś jakby nazywać oko patrzakiem, rękę chwytakiem a nogi chodzidłami.

Cipka niby ok ale jakoś mi nie brzmi.

Wyszło mi, że Bułka najprawdopodobniej ma szparkę. Nie wiem jeszcze tego z całą pewnością, zobaczę jak się sprawdzi. Podoba mi się o tyle, że nawiązuje do kształtu, nie kojarzy się pejoratywnie, nie wywstydza, nie wymaga spuszczania wzroku.

Teraz wyglądam jakby mnie ciężka patologia dopadła: szparka, szparka, szparka, ćwiczę przed lustrem. I cieszę się, że Bułka niewiele z tego wszystkiego rozumie.

15 komentarzy:

  1. Mam ten sam problem. Wiesz, że miałam też o tym pisać i ot nie jeden raz...Ale jakoś tak nie wymyśliłam nic sensownego. No bo cipka jakoś mi nie siedzi. Psiocha, jak mawia sąsiadka, tym bardziej, Kurcze z chłopakiem miałabym łatwiej. Biologiczne nazwy niby ok, ale jakoś tak tez mi nie siedzą....Twardy orzech do zgryzienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest "pupcia" tak "na okrągło" i całościowo. Póki co wystarcza i przyjęło się również u Małej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mama mówiła "cipcia" :) Słyszałam też "pipcia" u małych dzieci - zdrobnione i bez pejoratywnego znaczenia.

    Gdzie pracujesz, jeśli mogę wiedzieć? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My póki co mówimy cipka po prostu i jakoś głębiej się nad tym nigdy nie zastanawiałam, tylko raz moja siostra mnie zaskoczyła kiedy przewijała Majkę i stwierdziła do niej, że teraz jej "muszelkę" wyczyści;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myslę, że najlepiej nie wymyślać tylko mówić..."pipka", "siusiak" i "pupa"

    OdpowiedzUsuń
  6. susiak, dzyndzelek, robaczek - mój syn ma :D

    OdpowiedzUsuń
  7. :) jejku ale przesmieszy post - wiem ze temat poważny ale styl pisania po prostu powalił mnie ze smiechu:) tez o tym myslalam przez chwilke ale tylko przez chwilke gdy sie maleństwo urodziło, bo mąż jakoś naturalnie nad faktem przeszedł do porządku dziennego i przy którejś z pierwszych kąpieli pochylona w zachwycie nad naszym wielkim cudem słyszę jak mąż tłumaczy córeczce "a teraz tatuś umyje ci pipke..." i jakos problem sam sie rozwiązał. U nas jest pipka a obsrana jest pupka:)

    OdpowiedzUsuń
  8. a my zdecydowaliśmy się na penisa. Igi uwielbia swojego, jak to mówi "peniska" i codziennie wita go rano (wita również stopy, pępek i pozostałe części ciała schowane w piżamie). lokalizuje także swoje jądra, co jest źle widziane przez niektórych. cóż.
    z drugiej strony będzie jednak cipka. bo zmieniamy postrzeganie tego słowa z pejoratywnej "cipy" na zwykłą "cipkę" zwykłego użytku ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny post! Tez sie nad tym zastanawialam, tak przyszlosciowo. Chyba jestem za "cipka". Po angielsku chyba "pussy". A tak swoja droga - jak nazywacie swoje? Bo to mnie tez troche zaczelo nurtowac, zwlaszcza po przeczytaniu Monologow waginy. Czy to juz zbyt osobiste i nie na miejscu pytanie? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. My mówimy cipunia i siusiak :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam dokładnie tak samo, ale stosuję jednak cipkę wymiennie z siuśką. :D Ćwiczenie czyni mistrza :D

    OdpowiedzUsuń
  12. hahaha :D śmieszno i pozytywnie, w sumie to ja się jeszcze nad tym nie zastanawiałam :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehehe, ja mówię "pipka" "szparka" mi nie pasuje. ;)
    A już wszelkie "muszelki" czy "różyczki" to jakis odlot, miesza dziecku w głowie totalnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie to było oczywiste od początku :) Dziewczynki mają "sikorki" :)

    W Poznaniu jest kawiarnia z toaletami odpowiednio dla "pSIKAWEK" i "pSIKOREK" :))))

    OdpowiedzUsuń