niedziela, 9 września 2012

Aniołeczek na wynos

Wczoraj z rana teściowa oznajmiła, że nie chce jej się straszliwie ale musi się zabrać za porządki. Już się bierze, tylko jeszcze zerknie na małego aniołeczka. Bo Bułka potrafi się skubana, dobrze zaprezentować przed rodziną.Tym razem też strzeliła uśmiech w swoim najlepszym stylu i uroczo zarechotała.
- Ona jest taka słodziutka - zachwycała się teściowa - bardzo grzeczna! Tobie to dobrze, że masz takie spokojne dziecko!
Nagle zdałam sobie sprawę z fantastycznego potencjału tkwiącego w sytuacji.
- Ja wszystko posprzątam a mama niech się pobawi chwilkę z aniołkiem - zaproponowałam obłudnie.
Zanim zdążyła zareagować wetknęłam jej Bułkę i rzuciłam się zachwycona w wir sprzątania, bo mieszkanie zdecydowanie dojrzało do gruntownych porządków.
Poodkurzałam.
Następnie zabrałam się za kuchnię. Pucuję, szoruję, teściowa zaczyna kruszeć: ależ ty żywiutka, nie można cię ani na chwilę spuścić z oka.
Nic nie słyszę, sprzątam. Kuchnia nabiera połysku a ja przenoszę się dalej.
Chwilę spokojnie nie uleżysz! Taki żywczyk!
Ze ścierką w garści i promiennym uśmiechem wychylam się z szorowanego właśnie kibelka. Moje słoneczko - ćwierkam do Bułki, Bułka obdarza mnie zaślinionym uśmiechem - ukochany maluszek, ale jest grzeczniutka, prawda? Nie czekając na odpowiedź chowam się z powrotem.
Co teraz porobimy? - w głosie teściowej zaczyna przebijać lekkie zniecierpliwienie, Bułka w szampańskim nastroju dokazuje w najlepsze, właśnie przypomniała sobie zabawę w wyrzucanie grzechotki.
Nic nie słyszę. Sprzątam. Sprzątanie jest zasadniczym celem mojej egzystencji.
Teściowa postanawia działać bardziej wprost:
Może teraz ty odpocznij a ja posprzątam? Chyba słabo spałaś w nocy?
Nie trzeba, wcale nie jestem zmęczona. Mama się spokojnie kawki napije* a ja już się wszystkim zajmę - przerzucamy się uprzejmościami.
Zabieram się za łazienkę. 
Babcia poszłaby do toalety ale jak cię odłożę będziesz płakać - zastanawia się teściowa bezradnie. Odkłada do kojca Bułkę, która faktycznie od razu zaczyna skwierczeć. 
Niedawno jadła, ma sucho. Ona chyba jest zmęczona - konstatuje teściowa.
Chyba tak - potwierdzam - i może trochę się jej nudzi - perfidnie atakuję teściową jej własną bronią.
Trzeba by ją zabrać na spacer - sugeruje teściowa.
Dobry pomysł, to ja w tym czasie skończę łazienkę, umyję podłogi, zrobię pranie i przygotuję jakiś obiad - upajam się rolą słodkiej idiotki - już idę pomóc mamie wynieść wózek.
Jakbyś się denerwowała to dzwoń, zaraz wrócimy, nie będziemy odchodzić daleko - nie rezygnuje teściowa.
Ależ skąd, ależ skąd! Bułeczka jest w najlepszych rękach!
Macham im na pożegnanie i wracam do porządków.

Po dwóch godzinach mieszkanie lśni, ryż na parze ugotowany, sos przygotowany, warzywa czekają pokrojone na swoją kolej do woka a ja wykąpana dopijam herbatę (gorącą herbatę!). Stęskniona Bułeczka ląduje w moich stęsknionych ramionach a ja "kątem ucha" słyszę zza drzwi głos teścia - No widzisz, jednego dnia byś z nią nie wytrzymała.

Ale to jeszcze nie koniec historii.
Bo dzisiaj teściowa popatrzyła na mnie ze zrozumieniem i sama z siebie zaproponowała, że weźmie aniołeczka na wynos.

* picie kawki z Bułką nosi znamiona sportu ekstremalnego

20 komentarzy:

  1. No po prostu genialnie to rozegrałaś :D chylę czoła spryciaro ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. swietny tekst! I tak podziwiam, ze jakos dajesz rade mieszkajac z tesciami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha, jak zwykle tekst w swietnym stylu! Oj tak, nasza Zosia to tez niby taka ładna slodziutka i grzeczniutka ale nadrabia w nocy diabełek i postanowiła poprzeszkadzać nam w spaniu, a potem w dzień udaje, że taka ułożona i milutka jest!!

    OdpowiedzUsuń
  4. nie ma to jak załatwić teściową jej własną bronią ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. :) :)
    Hihihihi - a tak się śmieję, nieco tylko diabolicznie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. rewelacja, teraz Cię teściówka doceni:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Hah, wszystko tak fajnie wygląda, jak się patrzy z daleka. Pięknie to wszystko rozegrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie jest stale powtarzający się scenariusz- ja sobie zaparzę kawę, Miś się budzi/zaczyna się nudzić/ koniecznie potrzebuje mamy. A kawę sobie parzę zawsze po zrobieniu miliona innych ważnych rzeczy, na koniec na odpoczynek ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne! Od dziś mówię Ci per Miszczyni :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  10. :) prędko Cię "mamusia" teraz nie skrytykuje :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bosko to rozegrałaś :) Sprzątanie bez jęków dziecka to prawie odpoczynek ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. hahaha :D fajnie napisane :D uśmiechałam się do monitora ;) to prawda że nawet przy grzecznych dzieciach jest co robić :D

    OdpowiedzUsuń
  13. rewelacyjna rozgrywka!!!!!!!!!!!! ale się uśmiałam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mistrzostwo! I super opisane-bardzo lubie twoj styl!

    OdpowiedzUsuń
  15. Rewelacja! Chylę czoła :)
    Hahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudo!! Tak trzymaj! Podoba mi się to! I humor mam lepszy jakoś jak sobie poczytałam :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Powinnaś mieć swoją stronę w jakiejś gazecie. Ubawiłam się po pachy tym jak załatwiłaś teściową =)

    OdpowiedzUsuń