wtorek, 28 sierpnia 2012

Nosi mnie

Jestem typem który długo w miejscu nie usiedzi. Co innego Dumny Ojciec, który ma raczej naturę ukwiała - jak koniecznie trzeba to przelezie z miejsca na miejsce ale bez entuzjazmu. Wszędzie mu dobrze. Lub, doprecyzowując, wszędzie gdzie można jeździć na deskorolce i uprawiać freestyle slalom na rolkach (albo chociaż narzekać, że krzywo i jeździć się właśnie wcale nie da ;)).
A mnie nosi.
Dziś wyjrzałam przez okno, słonko świeciło, niebo szafirowe i pomyślałam, że pojechałabym nad morze. Nigdzie jeszcze nie byliśmy w tym roku. Już popędziłam sprawdzać temperaturę wody w Bałtyku (zachęcająca, 20C) kiedy Dumny Ojciec tradycyjnie mnie zgasił na wszystkich polach: ekonomicznym (bo trochę cienko się zrobiło), urlopowym (bo wolnego nie dostanie), praktycznym (bo Bułka nie usiedzi tyle czasu w samochodzie) i tradycyjnym (bo mu się nie chce).
To może zimą? - nie rezygnowałam
O nie, zimą nad morze to nawet podwójne nie (woda zimna, kąpać się nie jest prosto a poza kąpielami morze dla Dumnego Ojca wielkich zalet nie przedstawia). Może w góry?
Zatem w góry! Tylko kiedy? Jesienią nie da rady. Zimą w górach pełno jest ludzi, dzień krótki, kwatery drogie a chodniki pokryte gomołami śniegu. Do lata nie doczekam.

I tak metodą kolejnych przybliżeń zdecydowaliśmy się na góry w kwietniu.
Teraz siedzę pochłonięta planowaniem tras. A do kwietnia jeszcze tak daleko.

13 komentarzy:

  1. Tez ostatnio na pomysl o morzu uslyszalam "nie chce mi sie", a mozliwosci byly oj byly. Mnie prawie szlag trafil, bo mi sie musi wszystko chciec...

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja taka niezdecydowana. bywam ukwiałem (cudowne określenie, kradnę), ale często mnie nosi. najgorzej, gdy z moją druga połową zgodnie falujemy czułkami, czy co tam ukwiały miały na szczycie. najczęściej jednak kopiemy się w tyłki i ruszamy w drogę. u nas chwilowo tylko weekendy wchodzą w grę.
    Bobas taka anty-samochodowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie do końca anty ale ma obniżoną tolerancję: pierwsza godzina, dwie przechodzą bezproblemowo a potem bobas zaczyna koncertować. Przestaje po przerwie ale dosłownie na chwilę, czas między przerwami za każdym razem się skraca, więc dłuższe trasy nieźle szarpią wszystkim nerwy.

      Usuń
  3. A o Irlandii pomyslalas? Moze w koncu sie jakiejs bed sofy dorobimy ;D zaraz idziemy z Tus malowac krzesla :) bedzie na czym siedziec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj myślałam, myślałam, zwłaszcza jak sobie pooglądałam Twoje fotki :)
      Teraz niestety trzeba "przydziadować" żeby jak najszybciej wynieść się na swoje ale za 2 lata, kto wie? :)

      Usuń
  4. Sporo czasu ale za to możesz spokojnie sobie poplanować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niech Cię nosi chociaż planowo, i oby te plany się urzeczywistniły

    OdpowiedzUsuń
  6. To przyjemnego i wyczekanego wyjazdu ;) Mój na szczęście typ jedziemy, zróbmy coś, więc tego problemu nie ma. Gorzej, że przeprowadzka, ciąża, to z kasą może być gorzej, ale poza tym zgodne działamy :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zobaczysz szybko do kwietnia zleci i będą wymarzone góry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A może zamiast planować wspólnie zaplanuj sama wyjazd-niespodziankę? :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. my zrobiliśmy sobie wypad nad morze w zimie jak byłam w ciąży. MASAKRA! Nie wiedziałam, że nad morzem jest tak okropnie zimno w lutym!!! wszystko zamknięte, jedna restauracja czynna gdzie można było cos zjeść...choć Nasz wyjazd udany.. to raczej nie polecam morza w zimie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam te koroneczki z lodu :)
      I kiedy po sztormie zielsko jest pokryte warstwą lodu, wygląda jak z bajki :)
      W kwietniu w górach też pustki i śnieg jeszcze leży ale my tak lubimy: stuptuty na buty i do przodu.
      Jeśli ja będę nosić Bułkę to chyba i w raki zainwestuję.

      Usuń