poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Bobas się nie oszczędza

Bobas pełza jak żółw. Kiedy się na nią patrzy w żółwio - ślimaczym, przesuwa się o centymetry. Jednak wystarczy na chwilkę spuścić ją z oka, dosłownie na sekundę, żeby przekonać się ile energii tkwi w tym miękkim różowym ciałku. 
Bo jeżeli chodzi o szybkość, bobas bywa jak gepard.
Jak koza zje co się nawinie, zwłaszcza paprochy. 
Jak chomik upcha na potem pod polikiem albo, mniej ortodoksyjnie, pod szyją.
Za trawą przepada jak krowa tylko technikę ma trochę inną: widzi, piszczy, turla się z zawrotną szybkością, wyrywa pełne garście i wcina. A my naiwni myśleliśmy, że z problemem trawy przyjdzie nam się konfrontować najwcześniej w gimnazjum.
Jak sroka nie przepuści żadnej błyskotce.
Z niszczycielskich skłonności wypisz wymaluj diabeł tasmański.

Zastanawiam się czym byłam taka zmęczona kiedy bobas tylko jadł, spał i robił kupy. 
I jak przeżyję raczkowanie i bieganie.

16 komentarzy:

  1. haha znow sie usmialam przy twoim poscie;) no ja teraz wlasnie korzystam z pelnych 'wakacji':) Zosia pobawi sie na lezaczku, zje i drzemie i tak w kołko ale latac za nia nie trzeba - pelny relaks:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczkowanie i bieganie to pikuś w porównaniu do pytań. A dlaczego, a po co, a kiedy ... i od początku. ja myślałam, że tak tylko w komediach jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas jest podobnie. Najlepsze są kartki papieru, gazety, ulotki, koci ogon, kapciuchy śmierdziuchy i inne...A spróbuj tylko zabrać Bobasowy skarb...oj biada ci, biada;)

    OdpowiedzUsuń
  4. bieganie jest cudowne ! tupot małych stópek jest cudowny !

    OdpowiedzUsuń
  5. Też się nad tym zastanawiam po dziś dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja jestem zdziwiona czym się męczyłam, teraz dopiero zaczyna się hardkor:D

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe też nie wiem jak to wytrzymam, maluchy nam rosną strasznie szybko i coraz sprytniejsze są :) Świetnie uchwyciłaś na zdjęciu swojego małego diabełka tasmańskiego :)no i problem z trawą w tym wieku - też bym się nie spodziewała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Im bobasy starsze tym fajniejsze, a mamy bardziej zmęczone ale w moim przypadku też bardziej spełnione. I Wam tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  9. A każda mama tylko czeka:
    -na pierwsze pełzanie
    -siadanie
    -raczkowanie
    -stawanie
    -pierwsze samodzielne kroki....
    A potem jednak tęskni do leżącego spokoju! :)

    Ale jednak uważam, że moje dziecko jest dużo fajniejsze jak raczkuje. Trzeba bardziej pilnować, tylko że w zamian da się z nim dogadać trochę bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. raczkowanie to nic, pisanie mazakami po ciele, rozwalanie mąki itd to dopiero jest jazda :D

    OdpowiedzUsuń
  11. najciekawiej jest jak zaczyna wstawać łapiąc np. za krzesło; asysta non stop :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ojej..to moze byc bardziej meczaco niz teraz??:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. dzieki dziewczyny za zbiorowe pocieszanie:)

      Usuń
  13. im dalej w bobasowy las, tym smieszniej i fajniej. moim zdaniem. nie ciężej, bo się przyzwyczajamy - tylko inaczej, inne wyzwania. raczkowanie i chodzenie są bombowe!
    storage paprochów w fałdce pod podbródkiem? alez moja droga, toż to najlepsza portmonetka na drobiazgi. Igi też używał. etap paprocvhowy nie minął aż do roku, a nawet nieco po... wtedy młody podawał nam uprzejmie prawdziwe i wyimaginowane "fafoły" i namawiał do konsumpcji. to bardzo surrealistyczne, zostać nakarmioną... dziurką z kanapy. ale nie niemozliwe, jak sie okazuje.
    nasz trawy nie żarł, ale kocie kłaczyska z dziką radością. może podejdzie do trawy konwencjonalnie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ora też kozią modą trawę i siano uwielbia pasjami :D

    Przeżyjesz. Parę zawałów pod hasłem "czy to co masz w paszczy to zaginiony sucharek czy wpół-zdechła-osa?" jeszcze żadnej matki nie utrupiło ;)

    OdpowiedzUsuń