czwartek, 12 lipca 2012

"Łysa matka w pięciu prostych krokach"

Ostatnie dni upływają nam pod znakiem małej motoryki, którą bobas odkrył i radośnie wciela w życie. Trening przynosi nie byle jakie rezultaty. W pewnych kwestiach bobas zasłużył sobie na czarny pas. Mógłby nawet napisać poradnik. Brzmiałoby to jakoś tak:

Podręcznik walki z owłosieniem: "Łysa matka w pięciu prostych krokach"
Włosy matki wchodzą ci do oczu przy karmieniu? Łaskoczą w brzuszek przy zabawie? Ich pielęgnacja pochłania cenne chwile, które mógłbyś spokojnie przesiedzieć na rękach?
Pozbądź się ich raz na zawsze stosując naszą niezwykłą metodę pięciu kroków:

Krok pierwszy - na czarną panterę: machasz aż ręka rozczapierzonymi palcami zaczepi upragnioną zdobycz. Jeśli refleks pozwoli, obejmujesz kciukiem i trzymasz. A teraz ciągnij.
Uproszczona technika, dobra dla początkujących, najlepiej się sprawdza przy związanych włosach. Celuj powyżej gumki.

Krok drugi - w stylu kobry: szybkie, mocne i precyzyjne ataki po linii prostej. Celujesz, chwytasz, nie puszczasz. Jeśli trzyma gardę, spróbuj zmyłki drugą ręką.
Pozbawiona finezji ale niezwykle skuteczna. Wypróbuj też przy łapaniu za oko.

Krok trzeci - na tajską tancerkę: wykonujesz całą dłonią ruchy jak przy nawijaniu nici. Flegmatycznie i systematycznie podchodzisz ofiarę, pamiętaj, nie ciągnij dopóki się dobrze nie wczepisz.
Pozwala skalpować wydajniej. Idealna jeśli masz czas na rozplanowanie akcji.

Krok czwarty - na Ojca Chrzestnego: wyobraź sobie, że pukasz w stół. A teraz połącz ten ruch z techniką tajskiej tancerki.
Brawo, teraz możesz już ciągnąć za naprawdę krótkie włosy! Bądź kreatywny. Może twój tata albo dziadek ma brodę?

Krok piąty - na szefa kuchni: skoncentruj się na kciuku i palcu wskazującym. Zamknij je w kółeczko chwytając włosy między opuszki.
Technika trudna, wymagająca finezji i koncentracji. Na początek wypróbuj na śpiącej matce. Nie bardzo wydajna, pozwala wyrywać pojedyncze włosy, ale za to w pięknym stylu. Nie spiesz się, pamiętaj, cierpliwy palcem dół wykopie.

15 komentarzy:

  1. dobre! jak siedomyslam i mnie ta przyjemnsc czeka!!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas to samo! Ja się jeszcze jakoś bronie ale jak Fabian dopada do Emilki to naprawdę wyrywa jej cała garść włosów!

    OdpowiedzUsuń
  3. buhahaha! rozbawiłyscie mnie do łez! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :D Nie wiem jak, nie wiem kiedy ale Majka na pewno ten poradnik przeczytała, ba!nauczyła się go na pamięć i stosuje ciągle, wręcz mistrzostwo osiągnęła w tej dziedzinie;)Oprócz tego stosuje jeszcze jeden chwyt na jastrzębia - chwyta swoim dziobem włosy matki w locie i za nic puścić nie chce;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha boska jest Twa wyobraźnia Matko Bobasowa ;) choć w sumie wyobraźnia Bobasa, bo to on to wszystko wyczynia, Matka tylko opisała :D

    OdpowiedzUsuń
  6. :) Dobre!!! Niestety najgorsze jest to,że z czasem życie i bobas dopisze pewnie jeszcze parę sposobów. Mój młody ma prawie dwa lata a dalej walczy z moimi włosami ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahahahaha :D rewelacyjny poradnik! ;) tak jak i Agę - mnie też to czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. popłakałam się :D
    dziękuję, tego dziś potrzebowałam
    ezme

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie napisane!
    Uśmiałam się!

    OdpowiedzUsuń
  10. rozbawiła mnie ta opowiesc o włosach az mezowi dałam poczytac i sie tez posmiał hehe ... pozdrawiam ciepluteńko ... jedyne wyjscie ogolic sie na łyso hehe oczywiście zartuje

    OdpowiedzUsuń
  11. dobre :D fajny tekst, trafił w moje poczucie humoru ;D Mój Filip też zna go na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muhahahaha! Orka chyba czytała ten poradnik :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej! Jak to się cudnie dobrze czyta! Uśmiałam się do łez :) A takie życiowe!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń