środa, 25 lipca 2012

"Wildflowers, wild herbs!"*

Dumny Ojciec zadziałał strategicznie (chociaż najprawdopodobniej nie z wyrachowania): wczoraj, wracając z pracy, uzbierał dla mnie bukiet. O taki:
Bukiet stoi, cieszy oczy i zapewnia Dumnemu Ojcu immunitet w przypadku drobnych wkroczeń. Przyjemne z pożytecznym. I ładnym :).

* tak się o tego typu chabaziach wyrażał jeden z naszych profesorów: "Bo tutaj mamy, widzicie państwo wildflowers, wild herbs"


13 komentarzy:

  1. mężczyzna zrywający kwiaty dla swej kobiety!
    nie do ogarnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. No! I mój mąż powinien się nauczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój mąż jest fanem kwiaciarni. Może dlatego,że mieszkamy w bloku :/ Chcę domu! No i bukietu takiego również.

    OdpowiedzUsuń
  4. No, no, no :) Coś pięknego!

    OdpowiedzUsuń
  5. W takiej sytuacji chyba wszystkie wykroczenia są anulowane =)

    OdpowiedzUsuń
  6. prześliczne chabazie. urocze zdjęcie! też chcę taki wiecheć!

    OdpowiedzUsuń
  7. O jaaa!! Ale romantyk z niego :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Romantyczny mężczyzna, gdzie się takich spotyka? :P

    OdpowiedzUsuń
  9. taki mąż to rodzynek. do pozazdroszczenia!

    OdpowiedzUsuń