wtorek, 31 lipca 2012

Sik schwytany


Umyliśmy bobasa, nakleiliśmy woreczek, nakarmiłam i położyłam spać. Bobas odespał drzemkę i obudził się  w świetnym nastroju ale z pustym woreczkiem. Zbliżał się czas odklejania (woreczek przykleja się na godzinę), trzeba było zadziałać. Wtedy wkroczył Dumny Ojciec, który nalał wody do wanny i zamoczył bobasowi stopy. Pomogło znakomicie!
Na szczęście drogocenny słoiczek można przechować w lodówce do 24h więc nie trzeba się zasadzać na pierwsze poranne siuśki, o których zresztą trudno mówić u niemowlaków, siusiających bez najmniejszych oporów o każdej porze dnia i nocy.

Dzisiaj rano bobas podjadł o 5 a o 7 z minutami karnie dał się skłuć. Wyniki jutro.

9 komentarzy:

  1. Gratulacje!:) my też moczymy nogi do sikanka :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też dziś o 5:00 miałam pobudkę ;)
    Trzymam kciuki za dobre wyniki badań!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że się udało! Mam nadzieję, ze wyniki będą OK.
    My Emilkę stawialiśmy na bosaka w chłodnej wannie gdy trzeba było łapać siuśki ;) Pomysł z postawieniem w wodzie chyba jednak lepszy - gratuluję tacie pomysłowości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze ze o tym napisalas bo nie wiedzialabym jak na pezyszlosc łapac siki:) trzyam kciuki za wyniki

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomyslowe! Ja tez trzymam co tylko sie da za bobasowe wyniki. Na pewno bedzie ok. Jesli bobas zwawy i zadowolony z zycia to najwyrazniej taka jego chuda uroda (szczesciara! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas ostatnio woreczek sam się zapełnił bez żadnych podchodów ale pewnie nie zawsze będziemy mieli takiego farta dlatego Wasz pomysł zdecydowanie warty zapamiętania:)

    OdpowiedzUsuń
  7. to tak się łapie siury? fascynujące!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kładę tyłkiem na chłodnym podłożu i też pomaga, nigdy jeszcze nie musiałam długo czekac na siuśki. :)

    OdpowiedzUsuń