wtorek, 3 lipca 2012

O serduchu i leżeniu na brzuchu

Jakiś czas temu neurolog wysłuchała, że bobas szumi serduszkiem. Pediatra potwierdziła i skierowała do kardiologa. Kardiolog zrobił EKG i powiedział, że na wystawę się nie nadaje. Zapisał na echo. Od tego czasu na przemian starałam się o tym nie myśleć i gryzłam paznokcie. 
Dzisiaj zabraliśmy bobasa do przychodni. Siedzieliśmy w poczekalni z bobasem ugotowanym na miękko rozlanym po tatowych kolanach, spoconym i za bardzo zmęczonym na marudzenie. Kiedy weszliśmy do chłodnego gabinetu od razu robiło lepiej. Po zdjęciu bodziaka, bobas zadowolony wyciągnął się na kozetce, a kiedy kardiolog posmarował ją chłodnym żelem bobas poczuł się tak komfortowo, że przyciął komara. Przespała większą część badania, budziła się tylko, kiedy lekarz puszczał bicie serca przez głośnik. Łypała okiem a upewniwszy się, że rodzice trwają na posterunku wracała do błogiej drzemki. 
Wróciliśmy ze zrelaksowanym bobasem i dobrymi wiadomościami: bobas ma niedomykalność zastawek mitralnej i trójdzielnej ale wykluczono wadę przeciekową serca.
Kolejny czarny scenariusz się nie sprawdził. Bobas ze wszystkich prognozowanych wad, zespołów i innych klątw wyszedł obronną łapką. Kamień z serca.

A teraz o brzuchu. Jak już kiedyś tam pisałam, bobas bardzo sprawnie przekręca się na brzuszek. Z przekręcaniem się na plecki idzie gorzej, jeśli w ogóle. Teraz biedny bobas, a my razem z nim, padł ofiarą takiego stanu rzeczy. Na początku to była zabawa typu: "ja na brzuszek, ty mnie na plecki, ja na brzuszek...". Niestety ostatnio kompletnie straciła nad tym kontrolę. Z fazy radosnej zabawy bobas płynnie przechodzi w fazę kompulsywnego turlania. Niezależnie od tego jak bardzo jest zmęczona i jak bardzo nie ma ochoty leżeć na brzuszku i tak się na niego przekręci. I piszczy. Przekręca się nawet przez sen po czym budzi się wściekła i zapłakana. W związku z tym ostatnio dni i noce upływają nam na turlaniu smutnym bobasem a jedynym sposobem na jaki wpadłam, zapewniającym bobasowi spokojny sen jest podklinowanie jej poduszką (a trzeba zaznaczyć, że przy tych temperaturach nie jest to sposób optymalny). Poratujecie radą?

19 komentarzy:

  1. super że badania wyszły pomyślnie :)

    moje dziecko miało taki czas że przez sen się kręcił na brzuch i od razu głową w górę i jek. poleciałam do neurologa z tym bo się bałam że to napięcie, ale dowiedziałam się że "niektóre dzieci tak mają" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedyna rada: wydłużać czas leżenia i wycia na tym brzuchu.
    Nie przekręcać od razu, bo się Bobas sam nie nauczy. Przykre to ale konieczne, też przez to przechodziłam. Bobasowi się utrwalą złe nawyki obracania przez was i trudniej będzie się później nauczyć poprawnie, samodzielnie to robić.

    No i bardzo dobrze że badania wyszły ok, przy serduszku to jednak stres nie wiedzieć co i jak. A jak wiadomo, że dobrze - to dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że czarny scenariusz się nie sprawdził! Co do turlania to do głowy przychodzi mi tylko podany przez Ciebie sposób z poduszką :|

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam pomysłu, nie poratuję więc, ale bardzo się cieszę, że bobas ma obronną rączkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. jakie to szczęście mieć zdrowego bobasa :) turlanie płaczliwe, jak wszystko - minie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że właśnie na to liczę :)

      Usuń
  6. Bardzo się cieszę, że wszystko ok z Bobasowym serduchem :) Co jak co, ale zdrowie najważniejsze :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Miłka, jak dobrze to przeczytać :) A Twoja odlotowa lekarka coś powiedziała na to turlanie? Albo może pokaż jakiemuś rehabilitantowi małą? Jak nie chcę bulić za neurologa to męczą naszą rehabilitantkę o postawy i ruchy swoich dzieciaków, tańsza jest, a zna się na tym świetnie. Jak chcesz kontakt to Ci podam, dojeżdża do domu. Zresztą wkleję Ci tu link, Agnieszka Adameczek, współpracuje na stałe z neurolog z CZD (moich dzieciaków neurolog) http://www.rehabilitacja-ruchowa.pl/o-nas.php Może są jakieś ćwiczenia pomocne przy wykorzenieniu turlania niekontrolowanego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsultowałam się ze znajomą rehabilitantką i podobno tak bywa a potem przechodzi.
      Dzięki za namiary na p. Agnieszkę dobrze mieć sprawdzonych specjalistów :).

      Usuń
  8. z sercem uff, z turlaniem - moze cos innego niz poduszka, moze recznik lub dwa - podlozone tak, by podtrzymywaly Bobasa w strategicznych miejscach, ale mialy jak namniej stycznosci z bobasowym ciałkiem?poduszka grzeje jak diabli...

    OdpowiedzUsuń
  9. Myśmy klinowali ręcznikiem zwiniętym w rulon ;)
    I cieszę się, że badania nic groźnego nie wykazały.

    OdpowiedzUsuń
  10. super, że wszystko u Was dobrze. Wiem, jaka to ulga. U nas tak samo z turlaniem, nawet w nocy, też daję poduszkę, dziś spróbuję z ręcznikiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam niedomykalność lewej komory zastawki mitralnej i zawsze osłuchowo wychodzę nie najlepiej, ale w związku z tym, że mój pierwszy kardiolog olał sprawę doszło do arytmii. Najważniejsze, że nie jest to żadna wada.
    Z turlaniem nie bardzo potrafie pomóc. Też jesteśmy na tym etapie i są niekiedy nerwy, ale w nocy się to nie zdarza, jak narazie tylko na bok więc mam nadzieję, że ktoś jednak posłuży się tu czymś sprawdzonym, albo przy okazji podpytaj lekarza.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie też się lewa komora nie domyka, widzę, ze nas tu z tym wiele;) Ogólnie da się z tym żyć bez problemu, tak naprawdę leczyć się na to jakoś szczególnie nigdy nie musiałam tylko co jakiś czas na kontrolę muszę się wybierać:)I czasami to moje serducho z rytmu się wybija co powoduje głupie uczucie bo człowiek siedzi a czuje się jakby przed chwilą biegał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypadanie mitralnej bobas ma po mamie (a ja z kolei po moim tacie) więc z tym się liczyliśmy od początku. Bardziej martwi mnie ta trójdzielna i związany z nią "oszczędny tryb życia". Ale to na szczęście nic w porównaniu z tym co mogło być, więc grzechem byłoby narzekać :).

      Co do kołatania to faktycznie, siedzi się spokojnie a wrażenia jak po Wielkiej Pardubickiej ;). Podobno można na to brać betablokery ale się nie skusiłam.

      Usuń
  13. Miałam zajęcia z fizjoterapeutą od wcześniaków i bobasów i polecała nam takiego mini rogala jak dla kobiet w ciąży. Podobno są lepsze niż klin, bo dziecko ma większą swobodę i są genialne jeśli np. rodzic nie ma pewności, że po jedzeniu dziecku dobrze się odbiło, bo wtedy leży w bezpiecznej pozycji. Takiego rogala można kupić lub samodzielnie zwinąć z cienkiego kocyka. Wsadza się między nóżki i przed brzuszek.

    Tu znajdziesz gotowego takiego rogala:
    http://gattino.pl/pl/1300-gniazdo-dla-wczesniaka-baloniki-13-x-85.html
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki dobra kobieto :)
      niezwłocznie przetestuję rogala ręcznikowego.

      Usuń
  14. Szybko minie ten etap mój też tak robił i trwało to około tygodnia
    Isem

    OdpowiedzUsuń
  15. Może to zabrzmi dziwnie, ale ciesz się, że Twoja malutka się turla na potęgę. Mój synuś nie turlał się długo, zaczął się kłaść na brzuszek jak miał 8 miesięcy, ma prawie 13 i dopiero nauczył się wstawać w łóżeczku. Od 4go m.ż. jest rehabilitowany i do tego ma chore serduszko, we wrześniu się okaże czy operacja czy co dalej.
    Także się ciesz :) Masz z czego :) A ja pozdrawiam serdecznie i ślę dobre myśli :)

    OdpowiedzUsuń