czwartek, 21 czerwca 2012

Pączek - Zajączek i ciemna strona mocy

Zawsze miałam się za raczej racjonalną osobę. A teraz wychodzi, że przy dziecku tracę zdrowy rozsądek i to w sposób, którego zupełnie nie pojmuję: z niewiadomej przyczyny przy bobasie zaczynam rymować. Nie ma Pączka, jest Pączek - Zajączek, Guła - Buła (Gu-ła to ulubiony odgłos wydawany przez bobasa), Wafelek - Karmelek - Wróbelek.
Do tego wyśpiewuję infantylne treści na melodie letnich i biesiadnych hitów, ostatnich 20 sezonów. Oczywiście na bieżąco rymując w najlepszym częstochowskim stylu. 
Wygodnie by się było pocieszać, że to ze względu na bobasową rozrywkę, ale okrutna prawda jest taka, że bobas cieszy się i chichocze nawet kiedy mu z odpowiednią intonacją relacjonować notowania giełdowe. Wychodzi więc na to, że ten zajmujący sporą część dnia, rymowany monolog o sprawach prostych, z przyśpiewkami, realizuje jakieś moje potrzeby, o których wolałabym chyba nie wiedzieć. 
Zgroza. Ciemna strona mocy. Albo jeszcze gorzej - kolorowa jak Lato z Radiem.

6 komentarzy:

  1. Zawsze to jakaś rozrywka:D Podobno ludzie całe życie mają na to żeby odkrywać swoje talenty, może teraz Twój się ujawnia;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe :D a u mnie dziś była sąsiadka z dołu i powiedziała, że nie raz słyszy jak śpiewam Wojtusiowi :D ale się mi wstyd zrobiło!! ale cóż poradzić - im głośniej się drę, tym syna łatwiej uspokoić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miłka, weź się nie przejmuj,
    dla bobasa codziennie rymuj.
    Niech w głos się śmieje,
    kiedy mu mama mruczy, śpiewa, pieje;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja znowu mówię do mojej Natalki sepleniąc, typu maluśka moja Natuśka, raczej nie powinnam tak robić, bo zamiast ona uczyć się ode mnie mówić czysto po polsku, to ja Natalkę naśladuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. mój mąż mawia do naszego dziecka "Wanda Panda" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda rozrywka mile widziana - tworzenie rymów też ;)

    OdpowiedzUsuń