piątek, 15 czerwca 2012

O próbie marchwiowej i dietetycznej desperacji


Jakiś czas temu, za radą naszej pediatry, podjęliśmy pierwsze, nieśmiałe próby rozszerzenia bobasowej diety. Przygotowaliśmy się jak na wojnę. Komisyjnie wybrany kawałek starej marchewki gotował się w wodzie źródlanej a my staliśmy wpatrzeni w garnek, przejęci jak gapie na "Lekcji anatomii doktora Tulpa" i dziubaliśmy ją co chwilę widelcem, żeby sprawdzić, czy to już. Bobasa przyodzialiśmy w płaszcz przeciwmarchwiowy czyli śliniak z rękawkami, usadziliśmy (czy raczej ułożyliśmy) w leżaczku a ja, jak najwyższa kapłanka Bóstwa Wszelkich Warzyw wniosłam gwóźdź programu. 
Nie wiem na co liczyłam. Może na to, że bobas chociaż częściowo podzieli mój zapał do rozszerzania diety? Początkowo nawet podzielał, ale entuzjazm osłabł kiedy przyszło do jedzenia. "Mamo, to jest wyjątkowo podłe w smaku! Co ty mi dajesz, weź się opanuj!" mówiła bobasowa mina. Po drugim lizie bobas zrobił rozpaczliwą podkówkę i ogłosił koniec jedzenia. Temat marchwi na razie pozostaje otwarty.

Gabrysia 4,5 miesiąca
 Jeszcze gorzej wygląda kwestia mojej diety a raczej pokornego jej znoszenia. Brakuje mi przypraw, czosnku, cebuli, chili, harrisy. Brakuje mi też jajek i mleka, ale nie tak bardzo, jak odrobiny smaku. Bo uwielbiam przyprawione, aromatyczne, pikantne jedzenie a od 4 miesięcy głównie dostarczam sobie kalorii i mikroelementów. Jeszcze 3 tygodnie temu dawałam radę ale teraz zaczynam pękać. Spróbowałam trochę przyprawić, tak na próbę i to był błąd, a nawet podwójny błąd bo nie dość, że bobas mało nie odfrunął to jeszcze obudził się we mnie pęd do normalnego jedzenia, który nie daje mi żyć.
Jedyne co mnie trzyma przy życiu to "pizza laktacja" czyli pizza z sosem pomidorowym z bazylią, serem kozim, kukurydzą i oliwkami, ostatnio goszcząca na moim stole co najmniej raz w tygodniu.
Miłka 4,5 miesiąca

18 komentarzy:

  1. :) ale podobieństwo !

    no nie zazdroszczę diety ani trochę :( ale chyba większość dzieci się tak krzywi na początku - trzeba próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. no zabrakło tego uszochronu troszkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na szczęście z dietą laktacyjną nie jest źle wszystko czego próbuje przechodzi bez większych ekscesów. Początkowe kolki zniknęły i teraz bez problemu mogę jeść smażone, przyprawione a nawet truskawki;) Jedynie jeszcze przed spróbowaniem czosnku i cebuli mam opory.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobieństwo ogromne :) Co do rozszerzania diety Małej może posmakuje jej coś innego niż marchewka np. jabłko :) Nie ma co się poddawać :) Emilka przy pierwszym jedzeniu też pluła i w sumie więcej jedzonka było na niej niż w niej ;) Fabian natomiast przy pierwszym posiłku niemlecznym wsuwał tak jakby to wcale nie był jego pierwszy posiłek ku naszemu ogólnemu zdziwieniu :) Oczywiście prawie się przy tym nie pobrudził :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kopie z Was - piękne bobasy :) A pizza wygląda na pyszną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. takie same dzióbki :)
    u nas odbyło się bez jakichkolwiek problemów, cokolwiek daję Emilii je aż się jej uszy trzęsą.

    OdpowiedzUsuń
  7. ale że co? bobas dostaje kolek od przypraw? dziwne

    powodzenia w rozszerzaniu, my zaczęliśmy ok 6 miesiąca i do ósmego młody zjadał po kilka łyżeczek

    OdpowiedzUsuń
  8. Próbuj powoli z przyprawami. Stopniowo oswajaj Bobasa z nowym smakiem. W końcu ma już 4,5m-ca - duuuuża dziewczynka, też potrzebuje trochę smaczku ;-) Nie katuj się, Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Córa jest identyko jak Ty :D
    A z Twoim jedzeniem współczuję :/ trzymam kciuki, żeby Bobas się do przyprawionego mleka przyzwyczaił ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. rozszerzasz diete w czwartym miesiącu??
    i dlaczego jestes na diecie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W piątym, bobas ma skończone 4 miesiące i 3 tygodnie.
      Z wytycznych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych:

      "Karmienie piersią na żądanie stanowi nadal podstawę żywienia; poza mlekiem matki dziecko może nie otrzymywać niczego innego. Jednak po konsultacji z lekarzem lub pielęgniarką środowiskowo-rodzinną, jedno karmienie można zastąpić zupą - przecierem jarzynowym z niewielkim dodatkiem kaszy manny (2-3g na 100ml)."

      Nasza pediatra nas do tego zachęcała a od polizania marchewki do zastąpienia posiłku zupką daleka droga :).

      Na diecie jestem ponieważ bobas ma skazę a od przyprawionego jedzenia miał przeraźliwe kolki i stany zapalne układu pokarmowego objawiające się (wybacz dosłowność) kupą z przewagą śluzu, wyglądającą jak gile z nosa.

      Usuń
  11. Miłka mam pytanie, czytałam wczesniej ze nie mozesz jesc nabiału karmiąc mała prawda? mam pytanie, skąd wiedziałaś ze nie mozesz jesc tych konkretnych produktow?? pytam się bo obserwuję u swojej córeczki problemy z brzuszkiem i wzdeciami (nie ma kolek) i zastnawiam sie czy to moze cos w mojej diecie i czy nie powinnam z mleka zrezygnwoac etc. ale zastanawiam się jak to poznać, dodam ze tutaj na wyspach lekarze tak po prostu nie robią zadnych testów niestety... tylko kazą obserwować a widze ze mała się męczy nieco. Dzięki za odpowiedz buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bobas, oprócz kolek i wzdęć, miał taką sztywną błyszczącą, różową skórę na policzkach i całe uda i podudzia pokryte taką szorstką tarką. Moja diabetolog (od ciężarnych i karmiących) mi powiedziała, że tak się może zdarzyć i wtedy mam odstawić nabiał. Odstawiłam i to był koniec kolek a skóra zaczęła się poprawiać. Nadal jest trochę szorstka ale to nie to co było.

      Usuń
  12. "Pizza laktacja" :D :D Podoba mi się :) Nowy hit dla mam karmiących :)

    A co do przypraw - nasza położna powiedziała, że nie przenikają do mleka a tylko zapach wydziela się przez skórę i dziecko może nie chcieć jeść. Ale skoro bobas miał takie sensacje to przecież nie bez powodu. Dziwne to.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzień dobry Miłko,
    a WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6 miesięcy.
    Bobas tworzy światowy front antymarchewkowy :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Kura

    OdpowiedzUsuń