wtorek, 19 czerwca 2012

Biegiem, biegusiem

Trochę za wcześnie żeby powiedzieć, że biegam. Ot 3 dni temu Dumny Ojciec z bobasem mnie wyprzedzili a ja przyspieszyłam, żeby ich dogonić. Wczoraj bobas pojadł o 4 rano, o 4:30 spał już słodko a ja poczułam, że bym sobie pobiegała. Do 5 zastanawiałam się czy to ma sens o 5:40, po ryciu w szafie w poszukiwaniu wdzianka rowerowego (przypominającym trochę krzyżówkę gry w bierki i podchodów) byłam na dole. Po południu na wszelki wypadek wyodrębniłam w szafie kupkę ubrań pod roboczą nazwą fitness.
Dzisiaj rano po pobudce, karmieniu i usypianiu bobasa postanowiłam nie marnować czasu na dywagacje i całkiem oficjalnie poszłam pobiegać. 
Brzmi szumnie zważywszy, że w rzeczywistości truchtam jak babcia do autobusu. Kiedyś zapewne skisła bym ze wstydu, gdyby ktoś mnie na tym nakrył, ale odkąd zostałam mamą jakoś mniej się przejmuję tym co sobie kto na mój temat pomyśli.
A bieganie robi mi znakomicie. Mózg się wietrzy. To chyba jedyny moment kiedy bobasa tak naprawdę za mną nie ma. Ani we własnej osobie ani w postaci planów, rytuałów, porządków, schematów, które niemowlęta uwielbiają, a które ostatnio, z czego nie do końca zdawałam sobie sprawę, zaczęły mnie trochę przytłaczać.
Od dzisiaj nie jestem mamą 24x7 tylko 23,5x7.Bobas nie widzi różnicy a różnica jest gigantyczna.

9 komentarzy:

  1. Super - chwila na złapanie oddechu, zatęsknienie za dzieciem i zarazem poprawa kondycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to tak opisałaś, to chyba też spróbuję.
    chociaż te pół godziny dziennie bez dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... bieganie to nie, ale poleżeć bez dziecka to bym sobie poleżała :))

    OdpowiedzUsuń
  4. haha ja taki biegałam jakiś miesiąc temu i też bieganiem to trudno było nazwać :). Teraz mi się nie chce i chłop wcześniej do pracy chodzi wiec nie ma jak rano :(

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja Cię wirtualnie dopinguję :D i całkiem realnie podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja to nie potrafię się zabrać za bieganie :P to nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za bieganiem nigdy nie przepadałam, co innego rower;-)
    Ale dobrze, ćwicz!
    Jak dzidzia zacznie chodzić, nie będzie czasu na nic, ale za to będziesz biegać za nim, ja tak mam i na chwilę obecną to są moje ćwiczenia;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję podjęcia przedsięwzięcia!

    OdpowiedzUsuń