wtorek, 3 kwietnia 2012

Dosyć samotna matka

Siedzimy sobie z bobasem w domu. Nie do końca same, bo jest jeszcze teść, ale to niewielka pociecha. Dumny Ojciec pracuje, normalnie, jak człowiek, po 8 godzin dziennie, tyle, że o dziwnych porach. Czasem idzie do pracy na 7, 8 lub 9 ale zazwyczaj na 14. Wychodzi wtedy o 13 a wraca o 23. "Weekendy" ma przeważnie nie w weekend i raczej nie są to 2 dni pod rząd. Kiedy weekend trafi mniej więcej we właściwe miejsce w tygodniu znaczy to, że Dumny Ojciec ma zjazd. A po szkole musi się jeszcze czasem wybrać do pracy.
Siedzimy tu z bobasem i Kotuszką, kwitniemy i czekamy.

Na szczęście bobas dostarcza coraz więcej wrażeń. Wczoraj zaczął łączyć i chwytać łapki. Uśmiecha się, grucha, pluje, pedałuje nożynami i trze zęby. Tylko łeteptynki zupełnie nie podnosi - położony na brzuchu leży płasko jak naleśnik.

10 komentarzy:

  1. Zacznie podnosić główkę, mój syn jak miał 2 miesiące podnosił głowę na chwile po czym domagał sie zmiany pozycji, a jak nikt nie reagował urządzał taką arię, że głowa mała. Przyszedł jednak jego czas i polubił leżenie na brzuszku:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to jest z tymi naszymi facetami pracusiami :) Mój wprawdzie pracuje zawsze od rana tzn. od 7 lub 6 ale kończy różnie - czasami o 15 ale często o 16, 17 czy nawet 18. No i czasem w delegacje jeździ... No ale ktoś pracować musi :)
    Co do podnoszenia główki to możesz kłaść maluszka na brzuszku i podkładać mu pod klatkę piersiową na wysokości paszek zrolowany ręcznik, dobre jest też noszenie dziecka leżącego brzuszkiem na przedramieniu w pozycji samolociku - ćwiczy to mięśnie :) Na pewno niedługo zacznie podnosić główkę :) Dzieciaki różnie zaczynają. Fabianek szybko trzymał sztywno głowę i podnosił ją w leżeniu na brzuszku, Emilce zajęło to więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj musi być ciężko,ale dacie radę. Nasza Duża Czekoladka lada dzień wylatuje do Tanzanii.. to dopiero będzie wyzwanie :( ale też musimy dać radę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A moja za to już teraz zaczyna kombinować z podnoszeniem główki leżąc na brzuszku i przekręca ją z prawa na lewo i aż się martwię, że to zdecydowanie za szybko i żeby sobie karku nie skręciła...W ogóle jest niesamowicie silna... A tych świadomych uśmiechów to już się doczekać nie mogę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Samemu ciężko :( ja jak siedziałam sama to dostawałam świra dosłownie.

    Zwiń pieluszkę w rulonik podłóż prostopadle pod paszki będzie mu łatwiej unieść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. my tez czesto-gesto same jestesmy:p takie czasy:( trzymajcie sie cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd ja to znam...Mąż 12 ma więc moimi jedynymi rozmówcami są Hanuszka i koty, ale ile można gugać albo (o zgrozo) miauczeć...Te poszarpane weekendy jednodniowe potrafią totalnie rozwalić bieg tygodnia.

    A jak bobas leży na Twoim brzuchu to podnosi główkę? U Hanki właśnie od tego się zaczęło - tak było jej łatwiej:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No niestety na taką dzieciową samotność jesteśmy skazane :(.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też myślę o tym, co to będzie, gdy Mój Mąż zacznie wychodzić do pracy na więcej niż 8 godz. Jestem przyzwyczajona do wspólnych śniadań, późnych obiadów. A jak będzie na świecie Maleństwo - pewnie będzie miał nadgodziny, żeby zarobić na pieluchy i wspólne spędzanie razem czasu się skończy...
    Wolę o tym nie myśleć...

    Wysyłam dużego BUZIAKA w waszą stronę! I pamiętaj, że nie jesteś sama! Masz Maleństwo!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. łączę sie w bólu.
    podglądam blog, sympatyczny! :)

    OdpowiedzUsuń