piątek, 27 kwietnia 2012

O wolności (w rozsądnej dawce)

O tym jeszcze nie pisałam ale uwielbiam jeździć na rowerze. Pasjami! Nie jeździłam prawie rok i brakowało mi okrutnie.
Ofiarą moich jojczeń na ten temat padł Dumny Ojciec który, jak nie on, podchwycił i po chwili zastanowienia zaproponował rozwiązanie. Jeszcze tego samego dnia wcieliliśmy je w życie. Wzięliśmy do parku bobasa w wózku, książkę i rower. Pozwoliło to zrealizować następujące kombinacje:
- Dumny Ojciec czyta i pilnuje roweru, ja spaceruję z bobasem,
- spacerujemy razem, prowadzimy wózek i rower
- bobas śpi, Dumny Ojciec czyta lub bobas skwierczy, Dumny Ojciec spaceruje a ja jeżdżę! Hurrra!
Wiatr we włosach, bobas w pobliżu, tyłek w siniakach, normalnie żyć nie umierać ;)!

Żeby wyjść na przeciw potrzebom Dumnego Ojca, następnym razem bierzemy też moją książkę i jego rolki.

A na deser słodki bobas:

i pikantna dykteryjka:

Po powrocie do domu przyszła do mnie teściowa i powiedziała:
-mam coś dla was - durex'y - mówiłaś, że się skończyły! 
Zdębiałam, zaczęłam się zastanawiać czy mam się cieszyć czy obrażać, przebiegłam myślami pierwsze, drugie i trzecie dno tej szczodrej oferty. 
A wtedy teściowa wyciągnęła rękę i położyła przede mną baterie duracell AAA, do elektronicznej niani.

16 komentarzy:

  1. Hahahaha padłam! Czytając akcję z teściową:) Mała prześliczna słodzinka!!I fajnie, że udało się znaleźć złoty środek z Twoją pasją :)Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak zabezpieczona niania :D haha :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebista tesiowa!!! :D
    Usmialam sie po pachy!

    Tez uwielbiam jezdzic na rowerze i chce jeszcze w ciazy troche porowerowac, chociaz niektorzy mowia, ze to niebiezpieczne...

    AHA: u mnie w domu tez sie skonczyly Durexy. Mozesz podeslac tesciowa, zeby mi baterie wymienila? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna historyjka:) tez brakuje mi jazdy na rowerze!! Przypuszczam ze ja ktylko malenstwo bedzie juz na tyle duze to kupimy siedzonko na rower i bedziemy tak w trojke jezdzic sobie. Ale to chyba dopiero mozna, gdy dziecko juz samodzielnie siedzi. Bobas przepiekny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha :D to tak jak moja mama chciała mi farbę Durexa kupować ;)

    Kocham Twojego Bobasa - najpiękniejsza pod słońcem jest!! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się uśmiałam z tych durex'ów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. OOOOOOOOO Miłka, jakże mi poprawiłaś humor :D

    OdpowiedzUsuń
  8. uśmiałam się po pachy z twojej anegdoty.
    taki kontakt to ja mam z mamą, ale nie z teściową.
    Bobas oczywiście przeuroczy!

    OdpowiedzUsuń
  9. No no to teraz nianie w durexy się zaopatruje, aha warto wiedzieć na przyszłość jakby co :P.

    OdpowiedzUsuń
  10. :) ja już przymierzam się do sezonu rowerowego:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taaak, te teściowe ;)

    Super pomysł z rowerem, też nie mogę się doczekać kiedy wsiądę na rower, chociaż mój T. stwierdził, że coś mi się w głowie pomieszało, że rower w ciąży kupuję a ja wiem, że jak nie teraz, to potem będę mieć inne priorytety

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam wszystko, wszystkie wpisy.... i mam ochotę przeczytać je jeszcze raz, bo piszesz tak pięknie i mądrze. Czasem mam wrażenie, jakbym czytała o sobie, ale ja nie umiałabym tego nawet tak pięknie powiedzieć, ubrać w słowa. Wydaje mi się, że jesteś mądra, dojrzała, że jesteś pogodną i ciepłą osobą. To najcudowniejszy mamowo- bobasowy blog, jaki wpadł w moje łapki :)


    A dykteryjki o Twoim teściu sprawiły, że mam zakwasy na brzuchu :)Nie przestawaj pisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Się zarumieniłam, nawet Dumny Ojciec zauważył :)

      Usuń
  13. Haha, świetna sprawa z tymi Durexami:D

    OdpowiedzUsuń
  14. My planujemy dziś zastosować ów patent na basen. Jedziemy z wózkiem. Matka idzie popływać, ja spaceruję. A potem matka śmiga do domu, a ja idę się posaunować trochę.
    Ojciec PL

    OdpowiedzUsuń
  15. buahhahahha ze tez dopiero teraz trafilam na Twoj blog :-)

    OdpowiedzUsuń