czwartek, 29 marca 2012

O ortopedzie i chustonoszeniu

Dzisiaj byłyśmy z bobasem na kontroli bioderek. Jest poprawa! Nie ma szyny! Rehabilitujemy dalej. Kolejne usg za 6 tygodni. Ze stopką nie jest lepiej ale też nie jest gorzej i podobno jeszcze ma czas się wyrównać.

Postanowiłam wykorzystać fakt, że nasz ortopeda jest pracownikiem Uniwersytetu Medycznego, specjalistą od bobasowych bioderek, stóp i ma raczej nowoczesne poglądy i zapytać go o noszenie w chuście. Chciałam potwierdzić wszystkie te optymistyczne opinie ze stron i forów chustowych ale nie w pełni mi się to udało. Lekarz powiedział, że chustowanie w pozycji na żabkę jest dobrym i bezpiecznym rozwiązaniem dla bobasów, które potrafią siadać przytrzymując się za palce. Młodszych jego zdaniem nie należy nosić w tej pozycji. Jeżeli maluch nie ma dysplazji można go bez obawy nosić wiążąc kołyskę albo w chuście kółkowej, jeśli ma dysplazję można go wkładać na krótko, przenosić z miejsca na miejsce, ale z noszeniem lepiej się wstrzymać dopóki nie zacznie siadać.

A mój teść 3 dni temu (w poniedziałek rano) spalił kurczaka. Wietrzył go od tego czasu na balkonie, aż dzisiaj uznał, że smród jest znośny i zabiera się za drugą rundę. Na razie wniósł go do kuchni.  Zaczynam rozważać kolejny długi spacer.

11 komentarzy:

  1. Nie ma co się czarować z chustami jest jak z nosidłami - jak dziecko będzie siadać można nosić. Też radziliśmy się rehabilitanta dziecięcego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Emilkę nosiłam w chuście zanim zaczęła siadać i nic jej nie było :) Znam dzieciaczki noszone od pierwszych dni po urodzeniu i też problemów nie miały. W sprawie noszenia jak zawsze jest wiele sprzecznych informacji i tak naprawdę trzeba robić tak jak dyktuje intuicja :) Fabiana w chuście nie nosiłam w ogóle i nosić nie będę. Wyciągnęłam za to z szafy mei tai i kilka razy już go wiązałam :) Jeżeli chodzi o mei tai to znalazłam chyba jeszcze więcej sprzecznych informacji odnośnie tego od kiedy zacząć nosić niż w przypadku chust :) No ale noszę sporadycznie a Fabian już prawie samodzielnie siedzi ;) Myślę, że tak jak z wszystkim jeżeli się nie przesadza z ilością noszenia to zaszkodzić chyba nie powinno :) Inna sprawa gdy dzieciaczek ma jakieś problemy ze stawami biodrowymi - wtedy na pewno bym nie ryzykowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze wolę posłuchać raczej specjalisty niż tego, co mi się wydaje. Jednemu dziecku nic nie jest, a inne będzie miało problemy - zresztą mogą to być problemy, które nie są tak widoczne od razu i gołym okiem. Jedni mają problemy z kręgosłupem, inni nie - nie wiadomo dlaczego a powód może tkwić np. w dzieciństwie. Zresztą nawet groźny upadek może się skończyć poważnie lub tylko strachem. Ja chyba raczej poczekam trochę z tym noszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. a mój synek nie lubił chusty, a specjalistów warto słuchać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja znajoma specjalistka stwierdziła, że nosić można, tylko nie za długo (godzina dziennie jest ok). Ja Lulu chustowałam od pierwszych dni (na początku kołyska, w drugim miesiącu kieszonka) i nie zauważyłam, żeby coś było nie tak. A czekanie aż dziecko zacznie siadać... hmmm... fajnie fajnie, tylko wtedy jest już na tyle ciężkie, że już się nie chce nosić, poza tym dziecko już nie potrzebuje tyle bliskości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nosimy (w kieszonce, czyli "na żabkę") od drugiej doby życia. Od 11 - po kilka godzin sumując wszystkie włożenia. Aurora ma idealnie zdrowe biodra i resztę szkieletu. Nasz ortopeda, znajoma neonatolog i nasza przychodniowa Pani dochtor nie mieli żadnych zastrzeżeń, wręcz przeciwnie.

    Namawiać nikogo nie zamierzam, ale świadczę wszem i wobec, że opinie specjalistów są różne, a moje doświadczenie mówi, że chustonoszenie ma same zalety :)

    Uprzejmie upraszam o nieorozszarpywanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, tam - rozszarpywanie, każdy ma prawo do swojego zdania :)

      Usuń
  7. Ja to nawet żałuję bo bobas chustę uwielbia i ja też. Super nam się nosiło, zwłaszcza przy nasilonym ząbkowaniu, ale nie zaryzykuję.
    Bardzo się cieszę, że Wasze maluszki zdrowe, ale dla mnie to nie jest mocny argument.
    Trochę tak jakby stwierdzić, że palenie tytoniu jest ok, bo ja paliłam i to nie mało, parę moich koleżanek też, a raka po nas nie widać. Co więcej, mam nadzieję, że go nie mamy i nie dostaniemy, ale trzeba przyznać, że zwiększałyśmy ryzyko.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja trzymam za Was kciuki, na pewno będzie dobrze. Sama miałam dysplazję i wyrosłam na sprawną dziewczynę a kiedyś dużo o tym nie wiedziano i np. nie miałam rehabilitacji, tylko rodzice intuicyjnie wysłali mnie na gimnastykę :) U Was pod opieką eksperta na pewno będzie super i z biodrami i ze stópką.

    OdpowiedzUsuń
  9. My z chusty korzystamy od czasu do czasu niemal od samego początku. Mały jest przytulony cały do taty lub mamy i dobrze robi na stawy, na spokój. Z różnymi rzeczami na szkole rodzenia przesadzali, ale akurat chusta mi się podoba bardzo. Tylko trzeba się pouczyć wiązać i wiązań. Rehabilitantka też polecała.
    Ojciec PL

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, nam ortopeda (ordynator w szpitalu dziecięcym)zalecał właśnie noszenie Młodej w pozycji na żabkę, układanie jej w takiej pozycji na brzuszku i noszenie w chuście właśnie w pozycji "żabkowej". Do tego zalecił szerokie pieluchowanie. Pomogło, bioderka O.K, Hanka ma się dobrze. Ważne jest, żeby dzieć w chuście był dobrze zawiązany i dobrze przez chustę podtrzymany;)

    OdpowiedzUsuń