wtorek, 20 marca 2012

Jak dziewczynka - to lipa

Wczoraj, korzystając z pięknej pogody, postanowiliśmy wcielić w życie zieleninowy plan pamiątkowy, czyli zasadzić bobasowi drzewo. Wybraliśmy się do wielkiej szkółki w Otrębusach i stojąc przed, ciągnącym się prawie po horyzont, szpalerem drzewek, weryfikowaliśmy nasz pierwotny zamysł. Chcieliśmy tradycyjnie: jeśli chłopiec - dąb, a jeśli dziewczynka - to (chociaż brzmi to średnio) lipa. Na miejscu zobaczyliśmy piękne odmiany kasztanowców i jarzębów, klony, wiązy, brzozy, słowem klęska urodzaju. Łaziliśmy tam i z powrotem, myśleliśmy i znowu łaziliśmy. Ostatecznie stwierdziliśmy, że nie potrafimy podjąć decyzji, więc niech tradycji stanie się zadość.
Okazało się jednak, że lipy mają szczepione na pniu na kulkę, amerykańskie, srebrzyste, krymskie, karłowe i ogólnie rozmaite. Nie bardzo to pasowało do naszego eko podejścia. Lipa miał być zasadzona w cennym przyrodniczo miejscu i nie chcieliśmy, żeby nam się takie wynalazki obsiewały po okolicy. Zapytaliśmy o rodzime gatunki. "To może wiedzieć tylko pani Basia" zawyrokował właściciel "ale po co państwu taka brzydka lipa"? Wyciągnął panią Basię z przerwy kawowej, pani Basia wciągnęła kalosze i przez największe błota przedarła się na sam koniec szkółki. Tam znalazła, szykowaną na podkładkę do szczepienia, zwykłą, najzwyklejszą lipę drobnolisną, którą nabyliśmy, posadziliśmy i jest. Bobas ma swoje drzewo :).

Przy okazji słów kilkoro o tym do kogo bobas jest podobny i dlaczego:

teściowa: rzęsy ma po Ojcu bo on ma bardzo ładne, a ty?
ja: ja mam takie zwykłe
teściowa popatrzyła: no tak, a mała ma ładne, to po Ojcu
ja: brwi też po Ojcu, a szkoda
teściowa : dlaczego?!
ja: bo on ma 1 brew*
teściowa : no właśnie, bardzo ładną
ja: ale dziewczynce wygodniej mieć dwie
teściowa : jak to 2?!
ja: no dwie
teściowa : to ty masz dwie?
ja: mam 2, jak widać.
teściowa : o, i one tak ci same rosną?
ja: tak
teściowa : ale po Ojcu też bardzo ładnie!

*monobrew taką od ucha do ucha, jak dwie, tłuste, całujące się gąsiennice :)



17 komentarzy:

  1. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie na stronie sosrodzice.pl. Do wygrania obuwie dla dziecka Naturino. Wystarczy kreatywnie odpowiedzieć na pytanie. Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahahaha:) Oj bez teściowych byłoby nudno, a tak przynajmniej można się pośmiać:) albo traktować jako zamiennik kawy - nic tak ciśnienia nie podnosi:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma to jak teściowa... No to niezłą lipę ma bobas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) przesliczne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  5. My też planujemy drzewo sadzić, ale lipa nie przeszła, będzie buk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcecie w tym roku to radziłabym zanim puści liście, łatwiej się przyjmie. No i póki gleba wilgotna.

      Usuń
  6. Teściowa "boska"...a córa i tak będzie najpiękniejsza, nie ważne do kogo podobna!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ach ale się uśmiałam, myślałam, że tylko ja mam perypetie z teściową. I monobrew rozczuliła mnie do granic możliwości. BOSKO. Będę dalej śledzić- pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Teściowa rozbrajająca. Wiadomo dziecko jak ma coś po tatusiu to zawsze ładniejsze niz po mamie:-p

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma to jak teściowa - jak ona coś powie to nie ma jak przebić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tradycji sadzenia drzewa gdy urodzi się dziecko ale ze szczegółowo dąb dla chłopców a lipa dla babek to nie wiedziałam. Trzeba będzie o tym pomyśleć jak się Eryk wykluje.

    OdpowiedzUsuń
  11. kiedyś usłyszałam dobry tekst,że fajna i mądra teściowa to oksymoron:D coś w tym jest:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha:) ale powiem nieskromnie, że mój mąż taką ma:)

      Usuń
  12. Achh teściowa, tylko ona potrafi tyle "radości" dostarczyć ;)

    Troszkę lipa, że ciężko było znaleźć odpowiednią lipę, ale jak lipa się znalazła, to już nie lipa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny pomysł z tym drzewem.
    Natomiast teściowa - ludzie kochani chyba nie dałabym rady z takim przypadkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha, moje dziecko jest identyczne jak jego ojciec w jego wieku - słowa teściowej, choć jak na moje oko (i nie tylko moje) nie jest wcale. Ale wiadomo - z teściową [z którą mieszka się pod jednym dachem] nie dyskutuje się. Grrrr...

    OdpowiedzUsuń