niedziela, 12 lutego 2012

Wielorazowo

Od samego początku wiedziałam, że przynajmniej spróbuję. Nie upierałam się, nie zarzekałam, że dam radę i ze spokojem (w każdym razie względnym spokojem ;) ) przyjmowałam kiedy prawie wszyscy pukali się w czoło.
Pierwszy zapęd wielorazowy wcieliłam w życie kilka dni po porodzie decydując się na wkładki laktacyjne firmy Avent:
Nie powiem żeby od razu wprowadziło mnie to w euforyczny nastrój. Moja laktacja jeszcze się nie ustabilizowała i zdarzają się wycieki, czasami nawet dosyć dramatyczne więc na razie opakowanie zawierające 3 pary wkładek wystarcza do wczesnego popołudnia. Same wkładki mają "plusy dodatnie i plusy ujemne":
  • są przewiewniejsze od jednorazowych 
  • są przyjemniejsze w dotyku
  • nie rolują się
  • koronka, jak obiecują, utrzymuje je na miejscu
  • na krócej wystarczają
  • trzeba je prać
  • ale i tak piorę codziennie
  • są grubsze i daleko im do dyskrecji. Efekt wizualny można porównać do założenia sobie na biust zakrętek od słoików ; )
  • trzeba było je kupić a to spory wydatek (25-35 zł na allegro + koszt przesyłki)
"Po domu" jestem z nich zadowolona, nigdzie na zewnątrz raczej w nich nie wyjdę. Sam pomysł bardzo mi się podoba, chyba spróbuję obczaić wkładki jakiejś innej firmy.


Dziś nasza "wielorazowość" wkroczyła na nowe pole: bobasowych pieluszek. Nie planowałam brać się za to tak szybko ale pojawiły się odparzenia i postanowiłam spróbować jak to będzie, kiedy bobas na bieżąco będzie informował o "prezencikach" dla matki. Sprzętowo byliśmy przygotowani już od jakiegoś czasu, więc nie zastanawiając się 2x zapakowałam bobasa w następujący zestaw:

otulacz firmy Bambino Mio w rozmiarze NB i ręcznik Nackten 30x50 cm z Ikei (1zł za sztukę!) służący jako pieluszka. Jak na razie system działa świetnie: bobas uzacnił 2 ręczniczki, nic nie wyciekło a ja wiedziałam o wszystkim 3 sekundy po fakcie ;). Bobas przyjął przewijanie z radością a nie jak dotychczas ze wściekłym wyciem.

Nie wiem czy dam radę wytrzymać tempo bobasowego brudzenia, w nocy i na spacerach na razie zostanę przy jednorazówkach a za resztę trzymajcie kciuki :).

10 komentarzy:

  1. Dzięki Ci za to, że przecierasz ścieżki wielorazowości. Nastawiłam się już, że na pewno spróbuję i właśnie wybieram firmę i rodzaj pieluszek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ja jedna :)! Te miłe panie też:
      http://adayafterday.blogspot.com/
      http://trocheeko.blogspot.com/
      docelowo chcemy wylądować w kieszonkach tylko dupinka jeszcze za mała.
      A przy okazji: wpuściłabyś mnie mnie może do siebie? :)

      Usuń
  2. Dodałam i będę odwiedzać ;) Lecę czytać poprzednie posty bo przeglądłam tylko tak i są very ciekawe :)

    Mogłabyś coś więcej napisać o karmieniu piersią? Dużo o tym czytam i bardzo się tego obawiam... Chyba że już gdzieś pisałaś ale to dopiero muszę nadrobic ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam te wkładki, ale średnio byłam zadowolona - zawsze jakiś przeciek się zdarzył. Teraz karmię już o wiele mniej i czasem wkładek nie używam :P

    Za pieluchy chciałam się zabrać, ale w końcu jakoś odpuściłam temat. Teraz już za nocnik się biorę :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Może u nas się sprawdzą skoro u mnie laktacja już stabilna... hmmm

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda temat już mnie nie dotyczy, bo jak Agula wkładek już nie używam, a dzieci też już do nocników szykuję, ale się wypowiem. Jakoś nigdy nie nabrałam zaufania do tych wielorazówek. Raz że strasznie to drogie i przy dwójce dzieci, po obliczeniu kosztów stwierdziłam, że mi się nie opłaca, tym bardziej, że niekoniecznie nam dane pieluchy mogą podpasować, awymieniać potem wszystkie to znów dodatkowa kasa. Poza tym jakieś to dla mnie mało higieniczne, nie mogłam się przekonać. Ale chętnie poczytam Twoje opinie.

    OdpowiedzUsuń
  6. O proszę :) Moja Zuza też w bambinowych jagódkach popyla ;)
    Kupiliśmy zestaw startowy 5-7kg (3 otulacze+12 wkładów) i jak na razie szybciej kończą się otulacze :P Wielorazówki mamy głównie po domu w ciągu dnia. Na wyjścia i na noc, przynajmniej jak na razie, używamy jednorazówek. Myślę, że w perspektywie przyszłego rodzeństwa dla Zuzy, pieluchy wielorazowe to wcale nie jest duży wydatek, a zachodu z nimi nie jest jakoś specjalnie więcej jak z jednorazówkami, przewija się równie sprawnie, a może i lepiej :)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  7. No no fajne te pieluszki i widzę że coraz więcej mam je zaczyna stosować:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No i znów wracam do tematu:D Krążę, szukam, robię listę, wydrukowałam nawet maile;)

    Dobrze, że jesteś!

    OdpowiedzUsuń