wtorek, 28 lutego 2012

Post zaległy

Bo miałam napisać a rozeszło się po kościach:

1. o szpitalu
W szpitalu na Starynkiewicza w Warszawie rodzi się super. Nie wiem skąd te opinie w internecie (które mało mnie o zawał nie przyprawiły). Personel miły, pomocny, ciepły i kochany (oprócz jednej położnej gwoli ścisłości, która wygląda jak hippie Baba Jaga z odrostami, kto ją spotka, będzie wiedział ;), wtedy lepiej uciekać a jeśli się nie da, nie wchodzić w polemikę ;)).

 "– Czy mam przyjemność z Babą Jagą?
– Nie, ja jestem Baba Jola i ze mną nie ma przyjemności"

Porodówka czyściutka, sympatyczna, z prysznicem, piłkami i innymi. Znieczulenie bez opłat.
Po porodzie też bardzo fajnie bo mamy leżą na (małych, schludnych i przyjemnych) salach z maluchami. Nikt im się nie narzuca ale kiedy się poprosi o pomoc na pewno się ją otrzyma. Nikt maluchów wbrew woli mamy nie dokarmi, można poprosić o mleko i samemu dokarmić jeśli się uważa, że jest taka potrzeba. Tatusiowie mogą siedzieć z rodziną w zasadzie bez ograniczeń. Są godziny odwiedzin ale jeśli chodzi o tatusiów - nikt ich nie wyrzuca.

Z minusów: podła dieta. Nie żartuję. Sporo bywałam w szpitalach ale taka dieta tylko tutaj. Lepiej mieć własne zapasy, jest lodówka.
Brak papieru toaletowego. Ale "kto swoje nosi innych nie prosi" ;).

2. o naszym wózku-czołgu
Mamy wózek Tako Warrior 3 w 1.  Tutaj dużo mądrych informacji na jego temat. Kupowaliśmy go głównie ze względu na następujące cechy:
  • duże pompowane koła
  • przednie koła skrętne
  • spacerówka (i gondola, chociaż to chyba nadmiar szczęścia) zakładana w 2 strony
  • spacerówka da się rozłożyć na płasko
  • opcja 3 w jednym (z adaptorem pasują różne foteliki)
  • ładne kolory :)
  • cena!
Okazało się, że ma więcej zalet :). Wygodnie się nim jeździ. Jak na swoją wagę (17,3 kg z gondolą, 17 kg ze spacerówką) jest zaskakująco zwrotny i dobrze wyważony (łatwo podjeżdża się pod krawężniki). Dobrze się go składa. Ma spory kosz na zakupy ale dostęp do niego jest ograniczony (można nim przewieźć nawet jaka-niemowlaka pod warunkiem, że będzie płaski ;)). Torba jest dosyć mała ale ja tak mam, że potrzebuję mieć nie torbiel a nie torbę ;). Duże kółka i amortyzatory ratują sytuację ale bobas i tak telepie się okrutnie. Nie wyobrażam sobie jeżdżenia po bruku i nierównych chodnikach na małych, piankowych kółeczkach. Póki co jesteśmy bardzo zadowoleni bo nie musimy go nosić ;). Wózek mieszka sobie spokojnie w bagażniku i jeśli kiedykolwiek ujrzy nasze 4 piętro w starym budownictwie ja z tym nie będę miała nic wspólnego!

6 komentarzy:

  1. Tako Warrior to jeden z wózków które biorę pod uwagę. Skutecznie odstrasza mnie jednak wizja wnoszenia go wraz z zawartością na 1 piętro. Niby pierwsze, to jeszcze nie tragedia, ale jednak może być ciężko :/

    OdpowiedzUsuń
  2. nasz wozeczek spełniał te wszystkie funkce :) kupiliśmy wózek kaps jazz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, chyba sprawdzę w ogóle, czy wózek, który mamy ma jakąś nazwę. Ale chyba nie waży tyle. Ja dawałem radę wnieść całość na piętro drugie, ale kółeczka zostawiamy w samochodzie.

    A dieta szpitalna wcale nie jest podła. Jest po prostu szpitalna. I wszystko jasne :)
    Ojciec PL

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam :) Kolos niesamowity, ale moja szwagierka też się przymierza do zakupu tego wózka. Ale widzę dużo pozytywów ma.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. My mieliśmy Tako Jumpera. Gondola się sprawdzała, ale spacerówka jakoś nam nie odpowiadała i kupiliśmy inny wózek. Ale oby Wam się dobrze nim jeździło!

    Jakże się cieszę, że masz takie dobre wspomnienia z porodówki :)

    OdpowiedzUsuń